Tag Archives: osiem

Nowa seria wpisów

Odgrażałem się niedawno, że przymierzam się w najbliższym czasie do napisania osobnej serii wpisów. Myślałem, że skończy się (jak w większości moich „projektów” życiowych) na słomianym zapale, temat jednak okazał się na tyle wciągający, że serię mam już niemal gotową. A przynajmniej jej pierwotną, surową wersję.

Czytaj dalej »

Algo-rytm prze-stęp-NY

Co cztery lata luty jest o dzień dłuższy, niż zwykle. Czy aby na pewno? Pytanie takie zadał mi niedawno kolega implementujący logikę daty w jednym z procesów. Ja mu na to, że nie do końca. Trzeba sprawdzić podzielność przez cztery, owszem, ale potem jeszcze przez sto albo czterysta. Kolega się …

Czytaj dalej »

Historia pewnego plagiatu

Od czasu do czasu zaglądam na bloga idziesięć. Głównie dlatego, że w umiejętny sposób nabija się z otaczającego go świata, a ostatnio udziela się też na Joe Monsterze, którego wiernym czytelnikiem jestem od dawna. Oprócz tego wyłapuje od czasu do czasu absurdy polskich realiów urzędniczych i bez litości gilotynuje je …

Czytaj dalej »

Cztery!

W ferworze codzienności całkiem przegapiłem czwarte urodziny bloga. I to o całe dziesięć dni. Wstyd…

Czytaj dalej »

Moja trucizna codzienna, odsłona pierwsza

Z braku lepszego pomysłu postanowiłem w najbliższym czasie wrzucić tutaj recenzje gier na Androida, w które grywam najczęściej i najchętniej. Recenzje będą subiektywne i niekompletne, proszę więc bez większych zahamowań wieszać psy tudzież innych przedstawicieli fauny. Albo flory. Co kto lubi.

Czytaj dalej »

Aton – recenzja

Czwarta z kolei gra, w którą miałem przyjemność grać w ostatni weekend, i którą ku umiarkowanemu nieszczęściu wszystkich pięciorga Czytelników tego ersatzu bloga zamierzam teraz opisać, to Aton.

Czytaj dalej »

List miłosny – recenzja

To już trzecia z rzędu recenzja gry, w którą zostałem zmuszony grać w ostatni weekend przez mojego planszówkowego znajomego. Tym razem padło na grę karcianą pt. „List miłosny”. Gra jest szybka, łatwa i przyjemna – w zasadzie byłem w stanie grać bez podpowiedzi i instrukcji już po pierwszej rundzie.

Czytaj dalej »

The Last Hero

Czytam sobie „The Last Hero” mojego ulubionego Pratchetta i ku swemu zdumieniu odkrywam coś, o czym mój dobry znajomy mówił mi kilka lat temu, a ja mu wtedy, głupi, nie wierzyłem: mianowicie to, że Pratchett w oryginale smakuje lepiej niż po tłumaczeniu na polski, i to nawet po tak genialnym …

Czytaj dalej »

Hanabi

Gra, o której dziś napiszę, nazywa się tak, jakby ktoś ze słabą znajomością języka angielskiego próbował podać (po angielsku właśnie) imię i inicjał nazwiska Hanki Bielickiej.

Czytaj dalej »

Czyżby przełom?

No i proszę, wszystkie naukowe media trąbią od dwóch dni o przełomie, jakiego udało się dokonać jajogłowym z CERN. Słynny bozon Higgsa, który trafił nawet na łamy mojego miniopowiadania „Efekt Bennetta„, ujawnił się wczoraj na podstawie analizy danych z LHC, zebranych w ciągu dwóch ostatnich lat.

Czytaj dalej »