Elise

Zamiast - jak to bywało drzewiej - wrzucać masowo linki do pierdyliona ostatnio sluchanych utworów, skupię się dziś na jednym, który sprawił, że włoski mi stają dęba, a głowa sama podryguje w rytm Beethovenowej melodii.

Chodzi oczywiście o "Für Elise". Ale nie oryginał, który - chociaż piękny - jest już tak oklepany, że większość ludzi odruchowo szuka przycisku "Next" na odtwarzaczu. Nie. Tym razem mamy uskrzydloną wersję jazzową tego utworu, graną przez Marcus Schinkel Trio, z albumu "Bar Lounge Loft".

Ponieważ na jazzie znam się jak kura na pieprzu, nie zamierzam tu dziś robić szczegółowej analizy tego kawałka. Powiem tylko, że główny motyw jest pięknie "połamany" - jak w większości tego typu aranżacji w zasadzie powstał całkiem nowy utwór, którego jednak nie da się pomylić z niczym innym. Mamy perkusję w tle, mamy gitarę basową, mamy o wiele żwawszą od oryginału dynamikę, ale to jednak ciągle "Dla Elizy".

Bardzo, bardzo polecam. I zapraszam do odsłuchania:

 

5 komentarzy

  1. Ja tam jazz lubię. Wkręciłam się, bo Jazz Club mieści się obok polonistyki w Katowicach. Za moich studenckich czasów dobre i tanie jedzenie tam było, więc człowiek gotowy był zdzierżyć muzykę dla pizzy większej niż stolik. A potem to się nawet przyzwyczaił, polubił i do dziś się przy jazzie relaksuje.
    Kawałek świetny (ja akurat sto razy na dzień słucham “Dla Elizy” w pozytywkowym wykonaniu królika-pluszaka moich dzieci – cholerna zabawka jest u nas 8 lat, ma sprężynowy mechanizm i nawet pranie z wirowaniem nie jest w stanie jej uszkodzić). Podoba mi się pewne wariactwo w tej aranżacji, takie kontrolowane szaleństwo.

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]