Zawsze coś

O hierarchii strażników, automatyzacji i Wogle.

 

Kilka miesięcy temu dostałem służbowo do rozwiązania całkiem średnio interesujący problem. Otóż jeden z działów zażyczył sobie zautomatyzowania pewnego procesu, który dotychczas był dziergany ręcznie. Proces ów, w dużym uproszczeniu, wygląda tak:

  1. O zadanej godzinie poczekać (nie dłużej jednak niż godzinę) na pojawienie się nowego pliku tekstowego (o znanej z góry nazwie / masce) w jednym z folderów.
  2. Załadować ów plik do tabeli w bazie danych.
  3. Wygenerować na podstawie tej tabeli inny plik tekstowy.
  4. Wysłać ten plik na taki to a taki serwer SFTP, mając dane ip serwera, login i hasło.
  5. Na koniec:
  1. W momencie wystąpienia problemu z jakimkolwiek z ww kroków, wysłać na podany adres e-mail wiadomość z załączonymi szczegółowymi logami
  2. Jeżeli problem nie wystąpił, wysłać wiadomość informacyjną na inny adres e-mail.

Proces działał bez zarzutu przez dłuższy czas. Pliki przychodziły (lub nie), dane się ładowały (lub nie) i wysyłały gdzie trzeba (lub nie), a – co najważniejsze – odpowiedni ludzie dostawali co rano email z informacją, że wszystko działa (lub nie).

Tymczasem kilka dni temu dostałem – całkiem znienacka – najeżonego pretensjami maila, że co ja sobie w ogóle wyobrażam, bo oni nie dostali żadnej wiadomości od systemu. I żebym na ten tychmiast rzucił wszystko, co właśnie robię i pomógł rozwiązać problem, bo jak nie to Wogle.

Ponieważ nie lubię być straszony Woglami (chociaż czasem lubię je fotografować: !klik!), na wszelki wypadek rzuciłem wszystko, co właśnie robiłem i zabrałem się za rozwiązywanie problemu.

„Problem” okazał się dość banalny. Otóż program odpowiadający za uruchamianie całego powyższego bajzlu najnormalniej w świecie się był zesrał, i to z powodów całkowicie zewnętrznych względem opisywanych tu procesów.

Krótko mówiąc przydałby się jakiś dodatkowy programowy „strażnik” pilnujący tamtego, żeby się nie zesrywał.

A jeżeli ten „strażnik” też się sfajda, dobrze byłoby mieć coś, co go przypilnuje i w razie czego zrestartuje.

A jeżeli ten pilnowacz też pójdzie w maliny…

I tak dalej, panie.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Zawsze coś"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jacek
Gość

Niech się pilnują wzajemnie.

wpDiscuz