Saxon Genitive

Gramatyka języka angielskiego jest w zasadzie szczątkowa. Owszem, faktem jest, że z czterech bazowych czasów gramatycznych (present, past, future i perfect) można poskładać dodatkowych dwanaście (co daje łącznie imponującą liczbę szesnastu czasów gramatycznych), jednak to jest pestka w porównaniu z meandrami gramatyk polskiej, rosyjskiej czy francuskiej. Nawet język niemiecki jest bardziej złożony gramatycznie (chociaż, paradoksalnie, bardziej uporządkowany, ale to już inna sprawa).

Do rzeczy jednak. Twierdzę, że angielska gramatyka jest trywialna, tym samym główna trudność nauki tego języka polega na nauce słownictwa, które po pierwsze jest rozległe, a po drugie zależy od tego, w jakim regionie świata się aktualnie znajdujemy.

Jedną z najbardziej “skomplikowanych” reguł gramatycznych języka Yeats’a jest tytułowy dopełniacz saksoński, czyli kombinacja litery “s” oraz apostrofu. Reguła jest tak naprawdę trywialna – jeżeli chcemy wyrazić przynależność desygnatu reprezentowanego przez jakiś rzeczownik, dopisujemy na końcu tego rzeczownika ‘s. Przykłady dog’s (psa), Robert’s (Roberta), tree’s (drzewa) i tak dalej. Ponadto, jeżeli rzeczownik ten jest w liczbie mnogiej, zamiast ‘s używamy kombinacji s’, na przykład: kings’ (królów), computers’ (komputerów) czy plants’ (roślin). Koniec, kropka.

No i oczywiście jest jeszcze samo “s” na końcu rzeczownika, oznaczające liczbę mnogą: writers (pisarze), donkeys (osły), errors (błędy).

No i teraz najlepsze: o ile Polacy, nawet ci najbardziej niepisaci i nieczytaci, na ogół nie mają problemu z poprawnym użyciem dopełniacza saksońskiego – i to zarówno w liczbie pojedynczej jak i mnogiej – o tyle autochtoni mają z nim poważny problem. Oto zdjęcie tabliczki informacyjnej na stacji serwisowej Enfield (przy M4), które wykonałem dziś wczesnym popołudniem:


Jak widać, ktoś przekombinował i zamiast Mothers zrobiło się Mother’s, czyli ni w kij ni w oko. Nie jest to odosobniony przypadek – jako biurwa mam na co dzień do czynienia z korespondencją elektroniczną i wiem, że całkiem sporo ludzi nie potrafi poprawnie użyć dopełniacza saksońskiego, myli “their” z “there” tudzież używa potworków typu “nite”, “rite” albo “thru” bez większych zahamowań (to tylko kilka przykładów, które przychodzą mi w tej chwili do głowy).

Przyczyna? Hm, nie wiem tego na pewno (moje dziecko dopiero zaczęło wspinaczkę po drabinie irlandzkiej edukacji), ale z opowieści znajomych wynika, że w tutejszych szkołach po prostu nie uczą teorii gramatyki języka angielskiego. Uczą czytać i pisać, mają zajęcia z pisania poezji, rozprawek, streszczeń i tak dalej, ale gramatyka jako taka w nauczaniu szkolnym nie istnieje (być może z wyjątkiem późniejszej edukacji wyższej lingwistycznej). Ergo, nie mają się skąd naumieć – no i nie umiom.

No ale cóż, takie życie. Prawda jest taka, że głównym źródłem wszelakiej wiedzy i tak jest dom rodzinny – od tego bowiem, jak rodzice przykładają się do edukacji dziecka w początkowych stadiach, zależą późniejsze postępy (lub problemy). Szkoła może uczyć lepiej lub gorzej, ale bez współpracy rodziców nawet najlepsza szkoła nie zrobi z genialnego dziecka geniusza.


Zapisz się
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
3
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x