Go

Jako regularny czytelnik portalu Hacker News regularnie natykam się na rozmaite ciekawostki. Niektóre trafiają na łamy bloga. Niektóre są inspiracją do napisania kolejnej Pchełki. I tak dalej.

Nie sposób jednak nie zauważyć pewnego trendu. Ponieważ HN jest pisane (głównie) przez programistów i dla programistów, większość artykułów dotyczy kodu w rozmaitych językach programowania.

Jednym z nich, zdecydowanie zyskującym ostatnio na popularności, jest Go.

Go to język stworzony przez Google, na potrzeby programistów różnej maści, żeby im ułatwił życie. Z założenia język ten ma być uniwersalnym narzędziem do wszystkiego. Brzmi znajomo?

Takich prób już było mnóstwo. C# (i większość języków z rodziny .Net), Java, Python – to tylko kilka przykładów. Wszystkie one mają pokaźne biblioteki standardowe. Wszystkie są uniwersalne (a więc działają na wszystkich „dużych” systemach operacyjnych). Wszystkie są popularne i mają ogromne wsparcie społeczności. Po co więc tworzyć kolejny język w tak, zdawałoby się ciasnym, środowisku?

Bo wszystkie dotychczasowe języki programowania mają jakieś wady, jakieś niedociągnięcia, jakieś ograniczenia, których Go próbuje się pozbyć.

Dodatkowo, Go zawiera mnóstwo wbudowanych elementów składni implementujących rzeczy, które w innych językach muszą być budowane za każym razem na nowo.

Jeśli chodzi o składnię, Go to coś pomiędzy Javą, Pythonem i C. W efekcie programiści znający któryś z ww. języków powinni się czuć w Go jak ryba w wodzie. Czy tak jest? Nie wiem, nie jestem w tej grupie… Znajomość Pythona tylko udaję 😉

Tak czy siak, Go wydaje się nabierać ważności we współczesnym świecie programowania komputerów. Jest szybki, ma ogromną bibliotekę standardową oraz bardzo rozbudowaną składnię (która jednak nie wpływa negatywnie na przejrzystość kodu). Wspiera bardzo mocno programowanie współbieżne (wielowątkowe). No i ma zaplecze w postaci największego giganta współczesnego Internetu.

Póki co jeszcze nie wiem, czy mi się chce uczyć kolejnej technologii. Ale będę trzymał rękę na pulsie – nigdy nic nie wiadomo…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz