Niuch

Skończyłem niedawno (wreszcie!) „Niuch” Pratchetta, a więc szybciutka recenzja.

Jak to z moimi recenzjami bywa, uchylę rąbka tajemnicy odnośnie fabuły, a więc jeżeli pragniesz, Czytelniku, pochłonąć owo dzieło samoczynnie (do czego Cię gorąco zachęcam, naprawdę warto!), lepiej nie czytaj tej tutaj recenzji tylko przerzuć się na książkę właściwą.

„Niuch” jest książką z serii „O Straży”. Tym razem jednak zamiast ścigać bandytów, kapitan Vimes udaje się na swój pierwszy od dawna (i bardzo zasłużony) urlop na wieś. Okazuje się, że poprzez ślub z Sybil, Vimes stał się posiadaczem dość dużych obszarów ziemskich, wraz z wielkim dworem pełnym służby, niedużą wioską a nawet lokalnym posterunkiem Straży (z jednym tylko funkcjonariuszem, w dodatku formalnie nie do końca zaciągniętym do służby).

Vimes jednak nie zaznaje radości błogiego nicnieróbstwa, albowiem – jak to zwykle bywa – zamiast urlopu przydarza mu się do rozwiązania sprawa iście kryminalna.

W międzyczasie okazuje się, że już-nie-taki-mały Sam (synek Vimesa i jego oczko w głowie) rozwija swoje zainteresowania kupkami zwierząt. Systematyzuje kupki, analizuje je na wszelkie sposoby, robi z nimi różne doświadczenia itd.

Wilkins, formanie kamerdyner Vimesa, a faktycznie jego największy przyjaciel (a przy okazji groźny zabijaka), podąża za Vimesem i ratuje go z kilku opresji.

Vimes rozwiązuje zagadkę hekatomby goblinów sprzed kilku lat, przy okazji powodując uznanie goblinów jako kolejnej „równej” rasy (a więc od tej pory gobliny traktowane są na równi z ludźmi, krasnoludami, wilkołakami, trollami, wampirami i Nobbym Nobbsem).

Jak to jednak zwykle u Pratchetta bywa, nie fabuła jest tu najważniejsza tylko niewyczerpane wręcz zasoby gagów językowych. Ciężko przytoczyć wszystkie (musiałbym chyba zacytować całą książkę), rzucę więc tylko kilka przykładów, żeby dać jakie-takie pojęcie:

„Taki kastet nie tyle jest bronią, ile raczej sposobem zagwarantowania sobie dalszego życia. Można było go nazwać narzędziem obronnym, rodzajem tarczy tak naprawdę, zwłaszcza jeśli człowiek musiał podjąć działania obronne, zanim jeszcze został zaatakowany.”

„- Gratuluję wam, funkcjonariuszu. Jak na kogoś wychowanego wśród gnomów, rzeczywiście opanowaliście te feeglowe sztuczki, co? Samotnie pobiliście dwunastu uzbrojonych mężczyzn?
– Ano tak, sir – przyznał dumnie Artur. – Ale to nie była równa walka, bo miałem nad nimi przewagę liczebną.”

„Drzwi zamknęły się za nim z cichym szczeknięciem. Powinny trzasnąć, ale niektóre drzwi nigdy nie rozumieją sytuacji”

„To w końcu nic złego, jeśli się przechytrzy urząd podatkowy, przecież on po to jest!”

Dzisiejsza recenzja bez oceny. A czemu? Bo tak 🙂

W każdym razie bardzo polecam.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Niuch"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
MiSzA
Gość

Ostrzę sobie zęby na Niucha, ale w tej chwili gniotę Długą Ziemię. Taka ciut filozoficznie-egzystencjalna i wbrew zapewnieniom nienaturalnie atrakcyjnej pani z księgarni nie najeżona pratchettowskim poczuciem humoru (w każdym razie nie w pierwszych stu stronach), ale dobra.

Do tego w moim świecie Vimes musi najpierw rozwiązać zagadkę morderstwa krasnoluda nim wybierze się na urlop.

MiSzA
Gość

Dobry Omen, a jakże, czytałem. Po lekturze wybrałem się bez zwłoki po Gwiezdny Pył i Nigdziebądź Gainmana.

Z Pratchettem wiadomo jak jest – nie dla każdego. Kiedyś chłonąłem Ruchome Obrazki na plaży w Chorwacji. Koleżanka zaproponowała, że, skoro książka jest tak dobra, poczyta nam wszystkim na głos. Po wszystkim stwierdziła, że większej bzdury w życiu nie czytała.

Fanów Terry'ego Długa Ziemia nie zawiedzie. Choć bliżej jej mimo wszystko do Nigdziebądź, niz Świata Dysku. Jak coś, pożyczę…

MiSzA
Gość

Musisz dać mi chwilę, aż do epilogu dotrę. A idzie mi powoli, bo czasu brak. Jak skończę możemy się styknąć gdzieś w połowie drogi, gdzie chętnie na kilka tygodni zamienię Długą Ziemię na Niucha :). W Naas urzęduję, gdyby to daleko było, zawsze opcja poczty irlandzkiej zostaje…

wpDiscuz