"Dark Diamond" to Sci Fi / Space Opera, w dodatku - czego się dowiedziałem dopiero podczas pisania tej recenzji - część większej całości - i to ani nie pierwsza, ani ostatnia. Lista książek w serii jest dość imponująca, mnóstwo odnóg, podwątków poszczególnych bohaterów i tak dalej. Niektórzy bardziej zapaleni fani prozy Neala Ashera twierdzą, że to 23. książka w serii. Na szczęście każda z nich jest kompletną, odrębną całością i podobno można je czytać w dowolnej kolejności. Nie wiem, ile w tym prawdy. Ale faktycznie nie czułem, żebym mi czegokolwiek brakowało podczas lektury, więc coś jest na rzeczy.

Główne postaci "Dark Diamond" to:
- Kapitan Blite: centralna postać powieści, posiadacz tytułowego Czarnego Diamentu, kamyka noszonego na sznurku na szyi (przynajmniej na początku, bo potem to już różnie), który w momencie śmierci właściciela cofa go w czasie o kilka chwil, z zachowaniem pamięci poprzednich "pętli" żeby właściciel mógł uniknąć zgonu. Jeżeli się nie uda - cofa go jeszcze raz, trochę bardziej. I tak do skutku, sprawiając, że właściciel owszem, może umrzeć, ale wyłącznie ze starości. Z punktu widzenia otaczającego świata wygląda na to, że gość ma po prostu niesamowitego farta. Udaje mu się jako jedynemu ujść z życiem z wielkiej katastrofy, w której zginęły tysiące ludzi. Zawodowi mordercy nasłani na jego życie nie mogą go trafić. Zatruty alkohol przypadkowo rozlewa się na podłogę.
- Cormac: były agent jakiejś trzyliterowej agencji, obecnie wolny strzelec. Jako jedyny człowiek w całym Kosmosie potrafi podróżować w U-przestrzeni bez żadnej dodatkowej maszynerii, dzięki czemu może "czynić cuda", na przykład zdematerializować się w jednym miejscu i natychmiast pojawić w innym, albo przemieścić się na międzygwiezdne odległości w krótkim czasie. Umie też "teleportować" (za pomocą U-przestrzeni) niewielkie przedmioty na lokalne odległości, co przydaje się na przykład podczas pojedynku, kiedy rzucony w jego kierunku granat nagle "cudownie" wybucha wewnątrz pancerza komandosa, który go rzucił.
- Crane + Arach: Crane to człowiek, chociaż tak ulepszony, że ciężko się już w nim dopatrzeć człowieczeństwa. Najmniej gadatliwa postać powieści, najdłuższe jego kwestie są jednowyrazowe. Na samym początku przedstawiony jako postać negatywna, z ogromną nagrodą za schwytanie żywego lub martwego, potem okazuje się, że pozory mylą. Crane jest praktycznie niezniszczalny, opanował sztuki wojenne do perfekcji. Arach z kolei to wysoce inteligentny dron bojowy, który towarzyszy Crane-owi wspierając go w sytuacjach zagrożenia.
- Meander Draft 64XB: młoda kobieta nieznanego pochodzenia, ma niezwykłe zdolności automatycznej regeneracji (oraz modyfikacji) własnego organizmu. Przez wiele lat torturowana w celu wydobycia wartościowych informacji, zdecydowała się nieodwracalnie wymazać część pamięci, żeby niczego nie ujawnić.
- Maska: tajemnicza "postać", inteligentna maska pojawiająca się na krótko, ratuje życie Cormacowi kiedy ten zostaje przerzucony za pomocą U-przestrzeni bombą-pułapką sto lat do przodu na powierzchnię planety z trującą atmosferą.
- Straeger: zbuntowana AI, zafiksowana na zemście na Cormacu (nie do końca wiadomo dlaczego), radzi sobie nieźle z U-przestrzenią. Postać do imentu negatywna, sadystyczna, z praktycznie nieograniczonymi zasobami intelektualnymi.
To tylko wierzchołek góry lodowej, wszystkich bohaterów jest dużo więcej. Książka jest całkiem spora (prawie 700 stron standardowym drukiem), wątków jest od groma i ciut, narratorów takoż. Poza nieprzerwaną akcją w skali lokalnej, planetarnej i galaktycznej z powieści wynurza się też całkiem zaawansowana wizja tego, jak mogłaby wyglądać ludzkość za kilkadziesiąt tysięcy lat, gdyby ewolucja (w tym również techno-ewolucja) poszła w konkretnym kierunku. Postaci są skonstruowane solidnie, wydaje mi się, że Autor nigdzie nie poszedł na skróty, nie znalazłem też żadnych niedociągnięć fabularnych. Czyta się płynnie i z przyjemnością. Mnogość postaci i wydarzeń może na początku przytłaczać, jednak końcem końców Autorowi udaje się zachować całość w kształcie spójnym i całkiem sensownym.
Moja prywatna ocena: 10/10, polecam. Zdecydowanie sięgnę kiedyś po resztę serii.
Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]
Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.