Nowinki muzyczne – listopad 2019

W całkiem zapyziałym kawałku jednego z lokalnych kosmosów, w niedużej, podobnej do wielu innych, nieco już powyginanej ze starości galaktyce spiralnej, wokół całkiem przeciętnego słońca kręci się maleńka, nikomu nie znana planetka, na której lokalne warunki kosmologiczno-atmosferyczne wyfluktuowały w chwilowy, ledwie w kosmicznej skali czasu mrugnięcie oka trwający epizod zwany Życiem.

Życie owo, wypełzłszy na suchy ląd wykoncypowało sobie najpierw to, potem tamto i jeszcze owo, a na koniec dorobiło się dość (jak na lokalne warunki) precyzyjnych czujników drgania lokalnego gazu atmosferycznego.

No a skoro są uszy to jest też muzyka!

W ramach zapełniania nudnego blogu nudnymi materiałami prezentuję dziś osiem najświeższych perełek z mojej aktualnej listy Spotify.

Kolejność przypadkowa.

Zaczynamy od klasyki, czyli „Summertime”. Mam na swojej liście kilka wersji tej piosenki, ta ociera się ciut o flamenco i Krainę Łagodności:

A tutaj całkiem nietypowe wykonanie wielkiego szlagieru „Take Five”. Pierwszych piętnaście sekund może przyprawić o zwiędłość usznych małżowin nawet głuchoniemego, ale potem się nagle prostuje i robi się sympatycznie:

I znów przeróbka wielkiego hitu – tym razem damskie chórki (The Puppini Sisters) wyśpiewują „I Will Survive” z 1978 roku – chociaż ja go znam głównie z teledysku Diany Ross (1995). Początek w poniższej wersji jest zwolniony względem oryginału chyba co najmniej dwukrotnie, ale potem się rozkręca.

Nie ma się co oszukiwać, na mojej liście jest bardzo mało oryginalnych kawałków, za to mnóstwo coverów. Poniżej przeróbka „I Can’t Stand The Rain”, utworu zaśpiewanego oryginalnie po raz pierwszy w 1984 roku przez Tinę Turner, a potem przerabianego niezliczone ilości razy – między innymi właśnie przez Sarę K.:

Nad następną piosenką zastanawiałem się dość długo, ponieważ natrafiłem na dziesięć kolejnych utworów Dominique Fils-Aimé, która z każdego, ale to dosłownie każdego utworu potrafi zrobić małe arcydzieło. W końcu postawiłem na „Strange Fruit” – utwór wykonany po raz pierwszy w 1937 roku przez Eleanorę Fagan zwaną szerszemu światu jako Billie Holiday. Link do oryginału: https://www.youtube.com/watch?v=Web007rzSOI – a poniżej kojące wykonanie Dominique:

Aby nieco ożywić atmosferę, następny prezentowany utwór to Blues Bend Boogie w wykonaniu Grześka Szlapczyńskiego, polskiego bluesmana z Francji. Nie jest to wprawdzie Sławek Wierzcholski, ale słucha się równie dobrze:

A teraz odskakujemy od motywów bluesowych i zanurzamy się w rumuńskiej mieszance harf, skrzypiec i perkusji, czyli „Manéa”. Ponad osiem minut dźwięków bardzo przyjemnie masujących moje neurony (wszystkie trzy!).

A na sam koniec żarcik muzyczny, czyli wstęp do koncertu Cheta Atkinsa, w którym opowiada on o tym jak nauczył się grać na gitarze. Tekst jest pełen humoru, a pod koniec pojawia się Mark Knopfler (tak, ten z Dire Straits!) i gadają sobie razem:

Dodaj komentarz

avatar
Obrazki i zdjęcia
 
 
 
Filmy
 
 
 
Inne
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: