Eksplozja

https://xpil.eu/LWRWz

Staram się - dla własnego zdrowia psychicznego oraz spokoju ducha (nie wierzę w duchy, ale nie o takiego ducha tu idzie) - unikać czytania newsów. Jednak od czasu do czasu coś mi tam kapnie, głównie od krewnych-i-znajomych Królika.

Wygląda na to, że właśnie przekraczamy pewien punkt krytyczny jeśli chodzi o używanie LLM-ów. Zarówno w pracy, jak też prywatnie.

Co więcej, najnowsze wersje LLM-ów zostały napisane i przetestowane przez... najnowsze wersje LLM-ów. Paradoks Munchausena nie ma tu miejsca, ponieważ kompilatory już dekady temu potrafiły skompilować swój własny kod. Co się natomiast zmieniło to stopień komplikacji. Współczesne LLM-y, choć pod maską to nadal "tylko" papugi potrafiące szybko mnożyć wielkie macierze, są już na tyle masywne, że zaczynają udawać inteligencję niepokojąco dobrze. Przejawiają reakcje bliskie artystycznym. Potrafią nie tylko zbudować software, ale też symulować użytkowników i decydować (z udawanego ludzkiego punktu widzenia) czy dany interfejs wygląda ładnie, a nie tylko czy jest praktyczny i bezbłędny.

Mnóstwo zawodów, które wydawały się bezpieczne dwa lata temu są teraz autentycznie zagrożone.

Branża legalna drży w posadach. Niektóre wielkie firmy oferujące usługi softwarowe prawnikom straciły na giełdzie miliardy w kilka godzin po upublicznieniu najnowszych modeli elektronicznych papug.

Analitycy finansowi też nie mają lekkiego życia. LLM-y bez problemu konstruują skomplikowane modele finansowe, przeprowadzają analizę danych, doradzają w co inwestować (pewnie w akcje Nvidia... gorączka złota, najbardziej opłaca się sprzedawać łopaty, wiadomo).

Dziennikarze już od dość dawna posiłkują się LLM-ami. Najnowsze modele piszą już na takim poziomie, że nawet zawodowcy nie są w stanie rozpoznać, czy dany tekst został napisany przez kolegę z biurka obok, czy przez papugę.

Pisanie kodu - tutaj nie mam żadnych wątpliwości. Papugi zostały wytresowane na tera-, a może i petabajtach kodu z Githuba i Stack Overflow, i są po prostu lepsze od człowieka. Szczerze mówiąc ostatni raz kiedy sam napisałem jakiś większy kawałek kodu miał miejsce chyba kilka miesięcy temu. Moje prywatne projekty zmieniają się z pisania kodu na zaawansowane rozmowy z papugą. Z jednej strony jest to niezmiernie satysfakcjonujące, bo zamiast skupiać się na duperelach mogę myśleć o rzeczach ważnych. Z drugiej - powoli tracę pewną umiejętność. Narząd nieużywany zanika, wiadomo.

Analizy medyczne - już staruszek Watson był w stanie dorównać lekarzom z wieloletnim stażem w kwestii analizy zdjęć rentgenowskich - współczesne papugi to kilka klas wyżej, potrafią w zasadzie wszystko (może z wyjątkiem aspektu fizycznego - LLM nie wytnie ci wyrostka robaczkowego ani nie przeprowadzi resuscytacji krążeniowo - oddechowej... jeszcze).

Obsługa klienta? Wkurzające bociki powoli odchodzą do lamusa, współczesne agenty o napędzie papugowym potrafią podejmować decyzje i rozwiązywać problemy klientów wymagające wielostopniowego rozumowania i skomplikowanych interakcji.

W czasie kiedy piszę ten tekst, Codex w tle implementuje wykonywanie kopii zapasowych mojej malutkiej instancji Minifluxa. Wystarczyło, że dałem mu namiary na niezbędne punkty dostępowe, resztę zaplanował *i wykonał* samodzielnie, włączając w to testowanie i pełną dokumentację.

Dzisiaj rano w 30 minut, wyłącznie za pomocą kilku poleceń wysłanych Telegramem, zbudowałem sobie rozwiązanie, które co minutę robi mi zrzut obrazu ze wszystkich kamer dookoła domu, zapisuje te obrazy do osobnego folderu, a osobny proces przepuszcza je przez lokalnego LLM-a, który opisuje zawartość każdej klatki - a do tego jeszcze raz na 24 godziny dostaję (również Telegramem) streszczenie z wydarzeń zarejestrowanych w ciągu ostatniej doby. Automacik nie tylko napisał niezbędny kod i poustawiał różne lokalne usługi, ale zainstalował brakujące biblioteki, pościągał niezbędne modele, nawet obsłużył scenariusz, kiedy karta graficzna jest mi chwilowo potrzebna do kopania morkajtu (czy są wśród Czytelników jacyś fani DRG?) i trzeba zakolejkować obsługę obrazków na później. A nawet sprawdził możliwość przetwarzania równoległego i wykombinował, że lokalny LLM zapycha się dopiero przy trzech równoległych zapytaniach, więc zaimplementował dwie równoległe linie przetwarzające, żeby było szybciej.

Skonfigurowanie automatu, który codziennie o ósmej rano podsyła mi prognozę pogody na kolejne 24 godziny zajęło mi 30 sekund. Tak, wiem, mogę sobie zamiast tego zerknąć w pogodynkę na smartfonie, albo po prostu sprawdzić czy mnie łupie w lewym kolanie czy w prawym łokciu (to już powoli ten wiek), ale chodzi o zasadę.

Któryś z Czytelników w niedawnym komentarzu stwierdził, że LLM-y eliminują mnóstwo prokrastynacji wokół personalnych projektów softwarowych - i dokładnie tak właśnie jest. Kiedyś się nie chciało pisać kodu, więc projekt leżał odłogiem. Teraz też się nie chce, ale papuga się nie męczy, nie obraża i nie rzuci roboty bo szef każe po raz tysięczny coś przetestować, tylko karnie i cierpliwie testuje. I robi to naprawdę dobrze.

Jeden z artykułów, które niedawno czytałem, stawia pytanie: a co, jeżeli za jakiś czas pojawi się nowe państwo, którego wszyscy mieszkańcy są sto razy bardziej inteligentni od przeciętnego ludzkiego doktoranta, nie śpią, nie męczą się i mają dostęp do całego Internetu?

Jeżeli twój dochód (a co za tym idzie, jedzenie oraz zapewnienie dachu nad głową dla ciebie i rodziny) zależy w całości od stukania w klawiaturę komputera, być może warto zacząć rozważać karierę alternatywną 🙂

Uwaga na najbliższą przyszłość: obiekty z książek SciFi są bliżej, niż się nam wydaje.

Wie ktoś może gdzie mieszka Sarah Connor?

https://xpil.eu/LWRWz

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]

Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.