Subiektywny obiektywizm

Od wczesnych lat młodzieńczych staram się wszem wobec i każdemu z osobna szczycić swoim obiektywizmem oraz umiłowaniem do faktów. Zamiast opierać się na przesądach, rzeczach zasłyszanych, plotkach lub zabobonach (ewentualnie przedbobonach - temat bobonów omówiłem dość szczegółowo tutaj), staram się zawsze dotrzeć do sedna sprawy i wyrobić sobie opinię na dany temat w sposób zgodny ze stanem faktycznym.

Dlatego na przykład staram się unikać tematów tak niedookreślonych, jak polityka czy religia, ponieważ wyrobienie sobie jakiegokolwiek (poza neutralnym) poglądu na politykę lub religię, a następnie wyrażanie tego poglądu w obecności kogoś, kto również posiada jakieś poglądy nieuchronnie prowadzi do konfliktu opartego na stuprocentowo subiektywnych przesłankach. Efekt jest taki, że marnuje się energię i czas na słowne (oby tylko!) przepychanki, zamiast spożytkować go w jakiś "bardziejszy" sposób.

Oczywiście zawsze znajdzie się paru takich, dla których przepychanki stanowią meritum szczęśliwego życia; od takich ludzi staram się trzymać w miarę możliwości daleko.

Ale nawet jeżeli odejdziemy od kwestii tak niepojętych, jak religia czy polityka, w dalszym ciągu możemy zapomnieć o stuprocentowym obiektywizmie. Weźmy na przykład taki Wielki Zderzacz Hadronów. Prasa branżowa pokazuje nam czarno na białym, że bozon Higgsa istnieje, że mamy na to dowód z pewnością pięć sigma (którą w naukowym środowisku przyjmuje się za wystarczającą do uznania wyniku doświadczenia za wiążący) - ale sami tego bozonu nie widzieliśmy, nie powąchaliśmy go ani nie trzymaliśmy go w ręce. Musimy więc WIERZYĆ, że prasa naukowa nie kłamie, że wydawcy, naukowcy, konstruktorzy ATLAS-a i innych elementów LHC nie zostali przekupieni i nie spreparowali wyników gwarantujących im kolejne granty naukowe. I tak dalej.

Albo, jak mówił świętej pamięci George Carlin, weźmy taką jazdę autem. Jedziemy sześćdziesiątką, a tu nagle jakiś KRETYN nas wyprzedza setką, a z kolei jakiś kompletny FAJTŁAPA jedzie przed nami naszym pasem pięćdziesiątką i zmusza nas do hamowania bądź zmiany pasa. Nie myślimy sobie w takim momencie, że średnia prędkość na tej trasie wynosi 64.2 km/h (a przy okazji, pamięta ktoś jak się liczy średnią prędkość kilku pojazdów? Jeżeli nie, przypominam, że liczy się średnią harmoniczną. O średnich pisałem więcej tutaj), tylko automatycznie pejoratywnie szufladkujemy innych kierowców, bo nie jadą z taką prędkością, jak nasza, która jest przecież najlepsza, bo szybciej nie wolno (przepisy), a wolniej nie ma sensu. Nie bierzemy pod uwagę, że jadący przed nami wolniej kierowca może mieć ważny powód, żeby jechać wolniej (bo na przykład ma uszkodzone auto albo po prostu lubi jeździć powoli), a ten drugi może mieć sto powodów do szybkiej jazdy.

Jeżeli w jakimś kraju przegłosuje się zmiany w prawie aborcyjnym, wszyscy zainteresowani natychmiast podzielą się na dwa skrajne obozy i najpewniej zaczną sobie skakać do oczu. I tak naprawdę nie ma tu najmniejszego znaczenia, po czyjej stronie leży "prawda" czy też "racja", ponieważ jedyna prawda i racja jest taka, że przeciwnicy i zwolennicy aborcji zawsze istnieli, istnieją i będą istnieć, i jedyne, co z tym można zrobić, to poprzeć którąś z frakcji lub zignorować zagadnienie. W efekcie albo staniemy po jednej ze stron konfliktu, który nie ma racjonalnego rozwiązania, albo zostaniemy przez jednych i drugich uznani za wariata bez poglądów.

Jak to dobrze, że zamiast wdawać się w słowne przepychanki na plotkarskie tematy, wolę zawsze stać po stronie obiektywnej prawdy, a także podawać w wątpliwość wszystko, co tylko się da. A wszyscy, którzy myślą inaczej, to wariaci. Albo fajtłapy!

Dobranoc 😉

12 komentarzy

    1. Masz absolutną rację. Nawet najbardziej zagorzali ateiści mogą sobie co najwyżej wierzyć w nieistnienie tego czy tamtego. Dlatego piszę, że kwestie religii są tak nieokreślone i niedopowiedziane, i pełne niedomówień, że szkoda na nie czasu i zdrowia 🙂

    1. Nie bądź dzieckiem. Internet to jakaś bujda na resorach jest. Strony www są serwowane za pomocą krasnali, które błyskawicznie umieszczają wydrukowane uprzednio materiały prasowe za szybką naszego monitora.

        1. Tak, znam tę specyfikację, podobnie jak RFC-2323 czy RFC-2550. Chłopaki z IETF mają solidne poczucie humoru 😉

    1. Prawdopodobnie masz rację. Możesz w wolnej chwili spróbować nieco rozwinąć tę myśl – może nawet dojdziemy do jakichś wniosków 😉

        1. Wpisy o normie kościelnej ISO mają współczynnik zabawności większy, niż współczynnik neutralności, więc będą się pojawiać, choćby mi tu nasłali batalion moherowy im Ks. Ryżyka uzbrojony w najnowszej generacji kropielnice odtylcowe. Tak mi dopomóż {tu wpisać co kto lubi}! Howgh! 😉

    1. A czemu ludzie pitolą o różnych rzeczach? Głównie dlatego, że się da! Czy ja gdziekolwiek twierdzę, że celem mojego życia jest bycie neutralnym? Celem mojego życia jest przeżyć je względnie szczęśliwym, a jeżeli przy okazji nie sprawię zbyt wiele cierpienia innym, to już będzie dodatkowy bonus. Wbijanie szpilek ludziom wierzącym w różnych Niewidzialnych Ludzi sprawia mi od zawsze niewymowną frajdę, co zasadniczo kończy temat 😉

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.