Wu-wu-wu

Było o klientach poczty. Tym razem trafiło na przeglądarki www.

Na początku był Netscape Navigator. Tak, używałem Netscape w czasach, kiedy był on w zasadzie jednyną dostępną przeglądarką. Co to dużo gadać – działał i tyle.

Potem był wysyp przeglądarek, wojny o kod źródłowy, o patenty, o obsługiwane standardy… Po 15 latach od pierwszego Netscape’a sytuacja się jakby trochę ustabilizowała. Jest z czego wybierać, są zady i walety. Są opinie. Są święte wojny (i zawsze będą, fanatyków przeglądarek nie powinno zabraknąć). Dzieje się.

Moim wyborem przez wiele lat był Maxthon (znany przedtem pod nazwą MyIE). Maxthon używa do renderowania stron silnika Trident (tego samego co Internet Explorer). W okolicach roku 2000 był jedną z niewielu przeglądarek z zakładkami, gestami myszą, obsługą skórek, wtyczek i mnóstwem innych (mniej lub bardziej pożytecznych) gadżetów. Dzisiaj brzmi to nieco zabawnie (wymienione przeze mnie cechy mają wszystkie przeglądarki), ale w tamtych czasach to była prawdziwa rewolucja.

Potem, przez kolejnych parę lat, byłem wielkim zwolennikiem Firefoxa (a także, niestety nieistniejącej już, wersji Moox kompilowanej specjalnie pod i686 przez niezależną ekipę programistów) . Mozilla odwaliła kawał naprawdę solidnej roboty i zrobiła przeglądarkę na miarę naszych czasów. Główna innowacja polegała na rozwijaniu silnika renderującego Gecko (sięgającego korzeniami Netscape Navigatora), skierowanego głównie na zgodność ze standardami Sieci, kompatybilność ze wszystkimi głównymi systemami operacyjnymi oraz wydajność. Tak więc, używałem Firefoxa przez wiele lat. Jest szybki, bardzo wygodny, ma największą (spośród wszystkich przeglądarek) bazę wtyczek, działa na wszystkich popularnych systemach operacyjnych.

Niestety, z wersji na wersję Firefox stawał się coraz bardziej ociężały. Czas uruchamiania sięgał czasem parunastu sekund, zainstalowanie pięciu podstawowych wtyczek (Last Pass, XMarks Sync, ABP, ABP Element Hiding Helper oraz TabMixPlus) dodatkowo go spowalniało. Regularnie zdarzały się sytuacje, kiedy wyłączenie Firefoxa wprawdzie zamykało okno, ale proces zawieszał się w tle i trzeba go było ubijać ręcznie.

No więc od niedawna przerzuciłem się na Google Chrome. Jest szybki, lekki, obsługuje wtyczki, jest – podobnie jak Firefox – dostępny jako OpenSource (Chromium), działa pod Linuksem (którego używam w domu) oraz jest jeszcze bardziej niż FF zgodny ze standardami Sieci. Jedyna (póki co) wada Chrome jest moim zdaniem taka, że wtyczka AdBlock Plus Element Hiding Helper nie działa w tak wygodny sposób jak jest to zrobione w Firefoxie.

Jest jeszcze Opera – też ma własny, autorski silnik renderujący (Presto), też jest w 100% zgodna ze standardami, szybka, lekka i jest czymś dużo więcej niż tylko przeglądarką (ma wbudowane klienty: email, irc, bittorrent i pewnie jeszcze parę innych). Ma możliwość ustawiania opcji internetowych indywidualnie dla poszczególnych stron. Ma sortowanie i grupowanie zakładek. Ma kupę innych, fajnych rzeczy, o których się konkurencji nie śniło. A także, zaskakująco, ma najmniejszy spośród wszystkich przeglądarek rozmiar pliku instalacyjnego (instaluje się błyskawicznie, poniżej 1 minuty). Niestety wadą Opery jest to, że przez długi czas nie umożliwiała programistom tworzenia własnych rozszerzeń – tak jakby jej twórcy narzucali światu swoją wizję „jedynej słusznej przeglądarki”. Trochę się podobno polepszyło ostatnimi czasy więc może za jakiś czas spróbuję.

Nie wspomniałem o Safari (nie przepadam za Apple i ich produktami z literką „i” na początku). Nie napisałem o Internet Explorerze (z premedytacją!) – i pewnie jeszcze o zylionie innych przeglądarek, z którymi nigdy nie miałem do czynienia.

Reasumując… A, chrzanić reasumację.

Kawał (śmieszny, acz prawdziwy):

– Do czego służy Internet Explorer?
– Do przeglądania internetu z twojego komputera i vice versa.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Wu-wu-wu"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
butter
Gość

– Do czego służy Internet Explorer?
– Do ściągnięcia innej przeglądarki [jak najszybciej]

wpDiscuz