Nie znasz dnia ani godziny

Miałem wczoraj świetny temat na bloga. Niestety, w związku z wydarzeniami wieczornymi, zupełnie zapomniałem co to było.

Otóż wracamy sobie wczoraj – jak co dzień – do domu, stajemy przed drzwiami, a tu proszę, zamek wyłamany, drzwi otwarte.

A mogło by się wydawać, że mieszkamy w bezpiecznej okolicy…

Lokalni funkcjonariusze niewiele mogli zrobić. Przyszedł nawet facet z proszkiem i miotełką, ale jedyne co stwierdził, to że faceci używali nylonowych rękawiczek, i że prędzej znajdzie szlifowany stukaratowy brylant na środku Grafton Street niż odcisk palca włamywacza.

Łączny koszt całej imprezki: około €1,500.

Co zginęło? Przede wszystkim ukochany zenbook mojej Żonki, którego tak opiewałem w okolicach listopada. Poza tym parę drobiazgów, trochę biżuterii. Zostawili leżący na stole aparat fotograficzny, zostawili komputer i telewizor. Chyba mieli małe plecaki.

Zaraz, przecież ja o tym Zenbooku się nikomu nie chwaliłem, poza tym tutaj blogiem… Przyznać się zaraz, kto nasłał tych drani?

Tak czy siak, zamki już wymienione (sąsiad, cieśla z zawodu i z zamiłowania, spędził ze trzy godziny montując solidny, sztabkowy zamek ), straty opłakane.

Jeden z sąsiadów widział jakiegoś podejrzanego faceta wychodzącego z budynku, mniej więcej w czasie, kiedy to się stało – może jakiś krewny-lub-znajomy któregoś z mieszkańców, a może i nie. Udało mi się dorwać zapisy z kamer security pobliskiego spożywczaka, i istotnie, jest jakiś facet, wsiada do vana i odjeżdża.

Zapewne to jakiś bogu ducha winny człowiek, ale sprawdzić nie zawadzi. Zadzwoniłem na lokalny posterunek. Pewnie będą mieli w nosie, ale a nuż się uda…

Chociaż wątpię. Jeżeli dom obrobili fachowcy, raczej nie dali by się tak głupio nagrać.

To już drugi raz w ciągu ostatniego roku, kiedy ktoś mnie okrada z kosztownej elektroniki. Z tym, że poprzedni raz był w publicznym miejscu, a teraz dranie zbrukali nietykalność mojego własnego mieszkania.

Zenbooka tanio kupię…

 

Dopisane pół godziny później.

Wisienką na torcie jest e-mail, którego właśnie dostałem od wiodącej irlandzkiej ubezpieczalni, że mogę sobie ubezpieczyć mieszkanie od włamania. Jupi…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Nie znasz dnia ani godziny"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Nosferat
Gość

Moje kondolencje
Nie wiem jak tam na wyspach, ale jak ja dostarczyłem policji nagrania z monitoringu to chyba nawet go nie przejrzeli.

Przemo
Gość

Fatalnie.

Niewesolo czuc, ze ktos ci po domu chodzil i dotykal swoimi brudnymi lapskami…

Co moge poradzic… Psa, duzego, strozujacego.

Oczywiscie w realnej sytuacji robi wiecej halasu niz ew pogonienia intruza ale zawsze…
Mieszkamy w dpmu i odkad mamy Milka, ktora zawsze na noc zostaje na dole spie naprawde spokojniej…

Przemo
Gość

Btw,
Polecam przyjzec sie uwazniej sasiadom… Przeciez mieszkania musialo byc jakos obserwowane.

Sosq
Gość

wiem co czujesz, miesiąc po wprowadzeniu do nas też się włamali. zabrali tv (2miesiące wcześniej kupiony) dvd (3tygodnie wcześniej kupione) xbox, gry, aparat, telefon, komputer. A wszystko między 11 a 12 w biały dzień. Dzięki temu poznałem sąsiadów a później zamontowali CCTV, foby do drzwi a od jakiegoś czasu ochrona 24h :D.

admin
Gość

No u nas właśnie kończą montować CCTV. Złodzieje się załapali na samą końcówkę promocji.

agnieszka_sto
Gość

Przykro mi to slyszec xpilu, ale jestem niemal pewna, ze nie byl to Twoj czytelnik. 🙂 Trudno sobie bowiem wyobrazic, praktycznego w koncu zlodzieja, czytajacego tak niepraktycznego bloga. 🙂