Loreena McKennitt: rozmyślania noworoczne

Zamiast wesołych i szczęśliwego 🙂

Jednym z powodów, dla których prawie 12 lat temu zdecydowałem się na opuszczenie kraju cebuli i zamieszkanie wśród owiec i koniczyny, była muzyka Loreeny McKennitt. Ktoś, kto ma aż trzy podwójne litery w imieniu i nazwisku zasługuje na to, żeby podążać za jego śpiewem – i oto jestem.

Loreena jest sześćdziesięcioletnią Kanadyjką z celtyckimi (a konkretnie irlandzko-walijskimi) korzeniami. Wydała jak na razie dziewięć albumów studyjnych oraz pięć koncertowych. Pięknie śpiewa, gra na trzech instrumentach (fortepian, harfa, akordeon) i promuje różne ekologiczne ideały, ale nie takie, żeby wkładać gwoździe między zęby pił ścinających amazońskie dżungle – bardziej takie, żeby rozmawiać z drzewami i napawać się codziennymi, małymi radościami (jak na przykład rozmawianie z drzewami).

Ponieważ jestem od dawna zapisany do listy mailingowej na stronie Quinlan Road (marka, pod którą Loreena wypuszcza wszystkie swoje albumy), od czasu do czasu dostaję stamtąd wiadomości. Najświeższa z nich przyszła wczoraj; są to noworoczne przemyślenia Autorki o przemijaniu, które tu dziś przedstawię wraz z moim koślawym tłumaczeniem. Wolę to od składania do wyrzygania nudnych i przewidywalnych życzeń świąteczno-noworocznych, od których blogosfera znów puchnie (jak co roku).

Wiadomość można znaleźć tutaj:

http://mailchi.mp/quinlanroad/loreena-mckennitt-appearances-fall-289045

Oryginalny tekst:

LOREENA’S YEAR-END REFLECTION

As I write on this early winter solstice morning, and as the end of the year draws nigh once more, this threshold pulls me to reflect on the paths of this past year. It was with great relish that we were able to return to perform in some parts of Europe this spring and see so many of you. Making this connection is truly one of the most meaningful parts of my life. I also want to thank those of you who continue to write, sending me your thoughts, ideas and words of appreciation.

It appears we are living at a time of great change and uncertainty and like these dark days, sometimes it is difficult to see where we are going. And yet, I am reminded that there is still much beauty and richness to be experienced in the simple things around us, the natural world and the relationships we can experience in everyday life. And that I must not take them for granted or assume they will always be there just because they have been there before.

Too, I take some of my inspiration from souls much wiser than I, who encourage us to look out into the horizon of time and seek to serve the common good .They remind us that happiness does not come with serving just ourselves, but rather being of service to others, to seek balance and by doing so, our lives can be rich with meaning and harmony. This takes a lot of work in a busy and complex life, and so these voices nudge us to seek simpler lives, to sort out our wants from our needs and to consume and demand less of this earth, which is groaning from centuries of our over-consumption.

In difficult times, it often feels like the challenges before us are simply too big or overwhelming to respond to. And yet those wise voices, tell us that we can and must take steps to change even if it is small steps. There are times to be silent and there are times to move. I am convinced more than ever, now is the time we all must take our steps, even if they are small. As the saying goes “Although we cannot always be the boss, we can always lead.” These times demand that of us.

Our inter-relatedness demands this of us if we are to serve each other and the common good for now and in the future. In this vein, and interestingly, I look back to my Celtic roots to celebrate the importance of trees, what they can teach us and how we rely upon them for so many things. Oxygen, water, soil retention, shade and habitat for other creatures we enjoy and rely upon.

As the days will now turn to light, it is my wish that we will all be pulling on the wheel of the future with determination, generosity, forgiveness and love.

Moje nieudolne tłumoczenie:

NOWOROCZNE REFLEKSJE LOREENY

Kiedy piszę te słowa wczesnym rankiem przesilenia zimowego, a rok znów chyli się ku końcowi, nachodzą mnie refleksje o ścieżkach tego roku. Wielką radość sprawił nam powrót do koncertowania w niektórych regionach Europy tej wiosny i spotkanie się z tak wieloma z Was. Nawiązywanie tego połączenia jest naprawdę jedną z naważniejszych części mojego życia. Chciałabym również podziękować tym z Was, którzy ze mną korespondują, wysyłając mi swoje przemyślenia, pomysły i słowa otuchy.

Żyjemy w czasach wielkich zmian i wielkiej niepewności; w tych ciemnych dniach czasem trudno dostrzec, dokąd podążamy. Jednak zawsze pamiętam, że wciąż jest mnóstwo piękna i bogactwa, którego doświadczymy w prostych rzeczach wokół nas: w naturze i w codziennych relacjach z innymi. A także, że nie należy bezwarunkowo zakładać, że będą one zawsze trwać tylko dlatego, że były tu wcześniej.

Moje inspiracje biorę między innymi od głosów o wiele ode mnie mądrzejszych, które zachęcają nas to sięgania wzrokiem poza horyzont czasu i do czynienia dobra. Przypominają nam, że aby być szczęśliwym, nie wystarczy patrzeć tylko na siebie, ale przede wszystkim wspierać innych, szukając w tym równowagi, dzięki której nasze życie będzie pełne sensu i harmonii. To wymaga mnóstwa pracy w tym pełnym pośpiechu i skomplikowanym świecie; głosy te namawiają nas do poszukiwania prostych sposobów na życie, do oddzielenia tego, co chcemy, od tego, co jest nam niezbędne, i do ograniczenia naszej konsumpcji oraz wymagań wobec Ziemi, wystarczająco już obolałej od naszego odwiecznego konsumpcjonistycznego stylu życia.

W trudnych czasach często wydaje nam się, że problemy, które przed nami postawiono, są zbyt wielkie i przytłaczające. Jednak te mądre głosy mówią nam, że możemy i musimy podjąć kroki, choćby i najmniejsze. Albowiem jest czas milczenia i jest czas działania. Jestem przekonana bardziej niż kiedykolwiek przedtem, że właśnie teraz jest czas działania. Albowiem, jak mówi porzekadło, „Chociaż nie zawsze możesz być szefem, zawsze możesz prowadzić.” Właśnie tego się teraz od nas wymaga.

Nasze wzajemne zależności wymagają od nas wspierania innych i czynienia dobra zarówno teraz, jak też w przyszłości. W tym właśnie duchu, z wielką ciekawością sięgam dziś do moich celtyckich korzeni, aby świętować znaczenie drzew; czego mogą nas one nauczyć i jak od nich zależymy w tak wielu kwestiach. Tlen, procesy glebotwórcze, cień i schronienie dla stworzeń, które nam towarzyszą i na których polegamy.

Dni będą teraz coraz dłuższe; życzę więc sobie i nam wszystkim, abyśmy tocząc Koło Przyszłości byli zdeterminowani, hojni, wybaczający i pełni miłości.

 

 

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar