Pomnik Cesarzowej Achai, tom 5: recenzja

Po długim, długim czasie skończyłem wreszcie piątą część „Pomnika Cesarzowej Achai” Ziemiańskiego, dziś szybciutka recenzja.

Nie będę opowiadał fabuły ze szczegółami, bo jest tych szczegółów tyle, że można się łatwo pogubić. Powiem tylko, że czytało się świetnie.

Fabuła książki obraca się – podobnie jak wszystkich poprzednich – na poszukiwaniach grobu Achai. Mamy kilka stron, mamy rozejmy, sojusze, wojny i bitwy. Mamy szpiegów, wywiady, kontrwywiady, przeciwkontrwywiady oraz antyprzeciwkontrwywiady. Czasem tamci wiedzą, że my wiemy, a czasem wiedzą nawet, że my wiemy, że oni wiedzą. Stąd też fortele na czternaście fajerek mnożą się jak króliki po deszczu i jest sporo momentów, w których okazuje się, że sprawy mają się całkiem inaczej, niż się nam wydawało.

W dalszym ciągu brakuje mi szermierzy natchnionych z pierwszych trzech tomów „Achai”, ale w zamian za to mamy Inę, pilota natchnionego, która dokonuje cudów pilotażu wszystkim, czym tylko da się latać.

Mamy epicko opisaną obronę twierdzy Tor Ahaven – nie wiem dlaczego, ale ten kawałek chwilami kojarzył mi się z Trylogią Sienkiewicza.

Mamy wysoko radioaktywny obszar wokół bieguna, przez który trzeba przejść (jak? no właśnie…), ponieważ grób Achai znajduje się (podobno…) właśnie na biegunie.

No i mamy mnóstwo dobrego, żołnierskiego humoru, ponieważ zdecydowana większość bohaterów to żołnierze różnych armii i innych ugrupowań.

Jedno tylko mi tu nie gra: w „Achai” (bodajże w trzecim tomie) główna bohaterka miała wizję, w której obudziła w świecie za tysiąc lat. Tymczasem przez pięć tomów „Pomnika…” Achaja jest martwa jak trup i tylko kilka wzmianek sugeruje, że ktoś kiedyś mógłby próbować ją wskrzesić (a może sklonować?). To daje nadzieję – niewielką, ale jednak – że Autor pozostawił sobie furtkę do napisania kolejnych tomów, w razie gdyby skończyły mu się pieniążki z pierwszych ośmiu 😉

Reasumując – jeżeli podobały Ci się, Czytelniku, pierwsze cztery tomy „Pomnika…”, nie zawiedziesz się na piątym.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

21 komentarzy do "Pomnik Cesarzowej Achai, tom 5: recenzja"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
5000lib
Gość

Wszystko świetnie, ale mnie brakuje czegoś w tej recenzji… Nie czytałam żadnego tomu, wiedząc, ze lubię Wiedźmina, Le Guin, i Lema zachęciłbyś mnie, czy raczej zniechęcił? Piszę bo szukam nowych tropów… Zwłaszcza z fantasy…

Vuko89
Gość

Zachęcam do przeczytania ostatniego już tomu z serii Pomnik Cesarzowej Achai. Tym razem czeka nas rozwiązanie zagadki. Autor w końcu odkrywa przed nami karty, które od kilku lat skutecznie ukrywał. Książka wciąga tak samo jak poprzednie  Jednak czy to naprawdę koniec tej historii? Przeczytaj a odpowiedź nasunie się sama!

wpDiscuz