Sen 1: Walec

Z trudnością otwieram oczy. Jest gorąco, czuję suchość w ustach. Słońce świeci na całego, żadnej chmury. Mrużę powieki.

Próbuję wziąć głębszy wdech, ale nie udaje mi się. I coś nie gra z perspektywą. Jakbym był nad samą ziemią. Próbuję ruszyć ręką – nic.

Beton zaczyna się w okolicach szyi.

Natężam się z całych sił, bezskutecznie. Kręcę głową w obie strony, próbuję coś wypatrzeć. Jak okiem sięgnąć, po horyzont (całkiem niedaleki z tej wysokości) pusta, płaska, szara powierzchnia. Moja wystająca głowa zupełnie nie pasuje do tego krajobrazu.


Walec zauważam z daleka. Toczy się w moją stronę. Niewidocznemu z przyziemnej perspektywy kierowcy nie spieszy się.


Już nie muszę mrużyć oczu. Bryła pojazdu zakrywa całe pole widzenia. Odwracam głowę w prawo w ostatniej, bezsensownej próbie wypatrzenia czegokolwiek. Zimno metalu na policzku. Trzask pękających kręgów szyjnych to ostatnie co słyszę.


Z trudnością otwieram oczy. Jest gorąco, czuję suchość w ustach. Ciemno. Dla pewności ruszam ręką, nogą. Wszystko w porządku.

Który to już raz?

Muszę znaleźć tego, któremu się śni, że jest kierowcą walca.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz