Jeszcze nie

Żegnałem się z własnym blogiem dwukrotnie.

Piewszy raz był kilka lat temu; miałem wtedy jakąś gorszą serię życiowych wydarzeń i zamknąłem blog na 24 godziny z zamiarem jego całkowitego usunięcia. Po 24 godzinach mi przeszło i blog wrócił.

Drugi raz był całkiem niedawno, w okolicach początku grudnia. Stwierdziłem, że to całe blogowanie jest do dupy i że trzeba zwinąć żagle. Napisałem całkiem długi list pożegnalny do wszystkich swoich trzech Czytelników. Zaplanowałem sobie zastępczą, czarno-białą planszę "KONIEC BLOGU" zamiast strony głównej. I tak dalej. A potem przestałem pisać.

Szczęściem tak się akurat złożyło, że miałem wtedy napisane "na zaś" aż do końca stycznia, więc to, co z mojego punktu widzenia było wielką przerwą w blogowaniu pozostało całkowicie niezauważone przez Czytelników, no bo jak? Wpisy się przecież pojawiały automatycznie, a że były napisane miesiąc czy dwa wcześniej, to co?

Podzieliłem się nawet swoimi wątpliwościami co do dalszego prowadzenia blogu ze swoją ulubioną Żoną, która stwierdziła, że jak sobie zrobię przerwę, to nikomu się od tego nic przecież nie stanie.

No i miała, skubana, rację. Jak zwykle. Nic się nikomu nie stało, ja sobie odsapnąłem i z nowymi siłami (a niewykluczone, że i pomysłami) zabrałem się za pisaninę.

Póki co mam wpisy zaplanowane mniej więcej do połowy kwietnia.

Na Bugu we Włodawie przybyło siedem.

11 komentarzy

  1. Podziwiam za posty zaplanowane. Nigdy nie udało mi się napisać niczego na zaś 🙂 I bardzo się cieszę, że jednak będziesz pisał, chociaż Twoje zagadki są dla mnie jak czarna magia.

    1. Miewam napady sraczki pisarskiej i wtedy wylewają mi się z klawiatury hektolitry szlamu, który skrzętnie składuję. Potem, bywa, uda się z tego wydłubać jakiś wpis.

  2. Rób sobie prze rwę kiedy potrzeba, ale nie znikaj proszę, pisz, pusto by było i niezmiernie szkoda. Internet naprawdę by stracił, gdybyś przestał pisać. Świetnie, że wspominasz o trudnych momentach. Chociaż pewnie ciężkawo bywa. Pozdrowienia! I powodzenia. Niech Ci czcionka lekką będzie! (nie mydlić z lepką).

    1. Internet jako taki miałby moje zniknięcie głęboko w {cenzura}, ale ponieważ piszę dla frajdy z pisania, jest szansa, że jeszcze trochę tu naprodukuję.

      1. Myślę, że Internet teraz niekoniecznie ma to głęboko w… Terabajtach… Mnie osobiście by bardzo brakowało Twojej aktywności.

  3. Eee … przerwę robi się latem a nie zimą ;P

    a tak poważnie, nie ma co kasować bloga z powodu braku sił czy weny. lepiej zrobić przerwę, zapisywać gdzieś swoje pomysły i zapomnieć. i wrócić, gdy sie nabierze ochoty 🙂

    co do planowanych postów, to fajna technika. piszesz sobie i ustawiasz datę publikacji. reszstę ogarnia WP 🙂

  4. i wszyscy!!!:

    Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli,
    nadzieja wciąż w serc kapeli na werbelku cicho gra

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.