Maigret – recenzja

Rowan Atkinson, znany bardziej jako Jaś Fasola, gra od niedawna w serialu niebędącym komedią! Obejrzeliśmy sobie ostatnio z Żonką pierwszy odcinek „Maigret” – dziś króciutka recenzja.

Początek był ciężki. Nie dlatego, że film jest trochę mroczny i ponury. Nie. Ciężki, bo trudno mi było Atkinsona oddzielić od Fasoli. Musiałem sobie co pięć sekund przypominać, że to jest teraz całkiem inna postać.

Efekt minął po mniej więcej dziesięciu minutach, potem już było tylko lepiej.

Akcja serialu toczy się w Paryżu, ponieważ tam właśnie dzieje się akcja książki, na podstawie której serial został nakręcony. W tle słychać dużo francuzczyzny, na szczęście na pierwszym planie dominuje angielski.

Odcinka opowiadał nie będę, bo i po co? Powiem tylko tyle, że główna (i tytułowa) postać serialu jest zagrana solidnie – Maigret to nie heros typu „zabili go i uciekł”, tylko prawdziwy człowiek z krwi i kości. Można go zranić, można wyprowadzić w pole. Popełnia błędy oraz niezręczności, ale jest piekielnie inteligentny, co zawsze przydaje się głównemu bohaterowi. Szumowiny są bez szans 😉

Na pewno będziemy oglądać kolejne odcinki, jeżeli tylko czas pozwoli. Mam nadzieję, że będzie ich dużo! Książek w serii jest ponad 50, więc materiału jest mnóstwo. Jak na razie „wyszły” dopiero dwa sezony po dwa odcinki (krótszego sezonu chyba się nie da zrobić), ale Internet twierdzi, że kolejne się już kręcą, więc jest nadzieja.

Moja prywatna ocena: solidne 9.5/10


6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
xpilMiSzAbagiennyxpilRzast Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rzast
Gość
Rzast

Zachęciłeś mnie. Czy to jest produkcja na poziomie Sherlocka od BBC? Jeszcze nie ma w wypożyczalni zaczynającej się na „N” a kończącej się na „etflix”, przynajmniej w polskim regionie 😐

bagienny
Gość

No… ocena zachęca. Poczekam, aż wyemitują cały sezon.

MiSzA
Gość
MiSzA

Filmweb cudów po tym serialu nie obiecuję. A my się zwykle zgadzamy. Co w sumie smutne jest, bo znaczy tyle, że ślepo za stadem lezę. Nieważne. Co do talentu Atkinsona sprzeczki być nie może, także dla niego w poważnej roli jestem gotów 1,5h mojego życia zaryzykować.
A skoro już padł temat wypożyczalni na N, to pojawił się tam niedawno Dirk Gently. Obejrzałem pierwszym odcinek z Anieśką i na kolejny będę musiał poczekać, aż będę miał TV tylko dla siebie, bo mi kobieta przez kolejne dni rzucała spojrzenie, jakby sprawdzała, czy przypadkiem udaru nie dostałem.
Niemniej zdał mi się w Twoim guście. To nie uszczypliwość… 🙂

%d bloggers like this: