Kolejki kopiowania: DC vs TC

Z racji tego, że jakiś czas temu już na dobre przesiadłem się na Linuksa, ciężko byłoby mi dziś wrócić na domowej maszynie do Windows. W dalszym ciągu są jednak pewne drobiazgi, które moim zdaniem w systemie Microsoftu są zrobione lepiej. Jednym z takich przykładów jest Total Commander.

Następca Norton Commandera, który z kolei był konkurentem XTree Gold, pamięta ktoś jeszcze? Jeżeli tak, przypominam o badaniu prostaty...

W dalszym ciągu uważam TC za najlepiej zrobionego dwupanelowego menedżera plików, bez dwóch zdań. Ale dzisiaj natrafiłem na drobiazg w używanym przeze mnie Double Commanderze (linuksowy klon TC), który pokazał mi, że twórcy wersji linuksowej nie zasypiają gruszek w popiele i zamiast po prostu skopiować funkcje TC, dorzucili coś od siebie. A konkretnie: zarządzanie kolejką kopiowania. Otóż w TC mamy dwa niezależne okienka do monitorowania procesu kopiowania plików: jedno "zwykłe" (albo "ad hoc"), pojawia się, kiedy po naciśnięciu F5 potwierdzamy Enterem, drugie natomiast, jeżeli zamiast Enter pukniemy F2. "Zwykły" proces to proste okienko z postępem kopiowania bieżącego pliku / folderu. Po naciśnięciu F2 natomiast nasze żądanie skopiowania trafia w kolejkę, do której możemy później dorzucać kolejne. Po co? A no na przykład po to, żeby uniknąć równoczesnego dostępu do wolnego medium.

Gwoli wyjaśnienia: nie chodzi tu o "wolne media" w sensie czasopisma bezkarnie obrażające sejmowych celebrytów, tylko o "wolne medium", czyli na przykład dysk USB albo mechaniczny, albo jakiś zdalny, podpięty po sieci. Jeżeli spróbujemy uruchomić wiele zadań kopiowania z/do takiego dysku, będą one sobie nawzajem przeszkadzać, w efekcie zwiększając czas całej operacji niewspółmiernie do rozmiaru faktycznie kopiowanych danych. A kolejka poczeka na zakończenie jednego zadania przed rozpoczęciem drugiego.

I teraz tak: w Total Commanderze już na samym początku musimy zdecydować, czy dane zadanie ma trafić do kolejki, czy nie - i już nie możemy się potem od tej decyzji odwołać. Innymi słowy "zwykłe" okienko postępu nie daje możliwości przeniesienia swojego zadania do kolejki i vice versa. Możemy, oczywiście, w razie potrzeby kopiowanie spauzować, żeby nieco "rozluźnić" wąskie gardło, ale to już nie to samo.

Natomiast w linuksowym Double Commanderze mamy osobne okienko pokazujące wszystkie aktualnie odbywające się operacje kopiowania / przenoszenia plików - zarówno te ad hoc, jak też te w kolejce.

Taka jakby... meta-kolejka?

I teraz najważniejsze: można myszą przesuwać zadania z trybu ad-hoc do kolejki i w drugą stronę też. A więc nawet, jeżeli się na dzień dobry pomylimy i pukniemy Enter zamiast F2, możemy potem taki błąd skorygować i przesunąć zadanie do kolejki. Jeżeli kopiowanie już trwa, po prostu zostanie "zamrożone" i grzecznie poczeka na swoją kolej.

Ot i cała tajemnica.

Arranging connections…

Dodaj komentarz

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]

Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.