Manjaro: nowa gwiazda na firmamencie

Wpis pochwalny dotyczący Manjaro, doskonałej dystrybucji Linuksa opartej na Arch.

Blogowanie ma jedną zasadniczą zaletę: umożliwia interakcję z, za przeproszeniem, członkami blogosfery, którzy – bywa – uraczą mnie jakimś interesującym kawałkiem wiedzy.

Czasem w postaci ciekawego wpisu, czasem w komentarzu i tak dalej. Wiadomo.

Pod jednym z moich niedawnych wpisów na linuksowe tematy pojawiło się kilka komentarzy dotyczących Manjaro, dystrybucji Linuksa, o której nigdy przedtem nie słyszałem, a która – kompletnie się moim o niej niesłyszeniem nie przejmując – wspina się od jakiegoś czasu na szczyty rankingów popularności (ostatnio na DistroWatch widziałem Manjaro na piątym miejscu – a to już nie w kij dmuchał).

Ściągnąłem więc owo Manjaro, zaintalowałem (na maszynie wirtualnej), pobawiłem się chwilę – i jestem zachwycony.

Linuks Manjaro jest bardzo, ale to bardzo dobrze przemyślany. Dopracowany, zarówno od strony wizualnej, jak też wydajnościowej. W odróżnieniu od ElementaryOS, którego ostatnio katuję (i który w mojej prywatnej hierarchii wygrywa nawet z Mint-em), Manjaro ma o wiele więcej dostępnych użytkownikowi ustawień, dzięki czemu ów użytkownik może sobie dopasować wszystkie elementy systemu dokładnie do swoich wymagań.

Co najważniejsze: przez cały okres testowania Manjaro (czyli przez ostatnie 2-3 tygodnie) nie dostałem ani jednego komunikatu o błędzie. Nigdzie. Ten Linuks jest stabilny jak skala.

Jedyne, co mi się nie podoba w Manjaro, to system pakietów. Pacman został napisany od zera i odpowiada za to, co w innych dystrybucjach robi apt-get, rpm czy yum. A więc upewnienie się, że żądany przez użytkownika pakiet instalacyjny zostanie ściągnięty i zainstalowany poprawnie wraz ze wszystkimi wymaganymi zależnościami.

Nie lubię Pacmana nie dlatego, że jest kiepski (bo nie jest) ani dlatego, że sobie nie radzi z niektórymi zadaniami (bo radzi sobie doskonale ze wszystkim). Nie lubię go, bo jest kolejnym systemem pakietów, którego obsługi muszę się nauczyć. Z drugiej jednak strony być może Pacman jest z nich wszystkich najlepszy, tylko żeby to stwierdzić trzeba by go poużywać przez rok albo pięć? No nie wiem. W każdym razie działa bez zarzutu. Oczywiście jest też do niego nakładka graficzna, dzięki której „zwykły” użytkownik nawet nie musi wiedzieć o jego istnieniu, i która umożliwia wyszukanie i zainstalowanie dowolnie wybranej aplikacji, a także dba o to, żeby system był zawsze aktualny.

Wiem, że niektórzy z Czytelników mogliby sobie życzyć bardziej szczegółowego opisu Manjaro, ale ponieważ nie jestem specjalistą ani od linuksów, ani od recenzji, pozostawię to zadanie lepszym od siebie:

http://www.everydaylinuxuser.com/2016/03/an-everyday-linux-user-review-of_22.html

http://www.zdnet.com/article/hands-on-with-manjaro-linux-16-06-rc2-an-excellent-distribution/

A tu polska strona Manjaro: http://manjaro.pl/

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Manjaro: nowa gwiazda na firmamencie"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
bobiko
Gość

Kusi mnie, zebym przetestował Manjaro na wirtualce ale nei wiem czy znajdę gdzieś resztkę wolnego czasu na to 🙂

wpDiscuz