Trzy trzynastki

Dziś licznik przejechanych kilometrów w moim aucie przez jeden kilometr pokazywał wartość 131313. Nie zdradzę w którym miejscu się ów kilometr znajduje, żeby nie wzbudzić paniki.

Tak czy siak, jeszcze trochę i dobiję do magicznej granicy 150000 kilometrów, a to oznacza wymianę auta na inne. Dawno, dawno temu straciłem kupę forsy na kupnie używanego samochodu, który nie dość, że drogo kupiłem, to jeszcze tanio sprzedałem, naprawiając po drodze chyba wszystkie kosztowne podzespoły, które się mogą popsuć, a także kilka takich, które teoretycznie popsuć się w ogóle nie powinny. Zdaje się, że już o tym kiedyś tutaj pisałem, jeżeli kogoś interesuje więcej szczegółów, niech sobie poszuka. W każdym razie od tamtej pory twardo postanowiłem sobie, że choćbym miał nie dojadać, nie będę jeździł autem bez gwarancji.

Oczywiście niektórzy twierdzą, że gwarancja to naciąganie klientów na większą kasę, że obowiązkowe serwisy, że blablabla. Może i tak. Ale dla mnie spokój ducha jest dużo ważniejszy od tych paru Jerzych zaoszczędzonych na kupnie starszego auta. A ponieważ dopiero od niedawna nauczyłem się odróżniać tył od przodu i ciągle jeszcze mylę wlew paliwa z wlewem płynu do spryskiwaczy, wolę ciut przepłacić.

Zmywak mi się ostatnimi dniami tak okrutnie piętrzy, że nie mam w ogóle czasu na blogowanie. Ten wpis udało mi się przemycić między jednym brudnym półmiskiem a drugim – niemniej jednak stos naczyń wydaje się sięgać chmur, i to niezależnie od szybkości zmywania.

Tymczasem, borem, lasem.

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Trzy trzynastki"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Stefek
Gość

Tytul mnie lekko rozbawil bo skojarzyl mi sie z antyhitem "Cztery osiemnastki" 😀

Ostrzegam ciekawskich – mozecie poszukac i odsluchac w Tyrurce na wlasne ryzyko.

ZUS nie wyplaca renty z tego tytulu.

MiSzA
Gość

Gdzieś Ty był całe moje życie. Toż ja tyle czasu bezskutecznie szukałem kogoś, kto tanio sprzeda auto, które drogo kupił i po drodze jeszcze wpompował w nie znaczące ilości gotówki. Naprawdę szkoda, że już się tym nie zajmujesz.

Też uważam, że auto z gwarancją to właściwy wybór. Kiedyś kupowałem samochód przy merytorycznym wsparciu eksperta, który nie zauważył, że ze sprzęgła ostał się ogryzek. A ostatni wehikuł zakupiłem już w komisie i do tego samego komisu oddałem go po tygodniu na gwarancji. Jak zapewniał mechanik, od którego auto później odbierałem, naprawa pochłonęła 1 000 Jurandów…

wpDiscuz