Ostatnia kolonia

Kiedy Scalzi zaczął pisać cykl “Wojna starego człowieka”, planował trylogię. W pierwszej części mamy przygody Johna, w drugiej – Jane, a w trzeciej, która jest tematem dzisiejszego wpisu, John w końcu spotyka się z Jane na dłużej, zakładają rodzinę i zamiast uganiać się po całej galaktyce za bandytami różnych ras, osiadają na stałe w jednym miejscu i wraz ze świeżo zaadoptowaną córką i psem prowadzą spokojne życie farmerów.

Z tym, że to by było strasznie nudne… Może nie dla Johna i Jane, ale dla czytelników serii – na pewno. Dlatego zaraz na samym początku odwiedza ich generał Rybicki z ofertą.

Co się wydarza dalej – nie napiszę, bo to nie moja rola. Zdradzę tylko tyle, że cała trójka ląduje w środku strasznego galimatiasu polityczno-wojennego i mając minimum środków oraz praktycznie żadnej pomocy z zewnątrz muszą uratować pewną bardzo nietypową kolonię przed nieuchronną zagładą.

Za political fiction nie przepadam, ale “Ostatnią kolonię” połknąłem błyskawicznie. Naprawdę ciężko się było oderwać!

Czytam teraz kolejną część (“Opowieść Zoë”), bo oczywiście nie dało się zakończyć historii na trzech tomach (cała seria ma sześć części).

Trochę mam deja-vu, bo czwarty tom jak na razie opowiada wydarzenia z tomu trzeciego z perspektywy córki Johna i Jane, więc póki co wiem dokładnie czego się spodziewać. Mam jednak nadzieję, że lada chwila się rozkręci.

Liczba słów w tym wpisie: 254

Sprawdź też

Cyberpunk. Odrodzenie. Recenzja powieści.

Skończyłem niedawno najnowszą powieść Andrzeja Ziemiańskiego pod wielce obiecującym tytułem “Cyberpunk. Odrodzenie”, czas więc podzielić …

Podwójna recenzja: “Wieczny pokój” i “Toy Land”

Skończyłem niedawno dwie książki, dziś szybka recenzja. “Toy Land” to apokryficzne SciFi Roberta J. Szmidta, …

Zapisz się
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x