Łukowo-dotykowo

Żona moja zaczęła ostatnio narzekać, że jej bezprzewodowa mysz do laptopa ma za duży transmitter bluetooth, w związku z czym cała idea mobilności bierze w łeb.

Faktycznie, transmitter nie dość że wielkości dłoni, to jeszcze na półmetrowej długości kablu. Ani to wygodne, ani ładnie wygląda.

Wykonaliśmy więc szybką analizę aktualnie dostępnych na rynku myszy bezprzewodowych, no i natrafiliśmy na cudeńko ze stajni Małomiękkiego, które wabi się Arc Touch Mouse.

Wygląda toto dość sympatycznie – po złożeniu płaskie i łatwo schować do nawet najciaśniejszej kieszeni torby z laptopem, a po rozłożeniu prawie normalna mysz – tylko z paskiem dotykowym zamiast rolki, i z pustym wnętrzem.

Szybki telefon do pobliskiego komputerowego, mają na stanie, pojechałem, kupiłem.

Muszę przyznać, że mysz wygląda faktycznie lekko kosmicznie 🙂 Co do funkcjonalności, po dwóch dniach używania obydwoje mamy mieszane uczucia.

Po stronie plusów, zdecydowanie czułość myszy i czas reakcji. Bardzo precyzyjne urządzenie. W dodatku całkowicie niezależne od rodzaju podłoża (wyjątkiem są blaty szklane, ale póki co bardzo niewiele myszy radzi sobie z takim podłożem). Moje biurko ma drewnianą powierzchnię, ze wszystkimi tymi słojami i nierównościami – mysz działa jak złoto. Z kolei żonina podkładka pod laptopa jest czarna, i na niej mysz też działa idealnie. Kolejny plus – transmitter BT jest maleńki; po zakończeniu pracy przyczepia się go do myszy pod spodem (magnetycznie! nie ma żadnych zatrzasków etc), zaś w trakcie pracy prawie nie wystaje z gniazda BT.

Po stronie minusów – po pierwsze, brakuje czegoś pod kciukiem. Klasyczne myszy są wypełnione w środku, a ta ma po obydwu stronach dziury, więc kciuk nie bardzo ma się o co oprzeć. A po drugie, dotykowy pasek zamiast kółka wymaga zmiany przyzwyczajenia. Nie jest to prawdziwa wada, ale jak się przesiada ze zwykłej myszy na taką bez rolki, na początku lekko przeszkadza.

Wirtualne kółko terkocze! Jak w klasycznej myszy, słychać cichy terkot i ewidentnie czuć delikatne przeskoki wirtualnych ząbków. Robi wrażenie, aczkolwiek brakuje możliwości wyłączenia tego terkotu. Z drugiej strony, jest on naprawdę cichy, cichszy niż w jakiejkolwiek myszy z prawdziwym kółkiem, więc nie przeszkadza.

Aha, kółko działa o tyle ciekawie, że można je „rozkręcić” poprzez szybkie przesunięcie (i puszczenie) palca – „kręci” się ono wówczas dość długo, można je zatrzymać palcem albo poczekać kilka sekund. Częstotliwość terkotania „ząbków” oddaje tempo „obrotów” kółka, więc po chwili używania ma się wrażenie, jakby to kółko tam faktycznie było.

Werdykt końcowy – jeszcze nie wiem. Może za miesiąc albo dwa będę miał bardziej wyrobione zdanie na temat tego gryzonia, na razie – bawimy się.

O’le!

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Łukowo-dotykowo"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Michal
Gość

"… zaś w trakcie pracy prawie nie wystaje z gniazda BT."
Co to jest gniazdo BT? Z usby masz na myśli ten transmiter wystaje?