“Astray”. Recenzja niedokończonej lektury.

https://xpil.eu/e4y

Jak już wiele razy wspominałem, hołduję zasadzie 50 stron. Jeżeli jakaś książka mi nie "kliknie" po 50 stronach, odkładam.

"Astray", pierwszy tom sagi "The Adventures of a Xeno-Archeologist", zmyliła mnie skutecznie. Sam początek był raczej kiepski - owszem, jakieś wojny w tle, jakieś podróże międzygwiezdne, ale więcej w tym wszystkim informacji o tym kto się jak ubierał albo jakiego koloru szminki używał. No ale, myślę sobie, 50 stron to 50 stron, dajmy szansę.

Opowieść po pierwszych dwóch rozdziałach zaczęła nabierać tempa, moment kulminacyjny osiągając gdzieś tak w jednej trzeciej, gdzie główna bohaterka sądzi, że znalazła pozostałości po obcej cywilizacji, tymczasem okazuje się, że...

Mniejsza o to. Nie chcę za dużo zdradzić. W każdym razie ten kawałek jest całkiem fajnie napisany.

Ale potem już tylko w dół. Przegadane. Za mało się dzieje. Była jeszcze szansa na jakąś akcję kiedy jeden z bohaterów planował wykończyć bojowego androida, ale końcem końców nawet ten wątek okazał się dymem w oczy.

Ostatecznie książkę oceniam na 3/10 - odkładam na półkę "słabe" i nie planuję wrócić ani do tego tytułu, ani do reszty serii.

https://xpil.eu/e4y

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]

Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.