Stary śpiewnik

Znalazłem jakiś czas temu swój stary śpiewnik gitarowy. Założony w 1992 roku, używany regularnie – o ile dobrze pamiętam – do okolic roku 1994, potem gdzieś się zawieruszył na strychu czy w innej piwnicy. Do Irlandii przyjechał na dnie plecaka i leżał sobie nieużywany aż do niedawna, kiedy to moja córka zaczęła brzdąkać na gitarze i wygrzebała ten śpiewnik nie-wiadomo-skąd.

Dziś pochwalę się tytułami piosenek – kiedyś znałem większość z nich na pamięć, teraz próbuję je grać i śpiewać i idzie mi mocno w kratkę 😉

OK, lecimy:

Niepokój

Piosenka SDM-u ze słowami autorstwa Józefa Barana. Opowiada o rozstaniu kochanków oraz nieuchronnie następującym poń zderzeniem z szarą codziennością. Łatwa do zagrania i zaśpiewania. Raczej ponura, chociaż ma swój urok.

Ballada na urodziny

Znów Józef Baran, tym razem w piosence o urodzinach. Że nie są zbyt fajne, bo czym dalej w las tym więcej ludzi wokół ubywa, rodzice się starzeją, przyjaciele na cmentarzach. Ale trzeba robić dobrą minę do złej gry, głowa do góry, alleluja i do przodu. Łatwa do zagrania i zaśpiewania.

Makatka kusząca

Raz jeszcze SDM (początek śpiewnika to w zasadzie wyłącznie Stare Dobre). Trudna melodia (trzeba mieć dużą rozpiętość głosu żeby to zaśpiewać). Łatwa do zagrania, choć nie całkiem banalna. Alegoria Adama i Ewy z lekkim podtekstem erotycznym. Jeżeli ją śpiewać – to koniecznie z uśmiechem! Tekst autorstwa Adama Ziemianina, który współpracował z zespołem dość długo.

Czasem nagle smutniejesz

Bardzo dynamiczna piosenka, głównie molowa. Ziemianin / SDM. Opowiada o smutku i radości, łzach i śmiechu, wędrówce z plecakiem, tęczy, niebie i gałęziach. W wersji podstawowej względnie prosta do zagrania, chociaż oryginał jest majstersztykiem gitarowo – skrzypcowym.

Z podwórka

Bardziej znana wśród braci gitarującej jako “Orzech”. Jeden z kamieni węgiełnych SDM-u, bardzo rozpoznawalna. Raczej optymistyczna. Opowiada o dniu codziennym, upływie czasu, trzymaniu głowy do góry oraz trzepaniu dywanów. Słowa – Adam Ziemianin.

Makatka dla przechodzącej

Miniaturka SDM-u, kolejna perełka Ziemianina. Zaledwie osiem linijek tekstu połączonych pięknie połamanymi durami, molami i septymami zmniejszonymi. Średnio trudna do zagrania, względnie łatwa do zaśpiewania. Opowiada o zachwycie narratora nad urodą przechodzącej nieznajomej. Wiemy o niej niewiele – głównie tyle, że chodzi w sandałach po trawie i mruży oczy w słońcu.

Modlitwa o śmiech

Ziemianin o potrzebie śmiechu. Śmiechu, który koi i leczy. Piosenka bardzo dynamiczna, wymaga dobrych płuc i dużej rozpiętości głosu. Średnio trudna do zagrania.

Piosenka dla Juniora i jego gitary

Tym razem tekst Steda w aranżacji SDM-u. Opowiada o leczniczych własnościach grania na gitarze w smętnych okolicznościach konfliktu damsko-męskiego. Piosenka, którą kiedyś zagraliśmy i zaśpiewaliśmy z kolegą na lekcji języka polskiego w ogólniaku w ramach propagowania poezji śpiewanej.

Makatka z aniołem

Ziemianin w miniaturce opowiadającej o obrazku z aniołem. Tekst bez jakiegoś głębszego przesłania, choć bardzo sympatyczny. Melodia prawie wyłącznie na akordach durowych, w oryginale wyraźnie słychać, jak Krzyś Myszkowski się uśmiecha.

Obudź się

Znana również jako “Piosenka dla Kuby Wencla” (w nawiązaniu do nieszczęśliwego wypadku z czerwca 1989 roku, w którym ów Kuba zginął wraz ze swoim przyjacielem i współgitarnikiem Jackiem Zwoźniakiem). Nie znam autora słów. Piosenka krótka, smutna i przejmująca.

Coraz krótsze listy od ciebie

SDM, autora tekstu nie znam. Bardzo, ale to bardzo połamane chwyty. Opowiada o upływie czasu, nieszczęsnym losie ogrodników i listonoszy, nerwach i opadach atmosferycznych. Szczerze mówiąc nigdy się jej nie nauczyłem porządnie grać ani śpiewać, choć całkiem lubię jej słuchać.

Piosenka dla Wojtka Bellona

Tekst autorstwa Oli Kiełb (która współpracowała z SDM-em w jego początkach, potem się rozeszli), napisany ku czci Wojtka Bellona, wierszoklety i muzykanta, przedwcześnie zmarłego na nerki. Akordy wyłącznie durowe, wokalista musi mieć pojemne płuca, a końcówkę można powtarzać nawet i sześć razy.

Makatka szalona

Ziemianin / SDM. Tajemnicza nieznajoma, która za każdym razem kiedy przyjeżdża pociąg sprawdza, czy jej ukochany wrócił. Z tym, że nie do końca wiadomo, czy jakiś ukochany w ogóle był, czy się pani popiętroliło pod deklem. Piosenka dość trudna do zagrania (szybki rytm i nie całkiem banalna melodia), względnie łatwa do zaśpiewania. W oryginale absolutnie genialne skrzypce Wojtka Czemplika.

Nasz słony rachunek

Ziemianin / SDM. Piosenka składająca się z samych pytań retorycznych. Narrator nie wie skąd jest, po co ani dokąd idzie, komu ma ufać, na kim polegać i tak dalej. Akordy głównie molowe, dość mocno połamane. Nawet ładne.

Szara ballada

Fajny, dynamiczny refren, smętne zwrotki. Opowieść o upływie czasu oraz wszechobecnej szarości. Słowa: Józef Baran. Interesujące połączenie a-moll z A-durem pod koniec każdej zwrotki i refrenu. Jedna z moich ulubionych piosenek w śpiewniku.

Na sierpniowym balkonie

Ziemianin / SDM. Trudna melodia, nigdy nie opanowałem jej śpiewania. Gra się też niebyt łatwo, ale warto się jej nauczyć, bo jest przepiękna (choć smutna). Opowiada – w zasadzie samymi niedopowiedzeniami – o pustym szlaku, przedwcześnie gasnących życiach, końcówce lata, drzewach, górach i dziurawych balkonach.

Błogo bardzo sławił będę ten dzień.

Sted. Początki SDM-u. Ola Kiełb w tle. Szybka, dynamiczna melodia. Piosenka opowiada o przebudzeniu, takim a’la Zen. Albo o nieszczęśliwej miłości, zależy jak patrzeć. Tekst niebanalny, bardzo charakterystyczny dla Steda.

Boże pełen w niebie chwały

SDM. Tekst Leśmiana, muzyka Marzeny Kumarek. Piosenka wymaga mocnego wokalu, trzeba się sprawnie ślizgać przez oktawy. Dość charakterystyczna. Tematyka raczej religijna, że chociaż niby Boga nie widać, to jednak jakoś tam pomaga, choć do końca nie wiadomo co potem.

Gloria

Kolejny sztandarowy kawałek SDM-u do słów Stachury, o uwielbieniu dla zjawisk naturalnych typu wiatr, słońce, biedronki, ryby, ptaki i inne czworonogi. Bardzo łatwy do zagrania, dość trudny do zaśpiewania. Niby melodia prosta, ale zawsze zabraknie skali (albo na górze, albo na dole).

Czarny blues o czwartej nad ranem

Ziemianin / SDM. Narrator nie może spać, bo jego ukochana jest daleko, więc śpiewa sobie bluesa. W piosence występują topole rosnące na ulicy Krupniczej. Chodzi o ulicę Krupniczą w Krakowie, którą kiedyś nawet odwiedziłem z ciekawości – żeby sprawdzić, że faktycznie jest takie miejsce. Otóż – jest 😉

Nie brookliński most

Jeden z najstarszych kawałków SDM-u, słowa Steda. O tym, że nie jest sztuką być załamanym czy szalonym, sztuką jest być załamanym czy szalonym i nie utracić przy tym resztek człowieczeństwa. Epilog epatuje nieśmiertelną polaną.

Kim właściwie była ta piękna pani, co dzisiejszej nocy w mojej samotni mnie odwiedziła?

Bardziej znana jako “Madame”. Również jeden z najstarszych kawałków SDMu, ze słowami Stachury. Opowiada o spotkaniu z tajemniczą nieznajomą.

Opadły mgły, wstaje nowy dzień

To jeden z tych kawałków, których nie da się już słuchać, grać ani śpiewać, bo słuchało się ich, grało i śpiewało tyle razy, że jeszcze raz i człowieka szlag trafi. Coś jak z płatkiem miętowym i panu Creosote. Mimo to oczywiście gra się i śpiewa jeszcze raz, bo piosenka jest łatwa, prosta i przyjemna. Słowa Steda, cztery durowe akordy, bo nowy dzieeeeń wstaaaje, noooowy dzieeeeń.

Jak

Nie chodzi o tybetańską faunę tylko o porównanie. Że coś jest jak coś innego. Bardzo, ale to bardzo oklepany kawałek SDM-u do słów Stachury. Znów: cztery akordy, chór młodych gardeł i lecimy z koksem. Piosenka zakończona akcentem irlandzkim, narrator cudne ma owce.

Życie to nie teatr

Sted + SDM. Bardzo stary kawałek, i bardzo znany. O grze i udawaniu, i braku udawania, i życiu, i podnoszeniu brwi, i bankietach, flirtowaniu i czym tam jeszcze. Dziś nie przepadam za tą piosenką, ale kiedyś była jedną z moich ulubionych.

Jest już za późno – nie jest za późno.

SDM + Sted. Ładny kawałek, choć smętny. Opowiada o niespełnionej miłości, planach na starość i upływie czasu. Lubiłbym go, gdyby nie był taki oklepany.

Makatka z wojownikiem

Ziemianin / SDM. Ładna piosenka o tym, że faceci walczą, a jak już skończą to im się zaczyna nudzić i znów szukają rozróby, bo nie są w stanie wytrzymać monotonii dnia codziennego. Interesujące (i niezbyt skomplikowane) chwyty, względnie łatwa do zaśpiewania.

Sanctus

Sted / SDM. Kolejna pochwała wędrówki. Jedna z tych piosenek, których się nie zapomina. Trudna do zaśpiewania, łatwa do zagrania.

Pożegnanie

Tekst: Piotr Bakal. Piosenka o rozstaniu i o nadziei. Nie do końca rozumiem intencje narratora, który tłumaczy wybrance swego serca, że teraz musi odejść, ale kiedyś być może jeszcze się spotkają, aczkolwiek nie wiadomo właściwie kiedy ani gdzie.

Ach, kiedy znowu ruszą dla mnie dni

Stachura / SDM. Stary kawałek o miłości. W dużym skrócie: ona odeszła, on nie może dojść do siebie. Szybki rytm, zaskakująco pozytywna melodia jak na tak smutną tematykę.

Malinowe lato

Ziemianim / SDM. Piosenka optymistyczna o lecie; bardzo trudna dla przeciętnego zjadacza strun. Każda zwrotka przesunięta o kilka półtonów względem poprzedniej, niebanalna melodia, bardzo połamana harmonia.

Dookoła mgły

Stachura / SDM. Piosenka raczej ponura, o wędrówce na ślepo i poszukiwaniu szczęśliwych stron.

Rozliczysz mnie, Panie

Ziemianin / SDM. Piosenka w tonacjach głównie molowych, ale mimo to zadziwiająco optymistyczna. Narrator liczy na rozgrzeszenie z błądzeń, dróg na skróty, małości i kielicha. Względnie łatwa do zagrania i zaśpiewania, acz nie do końca banalna.

Piosenka dla robotnika rannej zmiany

Bardzo chwytliwy blues SDM-y ze słowami Steda. Opowiada o dniu codziennym pracownika bliżej nieokreślonej branży. Wiemy tylko tyle, że mu się nie przelewa i w zasadzie nie ma czasu na nic poza pracą, jedzeniem i spaniem. Szybki, dynamiczny kawałek.

Jaką cenę

Ziemianin / SDM. Bardzo, ale to bardzo ładny kawałek o poezji, dobroci, muzyce, błękicie, kamieniach, rzekach, wróblach, poziomkach… no dużo tego. Niebanalne chwyty, przyjemny, jednostajny rytm.

Ciało me wklęte…

Leśmian / SDM. Piosenka ogólnie ciężko powiedzieć o czym. Chyba o tym, że się jest, i że się śpiewa, ale tak do końca trudno powiedzieć. Ale bardzo ładna, choć dość trudna do zagrania i zaśpiewania.

Imperatyw

Piotr Bakal / SDM. Piosenka o wędrówce. Że ciężko jest, że przeszkody co i rusz, że pod wiatr, pod górkę, bez fanfar i udawania – że będziemy mieć dość, ale nadal będziemy iść. Tak mniej więcej, tylko trochę bardziej poetycko i na dwie długie zwrotki.

Przy ognisku

Ziemianin / SDM. Przepiękna piosenka, niestety dość trudna do zagrania. Narrator wraz z ekipą przyjaciół siedzą przy ognisku, gawędzą, popijają wódkę i są ogólnie szczęśliwi.

[Jakże ci powiem, najmilszy]

Nie zapisałem tytułu. Wiem tylko tyle, że to tekst Krystyny Krahelskiej. W głowie obija mi się odrobina rytmu i melodii, ale szczegółów nie pamiętam. Może sobie kiedyś poszukam.

Zabraknie ci psa

Tekst Stachury. Wykonanie – nie pamiętam. Możliwe, że Jan Kondrak. Piosenka mężczyzny zranionego nieszczęśliwą miłością.

Komunia

Kolejna piosenka, której za bardzo nie kojarzę – tekst raczej Stachury, 6 wersów, melodia do zaśpiewania w kanonie na 2-3 głosy, ale nic więcej nie pamiętam.

Blues dla Małej

Ziemianin / SDM. Dość popularny kawałek (w czasach świetności SDM-u ma się rozumieć). O rozstaniu, pociągach, pisaniu listów i miłości. Chwytliwa, choć dość banalna melodia, rzewne słowa.

Moje miasto

Dziwna piosenka o mieście, wielkiej kuli słońca na ołowianym niebie, oczach, kamieniach i lawinie. Nie znam autora, melodię pamiętam dość dobrze.

Naiwne pytania

Klasyk Dżemu. Tekst samego Riedla, melodia Otręby. Opowieść o tym, że w życiu piękne są tylko chwile. Kto nie zna, niech pierwszy rzuci kamieniem 😉

Boże daj dom

Znów Dżem, tym razem słowa Jacobsona, a muzykę ułożyli Berger ze Styczyńskim. Proste bluesowe akordy, pięć nieregularnych zwrotek, fajny, dynamiczny kawałek. Dość ponury w treści, ale brzmi świetnie.

Cichosza

Za Turnauem nie przepadam, ale ten kawałek jest dość fajny. Mam go wyłącznie jako tekst, bez akordów.

Piosenka księżycowa

Leśmian o księżycu, tęsknocie i miłości, z moją własną muzyką.

Bałwan ze śniegu

Raz jeszcze Leśmian z moimi akordami. Dynamiczna piosenka o niezgrabnym bałwanie, który dzięki wierze w niego został lokalnym bogiem, ale potem się roztopił.

Ludzie

Leśmian, z moją melodią. Piosenkę z tego wiersza zrobił też potem SDM o ile dobrze kojarzę. Pięć dwulinijkowych strof o prostych ludziach, których nikt nie zauważa, a nawet jak już zauważy, to zaraz zapomni.

Mało mi ciebie

Mało znany kawałek (Google ma tylko dwa trafienia), piosenka wykonywana oryginalnie przez niejaką Inez (ale nie Czarną Inez). Opowiada o oczekiwaniu na lubego, tak z grubsza.

Prawdziwa miłość

Piosenka Roberta Mazurkiewicza, jednego z gigantów polskiej sceny poezji śpiewanej. Opowiada o miłości, upływie czasu i kacu moralnym z powodu popełnionych błędów. Raczej ponura w wydźwięku, choć bardzo ładna.

Metro

Dość obszerny tekst do recytacji, bez melodii. Fragment musicalu “Metro”. Poprzedza piosenkę o tym samym tytule.

Kloaczny blues

Narrator siedzi na kibelku już trzecią dobę; ma ostre zatwardzenie więc śpiewa o tym światu. Dzień jak co dzień. Trzy bluesowe akordy, kilka nieprzyzwoitych słów. Na początku jest śmiesznie, ale po trzecim-czwartym odsłuchaniu zauroczenie znika…

Rzecz się dzieje w Arktyce

Piosenka nieistniejącego już kabaretu OTTO, o o dziurze ozonowej oraz jej wpływie na klimat arktyczny. Banalna melodia i chwyty, pięć długich zwrotek bez wyraźnej puenty. Przypuszczam, że z podtekstem politycznym, nie wiem, nie znam się.

Stanął w ogniu nasz wielki dom

Słowa Jacka Kaczmarskiego, muzyka Przemysława Gintrowskiego. Piosenka polityczna, acz przebrana za coś całkiem innego, jak to u Kaczmarskiego. Żeby to porządnie zaśpiewać, trzeba mieć zacięcie sceniczne. Chwyty i melodia niby proste, ale z duszą.

Oprócz błękitnego nieba

Hit Maanamu. Nie całkiem łatwy do zagrania i zaśpiewania. Piosenka o przemijaniu i wartościach ponadczasowych typu chleb, droga, góra, wiatr, słońce i błękit.

Statki na niebie

Tym razem DeMono. Piosenka o panu, który tęskni za panią, która miała przyjść, ale nie przyszła, ale może to i lepiej, bo padało i mogłaby zmoknąć.

Jestem z miasta

Kuba Sienkiewicz opowiada zblazowanym głosem o tym, że jest z miasta, oraz o związanych z tym faktem wadach i zaletach.

Moja i twoja nadzieja

Kasia Nosowska zanim jeszcze była sławna. Piosenka, którą słyszałem na jej koncercie na własne uszy, na żywo. Obrzępolona do bólu przez wszystkich początkujących gitarzystów, nadal daje radę.

Nadzieja

Stary hicior IRA. Niezbyt łatwy do zagrania, dość mocno połamany. W sumie nigdy się go porządnie nie nauczyłem.

Na bruku

A tutaj hit T Love. Staszczyk śpiewa o tym, że co prawda stracił pracę i kasę, ale trzeba mieć to w dupie i cieszyć się zasiłkiem i miłością.

Piosenka

Tak! Mam w śpiewniku piosenkę pt. “Piosenka”. Słowa Leśmiana, z moją własną melodią. Piosenka “Piosenka” opowiada o rozstaniu i tęsknocie.

Uliczki takie…

Ośmiowersowy wiersz Andrzeja Bursy, do którego ułożyłem własną melodię. Raczej ponurą.

Tam na rzece…

Jeszcze jeden wiersz Leśmiana z moją własną muzyką. Tym razem dość mocno erotyczny choć nie do końca optymistyczny. Jak to u Leśmiana.

Metro

Józefowicz zrobił przy “Metrze” kawał dobrej roboty. Piosenka tytułowa w wykonaniu Roberta Janowskiego (słyszałem na żywo!) bardzo mi się spodobała.

Szyba

Kolejny hit z “Metra”. W oryginale śpiewany przez Kasię Groniec, przepięknie się rozwija. Raczej dla zaawansowanych gitarzystów, nigdy się go porządnie nie nauczyłem.

A ja nie

Trzeci i ostatni w moim śpiewniku kawałek z “Metra”. Dużo łatwiejszy od dwóch poprzednich. Buntowniczy, jak cały musical zresztą. Do zagrania na sześciu chwytach.

Piosenka dla zapowietrzonego

Wersja w wykonaniu Jana Kondraka jest moim zdaniem o niebo lepsza od tej późniejszej, zrobionej przez SDM. I tę właśnie wersję mam zapisaną w swoim śpiewniku. Piosenka opowiada o tym, jak dobrze mieć obie ręce i nogi, odrobinę żarcia w plecaku i optymizmu w duszy, choć noc zimna i nie ma za bardzo gdzie spać.

Życie, życie

Kolejny hit Jana Kondraka. Długa (10 zwrotek!) opowieść o nieszczęśliwej miłości.

Lekcja historii klasycznej

Wracamy do Kaczmarskiego. Trzy zwrotki z łacińskim refrenem pomiędzy. Klasyk opowiadający o szaleństwie Juliusza Cezara, który w pogardzie mając cierpienia ludu szlifuje swoje umiejętności pisarskie.

Modlitwa o wschodzie słońca

Bardzo znany kawałek duetu Kaczmarski – Gintrowski. Modlitwa o to, żeby zostać uchronionym od pogardy i nienawiści. Słowa raczej banalne, melodia też, ale wpada w ucho. Plus za zmianę tonacji w każdej kolejnej zwrotce.

Piosenka nad piosenkami

Raz jeszcze Jan Kondrak śpiewa tekst Steda. Opowieść o wędrówce. Gra rytmem i niedopowiedzeniami, w sumie nie wiem do końca o co chodzi, być może o Oświecenie. W każdym razie śpiewa się to dość przyjemnie, choć jednostajnie.

Dwadzieścia lat później, czyli spotkanie ze szkolnym kolegą w mieście Iks, gdzie czas jakiś się zatrzymałem w drodze na pewien płaskowyż andyjski.

Piosenka dzierżąca palmę pierwszeństwa w moim śpiewniku jeśli chodzi o długość tytułu. Jan Kondrak śpiewa raczej smutną opowieść o tym, jak jeden kolega odwiedza drugiego kolegę i co z tego wynikło. Końcówka piosenki jest o tyle ciekawa, że trzeba ją recytować arytmicznie, grając jednocześnie na gitarze (wymaga to odrobiny treningu). Kiedyś udało mi się ten kawałek zaśpiewać na jakimś przeglądzie piosenki studenckiej (bodajże w Toruniu) i zająć drugie miejsce, co było najwyższym zajętym przeze mnie miejscem w jakimkolwiek konkursie muzycznym, w którym brałem kiedykolwiek udział 😉

Za dalą dal

Kondrak / Stachura (tak dla odmiany). Pieśń o wędrówce (dla odmiany). Nie wiadomo co będzie. Droga jest długa. Miłość jest do bani. Wiatr wieje. Śnieg pada. Rzeki płyną. W razie potrzeby czynności powtórzyć.

Człowiek człowiekowi, czyli dziesięć wskazań i dziesięć przeciwwskazań dla ciebie, sieroto nieboża, Zygmusiu K.

Piosenka znana bardziej jako “Człowiek człowiekowi”. Śpiewana zarówno przez samego Steda jak też SDM. Zaczyna się smętnie, że ludzie są zasadniczo do bani, ale potem się pokazuje słońce, i że trzeba się nie dać, tzn. nie trzeba się dać, czy coś, a jak dobrze pójdzie to się z bliźnimi pozabliźniamy.

Piosenka dla Potęgowej

Potęgowa, prywatnie ciotka Steda (od strony matki), pojawia się w jego twórczości dość często. W tej piosence Stachura opowiada (głosem Jana Kondraka) o codziennym życiu na kujawskiej wsi, bardzo pozytywnie wspominając nieżyjącą już wtedy Potęgową.

Tango Triste

Jeszcze jedna piosenka, którą po Kondraku “zrobił” SDM – do dziś nie wiem która wersja jest lepsza. Kondrakową znałem wcześniej i jestem z nią bardziej zżyty sentymentalnie. SDM zrobił ją ciekawiej muzycznie. Choć trzeba przyznać, że Kondrak – przynajmniej w refrenie – trzyma się muzycznie kanonu tanga, więc chyba jednak punkt dla Kondraka, chociaż tak naprawdę DGCC, wiadomo.

Kasandra

Kaczmarski z bardzo prostą, za to niezwykle dramatyczną pieśnią o koniu trojańskim. Przecudnie podniesiona ze zwrotki na zwrotkę harmonia. Zdecydowanie hit, przynajmniej w moim prywatnym rankingu.

Szósta zero dwie

A tu kompletna zmiana klimatu, czyli Sławek Wierzcholski i jego Nocna Zmiana Bluesa w piosence o porannym wstawaniu. Trzy zwrotki, trzy akordy, jeden refren. Bardzo sympatyczne (i dynamiczne) słuchadło.

Mały problem

Wierzcholski w piosence, w której narrator marzy o wybrance swego serca w sposób mocno erotyczny. Tekst dość humorystyczny.

Chory na bluesa

Wierzcholski opowiada o dawnych (lata 70.) bluesmanach, którzy mieli wpływ na jego twórczość. Podobnie jak reszta jego piosenek, tu jeż jest ostro, dynamicznie i z chrypką.

Inwestycje

Nocna Zmiana Bluesa / Wierzcholski. Piosenka, którą śpiewałem kiedyś na jakimś przeglądzie, ale niczego nie ugrałem. Opowieść o tym, jak to koleżka wyrywa na potańcówce pannę licząc na coś więcej, tymczasem panna w ciemię bita nie jest i koleżce zostało tylko wspomnienie i pusty portfel.

Nie mogę dzisiaj spać

Nocna Zmiana Bluesa / Sławek W. Zblazowany kawałek o bezsenności. Świetny przykład na to, że bluesa da się zrobić z dowolnego tematu.

Miało być inaczej

Sławek Wierzcholski o bezsensie życia i o tym, że jak się chce rozśmieszyć swoich bogów, najlepiej opowiedzieć im o swoich planach.

A jeśli chcesz

Sławek W – piosenka buntownicza o wyrywaniu się spod pantofla. Nawet fajna. Dość prosta (jak większość jego kawałków), ale wpada w ucho i trafia we właściwe struny.

Dzika róża

Wiersz Gałczyńskiego, do którego stworzyłem całkiem niebanalną (jak na moje skromne możliwości rzecz jasna) melodię. Nie wiem tak do końca o co w nim chodzi, niby jest głównie o florze (róże, zboża, olchy) i architekturze (furtka, próg), ale końcówka ewidentnie sugeruje wątek miłosny (“zakochany wiatr”).

I to by było na tyle. A Ty, Czytelniku, masz swój śpiewnik? A co w nim?

Przy pisaniu powyższego zestawienia korzystałem w dużych ilościach z zasobów:

Zapisz się
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
4
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x