Home / Pod prąd / Gry półsłówek

Gry półsłówek

O ile nie cierpię tematów politycznych, ponieważ polityka to bagno z każdej strony, a w związku z tym tylko zwierzęta bagienne są w stanie tam przetrwać, a i to niezbyt długo (nie licząc niektórych długowiecznych drapieżników), o tyle jeszcze bardziej nie znoszę używania przez osoby publiczne niezrozumiałych pojęć w celu „udowodnienia”, że się ma rację.

Niestety, prawda jest taka, że większość społeczeństwa łyka takie informacje jak gęś kluskę, ponieważ są zazwyczaj podane w odpowiednim sosie (a, jak wiadomo ze Świata Dysku, nawet szczur bez odpowiedniej ilości keczupu może nie smakować). No i potem powstają jakieś dziwne legendy.

Chciałbym więc dzisiaj upewnić się, że Czytelnicy niniejszego bloga rozumieją różnicę między kwotą wolną od podatku a ulgą podatkową.

Kwota wolna od podatku to maksymalna kwota, którą możemy legalnie zarobić w ciągu roku, żeby nie zapłacić podatku dochodowego.

W Polsce kwota ta wynosi na chwilę obecną odrobinę poniżej 3 100 złotych. Jeżeli zarobimy w ciągu roku nie więcej, niż 3 091 złotych, to nie zapłacimy od tego żadnego podatku dochodowego.

Ulga podatkowa natomiast jest to obniżenie należnego podatku. A więc, zarabiamy ileś-tam rocznie, od tego powinniśmy zapłacić ileś-tam podatku, ale może się okazać, że – z rozmaitych powodów – należą nam się ulgi podatkowe, w związku z czym owego podatku zapłacimy mniej. Ewentualnie dostaniemy zwrot nadpłaconego podatku, jeżeli o uldze powiadomimy fiskusa post factum. W Irlandii ulg podatkowych jest całkiem sporo i należą się one z rozmaitych powodów – jednak jedna jest wspólna dla wszystkich: €1650 rocznie na łeb, za sam fakt bycia rezydentem podatkowycm Irlandii.

No i teraz samo gęste: od czasu do czasu niektóre media próbują zafałszować obraz i używać tych dwóch pojęć zamiennie. W efekcie możemy czasem usłyszeć, że w Polsce kwota wolna od podatku wynosi niecałe 3100 złotych, a w Irlandii – ciut powyżej €1600, czyli – jak się weźmie pod uwagę koszty życia tu i tam – w Polsce jest pod tym względem korzystniej.

Tymczasem owe €1650 w Irlandii to nie jest kwota wolna od podatku. To jest ulga podatkowa przyznawana każdemu, kto legalnie tutaj zarabia. A to oznacza, że jeżeli w ciągu roku zarobimy tu €8250, nie zapłacimy od tej kwoty ani centa podatku. Dlaczego? A no dlatego, że 20% z 8250 to €1650, co zmniejszone o ulgę podatkową w kwocie €1650 daje okrągłe ZERO. A skoro nie zapłacimy podatku dochodowego, nie zapłacimy też USC ani PRSI – cale to €8250 zabierzemy do kieszeni. A więc do €8250 rocznie, netto=brutto.

Zrobię teraz rzecz absolutnie karalną i – wbrew licznym zaleceniom przyjaciół, psychiatrów oraz lokanych funkcjonariuszy Gardy – przeliczę tę kwotę na zlotówki. Wedle dzisiejszego kursu wychodzi 34 817 złotych i 12 groszy. Tyle można zarobić rocznie w Irlandii i – legalnie – nie zapłacić od tego podatku.

To ponad jedenastokrotnie więcej, niż wymienione na początku tego wpisu 3 091 złotych, jakie można w ciągu roku zarobić bez podatku w Polsce.

Jedenastokrotnie.

Biorąc pod uwagę koszty życia tu i tam (które na ogół liczy się tak, że €1 w Irlandii to 1zł w Polsce – oczywiście metoda jest niedokładna, ale po uśrednieniu mniej więcej się zgadza, przynajmniej na potrzeby takich wpisów, jak ten), w Irlandii i tak wychodzi ponad dwuipółkrotnie więcej.

Nie chcę tutaj wyjść na jakiegoś czarnego charaktera, który za wszelką cenę próbuje znokautować polski system podatkowy, albo udowodnić, że tu jest lepiej a tam gorzej. Bo tak naprawdę nie ma na świecie miejsca idealnego i każdy wszędzie znajdzie jakieś wady i zalety.

Celem niniejszego wpisu jest uczulenie na zagrywki mass mediów w kwestii słownictwa podatkowego. Gazety i telewizja od czasu do czasu próbują pozamiatać pewne fakty pod dywan, licząc na ignorancję słuchaczy i czytelników. Trzeba być czujnym!

Więcej przykładów i szczegółów (wraz z odnośnikami do odpowiednich źródeł) można znaleźć na blogu Życie na zielono, konkretnie tutaj: http://zycienazielono.com/kwota-wolna-od-podatku-w-irlandii/.

A teraz uciekam od tematu, bo mnie już zmierził.

Ot, co.


About xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Check Also

Co śmieszyło mnie w kwietniu 2019

Comiesięczna porcja masażerów przepony. Raczej nie dla dzieci.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: