Archiwa tagu: muzycznie

Nowinki muzyczne – listopad 2019

W całkiem zapyziałym kawałku jednego z lokalnych kosmosów, w niedużej, podobnej do wielu innych, nieco już powyginanej ze starości galaktyce spiralnej, wokół całkiem przeciętnego słońca kręci się maleńka, nikomu nie znana planetka, na której lokalne warunki kosmologiczno-atmosferyczne wyfluktuowały w chwilowy, ledwie w kosmicznej skali czasu mrugnięcie oka trwający epizod zwany …

Czytaj dalej »

Xpilowa lista przebojów, czerwiec 2016

Zgodnie z niepisaną (i w zasadzie nieistniejącą, ale to nam akurat zupełnie nie przeszkadza) tradycją, publikuję dziś listę najnowszych odkryć wygrzebanych przeze mnie w nieprzebranych głębinach Spotify. Ostrzegam, lista jest nierówna i nie ma tam jakichś specjalnie wysublimowanych pozycji, ale celem tego wpisu nie jest pokazywanie, jaki to ja jestem …

Czytaj dalej »

Szesnaście to ładna, okrągła liczba

Przerzucić szuflą szesnaście ton węgla dziennie to już nieco trudniejsze zadanie[citation needed]. Autor tego blogu ma niejakie doświadczenie w tej materii, tu można poczytać: !klik! W połowie zeszłego wieku górnicy w Kentucky mieli przesrane. Zarabiali grosze (no dobrze: nie grosze, tylko centy), które od razu musieli oddać firmie w ramach …

Czytaj dalej »

Późno i luźno

Moja metoda na pokonanie korków spowodowanych dzisiejszym strajkiem motorniczych polega na wyjechaniu do pracy pół godziny wcześniej niż zwykle. Czyli zamiast o siódmej rano, wyjeżdżam o 6:30 i jestem na miejscu w 20 minut. Wczoraj metoda sprawdziła się na piątkę z plusem. Tydzień temu – też. Dziś rano…

Czytaj dalej »

Marsz!

Jak można przeczytać w Wikipedii, gość urodził się w lutym 1809 roku w Hamburgu, a zmarł zaledwie 38 lat później, w listopadzie 1847 roku, w Lipsku. A w międzyczasie zrobił coś, co pozwoliło mi prawie półtora wieku później zarobić pierwsze w życiu pieniądze (takie od obcych ludzi, bo kieszonkowe się nie …

Czytaj dalej »

Kaszka manna

Karmiąc chwilę temu swojego rosnącego w zastraszającym tempie syna zacząłem znienacka nucić melodię, która po chwili okazała się być “Kaszką manną” w aranżacji Olka Grotowskiego i (niestety od niedawna nieżyjącej) Gosi Zwierzchowskiej. Słowa napisał Andrzej Waligórski, którego wielu uważa za grafomana, ja jednak darzę nieustającym (choć pośmiertnym) szacunkiem za wyluzowane …

Czytaj dalej »

Chyża piętnastka i stary zakład

Dawno temu, jeszcze we wczesnej podstawówce, założyłem się z kolegą, że przed czterdziestką stanę na Księżycu. W swej dziecięcej naiwności sądziłem bowiem, że skoro już ktoś na tym Księżycu wylądował, zacznie się teraz era podbijania Kosmosu. Do czterdziestki miałem wtedy dobrze ponad trzydzieści lat, a więc całą wieczność.

Czytaj dalej »

Nowakowie i Kowalscy

Nie lubię tematów socjologiczno-politycznych, ale tak dawno nie jadłem żadnego trolla, że chwytam się już najbardziej nieczystych zagrań. Było już o wyższości jednych telefonów nad drugimi, a także jednych systemów operacyjnych nad innymi – i nic, nawet najmniejszego trollątka.

Czytaj dalej »

A pianino ino-ino

Wielką ojcowską dumą napawa mnie fakt, że moje dziecko chwali się dookoła, że ma “muzycznego” tatę – i że sama też by chciała być taka muzyczna. Co prawda od przechwałek do czynów daleka droga, ale jednak miło.

Czytaj dalej »