Sen 8: Sen we śnie

Znajoma wieś. Wolnym krokiem podchodzę do szarego, betonowego kwadratu wielkości domu. Ktoś mi wyjaśnia:

– Ten dom spłonął latem tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego roku. Wybuch gazu. Trzy osoby. Nikt nie przeżył.

Budzę się. Wąskie, drewniane łóżko jest niewygodne. Jakaś sprężyna wbija mi się boleśnie w bok.

Gdzie ja jestem?

Wielka, puchowa pierzyna ląduje na podłodze. Wstaję, idę w stronę drzwi. Otwieram. Za drzwiami znajoma kuchnia. W powietrzu zapach propan-butanu. Podchodzę do syczącej cicho kuchenki, zakręcam gaz. Zza drzwi drugiej sypialni słyszę powolne człapanie. Rzucam się do okna, chwilę mocuję się ze starą, żeliwną klamką, wreszcie otwieram szeroko oba skrzydła. Potem drzwi na zewnątrz. Czuję powiew przeciągu.

Mija nieskończenie długie dziesięć sekund. Człapanie cichnie, otwierają się drzwi drugiej sypialni. Jakaś obca, na oko sześćdziesięcioletnia kobieta wkłada papierosa do ust, wyjmuje zapalniczkę. Chcę krzyknąć, ale nie udaje mi się wydobyć głosu.

Płomień zapalniczki rozszerza się na ponad metr. Ogień łakomie wdycha unoszące się jeszcze w powietrzu resztki gazu kuchennego. Kobieta krzyczy, próbuje zgasić płonące włosy wydętą od przeciągu firanką. Udaje jej się. Z siwej fryzury a’la Marilyn Monroe pozostał tylko szaroczarny, osmalony wiecheć.

– Jaki dziś mamy dzień? – pytam na głos.

– Czwarty sierpnia, czemu pytasz?

– Czwarty sierpnia, a rok?

– Dziewięćdziesiąty – kobieta patrzy na mnie z rosnącym strachem w oczach. – Kim jesteś?

Budzę się, tym razem naprawdę. Skąd taki sen? Pojęcia nie mam. Cieszę się, że uratowałem ludzi od spalenia.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Sen 8: Sen we śnie"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
agnieszka_sto
Gość

Moja babcia (to juz zupelnie na serio), mowila mi, ze "ogien sni sie na zlodzieja" i to by sie zgadzalo… choc trudno Cie nazwac prorokiem. 🙂 Mozna "zarokiem" albo tak bardziej swiatowo "pastrokiem" albo moze "afterokiem", ale to juz chyba za bardzo w jezyku "wiadomo jakim".

agnieszka_sto
Gość

Przeczytalam sobie ten sen jeszcze raz (i jeszcze wiele razy). Jest "troche" niesamowity, chyba przez ta petle czasu i przez to pytanie o to kim jestes. Jak w filmie "Inni", jakby nagle Cie zobaczyla. Przerazajace.

wpDiscuz