WiKey: a więc sądzisz, że jesteś bezpieczny w Sieci?

W ramach swych wędrówek po bezkresnych oceanach Sieci natknąłem się niedawno na całkiem ciekawy (a trochę niepokojący) artykuł na temat bezpieczeństwa w Internecie. Jeżeli zapytamy większą ilość osób co rozumieją przez bezpieczeństwo w Sieci, spodziewamy się, że odpowiedzi wylądują w okolicy jednej z dwóch wysp: Wyspa 1: "Czuję się bezpieczny/-a, bo moje konta on-line są… Czytaj dalej WiKey: a więc sądzisz, że jesteś bezpieczny w Sieci?

Rikudo: recenzja

Jeden z Czytelników niniejszej podróbki bloga podesłał mi niedawno link do gry logicznej, o której dziś napiszę. Mowa o Rikudo. Zadanie jest niby proste: trzeba wypełnić sześciokątny plaster miodu liczbami od jeden do maksimum (36 albo 60 albo 90 - w zależności od stopnia trudności). Należy to zrobić tak, żeby kolejne liczby były wpisane w… Czytaj dalej Rikudo: recenzja

Pomysły, pomysły

Konstypacja konstypacją, ale jednak coś tam pomalutku czytam. Brnę przez "Revelation Space" Reynoldsa. Nie, wróć. "Brnę" to niewłaściwe określenie. Sugeruje, że idzie mi ciężko i bez większej przyjemności, co byłoby nieprawdą. Bo czyta się świetnie, zwłaszcza ze względu na mnóstwo nowych, świeżych pomysłów. Wydawałoby się, że tematyka SF jest już wyeksploatowana na wszelkie możliwe sposoby,… Czytaj dalej Pomysły, pomysły

Elementary OS

Kilka dni temu pisałem o nieudanych próbach zainstalowania linuksa na moim nowym laptopie. Nieudanych, bo wszystkie bez wyjątku poległy na braku sterowników do karty sieciowej. A że bez karty sieciowej w dzisiejszych czasach raczej trudno... Wiadomo. Jednakże niezrażony niepowodzeniem poszukiwałem dalej - aż natrafiłem na ElementaryOS. Linuks oparty na Ubuntu, z bardzo dopracowanym interfejsem użytkownika,… Czytaj dalej Elementary OS

Pula, pula i po puli

W USA właśnie skończyły się adresy IP v4. Przewidywany od kilkunastu lat exodus standardu v4 właśnie się odbywa na naszych oczach. Podobno powstały listy kolejkowe, dla tych, którzy bardzo potrzebują adresów IP v4 - jeżeli ktoś się pozbywa swojego adresu, trafi on do kolejkowiczów. Cena pojedynczego adresu na chwilę obecną to około 10-12 dolarów... Jak to… Czytaj dalej Pula, pula i po puli

Pochwalony niech będzie LUAS…

... i niech się nie psuje za często, tak, jak miało to miejsce wczoraj późnym popołudniem. Mój codzienny powrót do domu składa się zasadniczo z następujących etapów: 1. Zejść ze zmywaka, wyjść na świeże powietrze 2. Podreptać do przystanku LUAS-a. Na ogół Harcourt. Jak mam chwilę i jestem w nastroju spacerowym, Charlemont. 3. Podjechać LUAS-em… Czytaj dalej Pochwalony niech będzie LUAS…

FSM czyli LPS

Jeżeli, sympatyczny Czytelniku, dotarłeś w jakichś bliżej niewyjaśnionych (i zapewne mrocznych albo wstydliwych, albo jedno i drugie) okolicznościach w ten zakątek Sieci, być może zajrzałeś już w sekcję "O autorze" i dowiedziałeś się z niej, że jako osobnik areligijny sympatyzuję jednakowoż z religią FSM (Flying Spaghetti Monster, czyli po naszemu: Latający Potwór Spaghetti). To znaczy… Czytaj dalej FSM czyli LPS

Szybciej, lepiej, taniej

Jak głosi stara zasada, jeżeli klient prosi o zrobienie czegoś szybko, tanio i solidnie, na ogół proponuje mu się, żeby wybrał dwie z tych trzech opcji. A więc: szybko, tanio, byle jak lub szybko, drogo, solidnie, lub wreszcie powoli, tanio, solidnie. Czasem jednak zdarza się, że klient dostanie wszystkie te trzy opcje na raz i… Czytaj dalej Szybciej, lepiej, taniej

Jak przyspieszyć blog na WordPress, część 2.

Pisałem swego czasu o tym, jak sprawić, żeby blog postawiony na WordPress działał szybciej niż działa. Tutaj można zerknąć. Ostatnimi czasy (zaledwie parę dni temu) zafundowałem sobie przeprowadzkę na nowy serwer, ponieważ odkryłem, że stary, zakupiony w "promocji", kosztuje mnie sporo więcej niż serwery z oferty standardowej. A że stary był opłacony na rok z… Czytaj dalej Jak przyspieszyć blog na WordPress, część 2.

Chińczyki trzymają się mocno

Wczoraj udało mi się (wreszcie) znaleźć optymalne rozwiązanie problemu z chińskimi spamerami pukającymi co cztery sekundy do drzwi mojego bloga z uprzejmym zapytaniem, czy przyjmę w gościnę ich skromną reklamę środka na powiększenie ego o kilkanaście cali. Ponieważ nie jestem wielorybem, oraz ponieważ jestem w zupełności zadowolony z rozmiarów własnego ego, od jakiegoś czasu próbuję… Czytaj dalej Chińczyki trzymają się mocno

Wpuszczony w kanał

Proszę się nie martwić, tytułowe wpuszczenie w kanał nie ma tym razem nic wspólnego z rurami - jeżeli więc ktoś się obawiał przydługawych opisów meandrów zawodu hydraulika, niech odsunie troski w cień. Chodzi bowiem o całkiem inny rodzaj kanału. Zacznijmy jednak od początku. Kilkanaście miliardów lat temu wzięło i wybuchło takie małe cóś, z czego… Czytaj dalej Wpuszczony w kanał

Kabel bezprzewodowy

Mam w domu bezprzewodowy ruter. Co prawda jego bezprzewodowość jest trochę dyskusyjna, ponieważ wystaje z niego: 1. Kabel zasilający, 2. Bęcka do ściany, do komunikacji z dostawcą usług, 3. RJ45 do telewizora, 4. RJ45 do NAS-a (ha, mam kabelek do NASA!) Urządzeń podłączających się po WLAN jest niewiele, więc oceniam bezprzewodowość tego rutera na jakieś… Czytaj dalej Kabel bezprzewodowy

CDN ciąg dalszy

O moich próbach z CDN pisałem jakiś czas temu - wówczas był to Amazoński CloudFront, a ostatnio zainteresowałem się usługą CloudFlare, która - w odróżnieniu od poprzedniczki - jest w podstawowej wersji darmowa. Niezorientowanym przypomnę: CDN to skrót Content Delivery Network, czyli takie serwery pośredniczące / wspierające dostarczanie treści sieciowych. Główna zaleta CDN jest taka,… Czytaj dalej CDN ciąg dalszy