Polskie tłumaczenie "Yello" to chyba "Żółt", prawie jak żółw, ale nie do końca.
Lubię żółwie.
Faktycznie bardziej pasowałoby chyba "Wrześ", od "Wrzeszczące Cześć", tak przynajmniej twierdzi wikipedia ("a yelled Hello").
W ramach swojej podróży muzycznej odkrywam od czasu do czasu perełki. Niektóre z nich całkiem leciwe. Okazuje się bowiem, że Yello grają już od 47 lat, tymczasem ja się o ich istnieniu dowiedziałem dosłownie kilkanaście dni temu. Wstyd, panie. Wstyd i hańba.
No ale, jak mówią, lepiej późno, niż nigdy...
Yello tworzą głównie za pomocą niebanalnych rytmów, sampli oraz bardzo charakterystycznego wokalu Dietera Meiera. Jego bas jest ciężki, ciemny i gęsty, ale nade wszystko - ponieważ to ekipa ze Szwajcarii - z akcentu trochę kojarzący się z Arnim 🙂 Ale może to tylko moja wyobraźnia.
No właśnie. W odróżnieniu od reklamowanych tu przeze mnie niedawno panów z Four80East, Yello nie tylko grają, ale również śpiewają. Nie za dużo i nie nachalnie, ale jednak. Dlatego też nieco mniej nadają się jako tło do pracy umysłowej. Słucha się ich jednak nader przyjemnie. Teksty mają też dość oryginalne. Nie żadne "boom, boom, boom, boom, I want you in my room", tylko na przykład:
the big bang
the ultimate hero of low frequency
Albo:
music
is an interstellar language
from a highly insignificant planet
one of nine in our system
which sails through time and space
Maleńka próbka: https://www.youtube.com/watch?v=6jJkdRaa04g
Prywatnie - bardzo polecam tym, którzy jeszcze jakimś cudem nie natknęli się na ten leciwy duecik.
Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]
Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.