Tag Archives: weekend

Bez celu

Z pisaniem bloga jest tak, że albo się wie, o czym się będzie pisało – ma się w głowie taki jakby szkielet fabularny, który trzeba, jak by to pieszczotliwie ujął stryj Zenon, opierdolić mięchem fleksyjno-składniowym, albo się nie wie – i wtedy trzeba albo odłożyć pisanie na później, albo iść …

Read More »

Aton – recenzja

Czwarta z kolei gra, w którą miałem przyjemność grać w ostatni weekend, i którą ku umiarkowanemu nieszczęściu wszystkich pięciorga Czytelników tego ersatzu bloga zamierzam teraz opisać, to Aton.

Read More »

List miłosny – recenzja

To już trzecia z rzędu recenzja gry, w którą zostałem zmuszony grać w ostatni weekend przez mojego planszówkowego znajomego. Tym razem padło na grę karcianą pt. „List miłosny”. Gra jest szybka, łatwa i przyjemna – w zasadzie byłem w stanie grać bez podpowiedzi i instrukcji już po pierwszej rundzie.

Read More »

Żongluję Androidami

Zachciało mi się kilka dni temu sprawdzić co by było, gdybym zamiast standardowego systemu operacyjnego zainstalował sobie w swym telefonie jakąś inną wersję.

Read More »

O, piątku!

O, piątku, Któryś jest w kalendarzu na wieki wieków, Święć się imię Twoje! Weekendu powoje Spływają łagodnie. Złakniony spoczynku, W piątkowości unurzam się cały Po kres kresów. Alleluja!

Read More »

Stópnotki

Jakiś czas temu [1. Niestety, nie pamiętam dokładnie kiedy to było.] miałem potrzebę użycia w treści wpisu odnośnika [2. Właśnie takiego jak ten]. Zainstalowałem wtedy wtyczkę FD Footnotes, użyłem jej raz i [3. Jak to często bywa…] zapomniałem o niej całkiem.

Read More »

Zmiana kursu

Niech się moja czytelnicza brać nie martwi, nie o walutach dziś pisał będę ani tym bardziej o baksztagach, fordewindach czy kontraszotach. Temat jest znacznie bardziej banalny – otóż kilka dni temu odkryłem u siebie, zupełnie przypadkiem, zamiłowanie do… albo nie, zacznijmy od początku.

Read More »

Soczek z wodą

W weekend gościliśmy w domu rodzinkę, w tym również trzyipółletnią kuzynecznicę (wiem, że nie ma takiego słowa w języku polskim, ale jak inaczej nazwać córkę kuzynki? No jak? Może siostrzenica cioteczna?). Kuzynecznica owa jest jak na swój wiek nader rezolutna, a oprócz tego całkiem nieźle radzi sobie z mówieniem po …

Read More »

Konichiwa

„Konichiwa” (wym: koni-cziwu-a albo koni-cziuła) po japońsku oznacza „dzień dobry”, a konkretnie „dobre popołudnie”. Nie bez kozery pozostaje fakt, że pierwsze dwie sylaby brzmią po polsku dość końsko – takie też bowiem było nasze niedawne sobotnie popołudnie.

Read More »

Niezłe jaja

Dziś na śniadanie – jajecznica! A do jajecznicy, jakkolwiek egzotycznie by to nie brzmiało, potrzeba między innymi jajek. Otwieram lodówkę: jajka są. Na wszelki wypadek podłączam do lodówki domowy serwer obliczeniowy celem ustalenia liczby jajek – trochę poszumiał, poklikał i popikał, i wypluł wynik: DWA.

Read More »

Trzy migawki weekendowe

Ostatnio nastąpił wysyp wydarzeń, które obserowane z boku są prawdopodobnie niezwykle zabawne, jednak dla mnie jako obserwatora „od środka” są nad wyraz irytujące i powodują, że temperatura skacze mi momentalnie do sześciuset milionów stopni, i tylko wbudowane w uszy zawory bezpieczeństwa z głośnym gwizdem ratują mnie przed eksplozją (a moją …

Read More »

Wkładamy małe w duże

W zeszły weekend przydarzyło mi się spotkać z kilku (-nastoma!) zacnymi osobistościami reprezentującymi w znacznej mierze polską blogerię irlandzką… Wróć. … polską blogerię w Irlandii… O, tak lepiej.

Read More »

Chłopiec z gitarą

… byłby dla mnie parą, jak śpiewała Karin Stanek. Dla mojej Żonki chłopcem z gitarą okazałem się być ja we własnej osobie. Niestety, gitara widywała lepsze dni – stoi w kąciku, używana raczej sporadycznie. Czasem jednak nadchodzi taki dzień…

Read More »