Pomysły, pomysły

Konstypacja konstypacją, ale jednak coś tam pomalutku czytam. Brnę przez „Revelation SpaceReynoldsa.

Nie, wróć. „Brnę” to niewłaściwe określenie. Sugeruje, że idzie mi ciężko i bez większej przyjemności, co byłoby nieprawdą. Bo czyta się świetnie, zwłaszcza ze względu na mnóstwo nowych, świeżych pomysłów. Wydawałoby się, że tematyka SF jest już wyeksploatowana na wszelkie możliwe sposoby, tymczasem autorowi udaje się pokazać parę bardzo mocnych, nowych tricków.

Ponieważ nie dotarłem nawet do jednej czwartej książki, nie będę jeszcze wystawiał ostatecznej opinii / oceny (acz przypuszczam, że będzie ona nader pozytywna – jak już będzie). Wspomnę jednak o dwóch mocnych pomysłach, których nie widziałem nigdzie indziej – a przecież fantastyki przeczytałem w życiu niemało.

Pomysł numer 1: pojazd kosmiczny wielkości małej planetki. Grawitacja = 1G

Nie pamiętam, skąd tam grawitacja… może pojazd jest na tyle ciężki, że sam ją wytwarza? A może po prostu stale przyspiesza? No nie pamiętam.

Przez środek biegnie przez całą długość szyb windy. Windą da się dotrzeć na dowolne z tysięcy (a może setek tysięcy? nie pamiętam teraz) „pięter”, które same w sobie są osobnymi enklawami, „mini-światami” na pokładzie pojazdu. W szyb ów wpada kapitan statku – a dokładniej rzecz biorąc, jest weń brutalnie wrzucona. Napastnik jest przekonany, że ją zabił, bo w środku nie ma się czego złapać – albo się roztrzaska o dno szybu (po baaaardzo długim upadku) albo zmiażdży ją winda. Tymczasem babeczka, używając podręcznego komunikatora, nakazuje zmianę prędkości pojazdu w taki sposób, że jej prędkość „spadania” wyrównuje się z prędkością szybu windy i może sobie bezpiecznie wyjść przez boczny otwór. Napastnik w tym czasie ginie, ponieważ zmiany prędkości były dość gwałtowne, a on nie był przygotowany.

Pomysł numer 2: zbójca dostaje zlecenie. Ofiara ma zginąć od śmiertelnej neurotoksyny. Ofiara doskonale wie o planowanym zamachu i nawet nie stawia za bardzo oporu. Zabójca wstrzykuje ofierze truciznę (a konkretnie wstrzeliwuje ją z daleka, z broni palnej). Okazuje się jednak, że toksyna działa bardzo, bardzo wolno i ofiara ma przed sobą jeszcze kilka miesięcy względnie komfortowego życia. I podejmuje decyzję o zamianie w postać wirtualną (cyfrową) – jest to możliwe poprzez „zeskanowanie” mózgu i „wgranie” świadomości do specjalnie w tym celu stworzonego systemu sieci komputerowych. Ofiara będzie więc „żyć”, chociaż już nie w cielesnej postaci. Nasuwa się pytanie, czy zamachowiec wykonał swoje zadanie? Hm.

Niestety, ze względu na niewielką ilość czasu, czytanie idzie mi bardzo wolno. Dwie, czasem trzy strony na dzień, czasem na tydzień. Ale idzie.

Jak pisał sławny polski samotny żeglarz Andrzej Urbańczyk, stojąc w miejscu nie dotrzemy nigdzie. Poruszając się choćby i milimetr na godzinę, dotrzemy wszędzie, po odpowiednio długim czasie. No więc ja czytam ów milimetr na godzinę – wolno, ale czytam.

 

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz