SQL Prompt: pięć lat później

Pięć lat temu pisałem o aplikacji SQL Prompt (firmy RedGate). Dziś szybciutko rzucimy okiem na kilka opcji, które od tamtego czasu pojawiły się w tej aplikacji.

Zanim zacznę, nadmienię jeszcze (już tradycyjnie), że firma RedGate nie zapłaciła mi za reklamę złamanego szeląga – w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót, to ja im płacę za licencję (no dobra, nie ja tylko mój obecny pracodawca, ale za moją namową). Opisuję produkt, bo jest dobry, użyteczny i wart swoich pieniędzy.

Tabele temporalne

Już w latach 90 zeszłego stulecia firma Postgres próbowała zrealizować ideę tabel temporalnych, jednak ze względu na bardzo wysokie koszty składowania ogromnych ilości danych pomysł zarzucono.

W roku 2013 tabele temporalne trafiły do kolejnej wersji specyfikacji języka SQL.

Od niedawna wszyscy więksi dostawcy baz danych przejęli się tematem i zaczęli implementować tę opcję w swoich produktach. Jak na razie udało się to kilku firmom: Oracle, Postgres, Teradata, IBM DB2, Microsoft, Cockroach DB oraz MarkLogic (ten ostatni nie jest bazą stricte SQL-ową, ale mimo wszystko zaimplementowali „temporalność” w swoim produkcie).

Błolny szkąd

Przytrafiło mi się kiedyś brać udział w migracji niewielkiej (ale bardzo ważnej) hurtowni danych między dwiema dużymi wersjami SQL Servera.

Jak wiadomo, taka migracja to nie w kij dmuchał. Przygotowań było ze trzy miesiące. Testów, drugie tyle. Podpisów i innych etceterów – wiadomo.

Nadszedł wreszcie wiekopomny dzień przełączenia się na nowy serwer, czyli, jak mawiają lokalni, ten cudowny moment, kiedy gówno trafia w wentylator.

Program obowiązkowy: 4 lata później

Jakiś czas temu (dość dawno), pisałem o tym, jakie programy uważam za absolutnie niezbędne na swoim prywatnym komputerze.

Przez cztery lata trochę mi się zmienił pogląd na sprawę, dlatego dziś odświeżam temat.

No to lecimy:

Dwa w jednym

Dziś poznamy dwa tricki SQL-owe w jednym. Obydwa są raczej banalne i raczej mało przydatne przy codziennej pracy, ale od czasu do czasu mogą sie jednak przydać – zwłaszcza w połączeniu.

Od razu też uprzedzam: dla starych wyjadaczy ten wpis będzie nudny jak flaki z olejem. Nie ma w nim niczego odkrywczego. Ale ponieważ mi się ta technika niedawno przydała, zakładam, że równie dobrze może się przydać komuś innemu…