Na cztery spusty

Lubię myśleć o sobie jako o świetnym fachowcu od komputerów. Z jednej strony, niby mam ku temu jakieś tam podstawy, bo od ładnych parunastu lat żyję z klepania w klawisze. Z drugiej, czasem zbytnia pewność siebie doprowadza mnie do sytuacji, które budzą potem uśmiech z politowaniem. Tako też i było przedwczoraj, kiedy to zmierzyłem się z próbą zaszyfrowania dysku twardego swojego laptopa w celu zwiększenia poziomu bezpieczeństwa.

Idea jest prosta. Laptop ma dwa dyski: jeden mniejszy, szybki, na system operacyjny, i drugi, większy, wolniejszy, na dane niebędące systemem operacyjnym. Ponieważ bardziej zależy mi na bezpieczeństwie danych niż OS-a, zacząłem od tego drugiego, większego dysku.

Plan ogólny: zaszyfrować partycję A: (pod taką literką mam dysk z danymi). Wykonałem najpierw wszelkie niezbędne testy i wyszło mi, że prędkość szyfrowania danych przekracza maksymalną przepustowość dysku prawie ośmiokrotnie, a więc szyfrowanie nie zmniejszy mi w żaden sposób prędkości operacji dyskowych. Co prawda nieco zwiększy zużycie CPU, bo wiadomo, każdy kawałek przed zapisaniem będzie musiał być zaszyfrowany (i w drugą stronę tak samo - po odczytaniu - zdeszyfrowany), ale ponieważ CPU mam ośmiowątkowe i z dużą ilością zapasu na gigahercach, postanowiłem spróbować.

Zaszyfrowanie prawie terabajta danych zajęło około dwunastu godzin - ot, laptop sobie stał włączony i się szyfrował. Jest to jednorazowa operacja, w czasie której szyfrowana partycja jest niedostępna, ale poza tym można laptopa normalnie używać.

Po rzeczonych dwunastu godzinach zrestartowałem dziadygę, po czym spróbowałem podmontować zaszyfrowany dysk - ha, udało się. Działa!

Ale ale, zaraz zaraz, moment, partycja podmontowała mi się pod literką F: a ja chciałem pod A:. Teoretycznie nie powinno być żadnego problemu z używaniem literki F: zamiast A:, ale ja strasznie nie lubię jak mi programy narzucają tego typu bzdurne ograniczenia (ostatnio z tego samego powodu przestałem używać Picasy). Tym bardziej, że kupa programów, a także folderów systemowych (takich co to nie wymagają superszybkiego dostępu do dysku) miałem już zamapowane na A: i strasznie nie chciało mi się tego zmieniać.

Myślę sobie więc, pewnie A: jest zablokowane z poziomu GUI, ale może z wiersza poleceń się da.

Nie dało się.

Siedemnaście strzałów znikąd później udało mi się wyguglać, że aplikacja szyfrująca nie obsługuje literek A: ani B: ze względu na kompatybilność wsteczną ze stacjami dyskietek.

STACJAMI CZEGO??

Klnąc niczym pijany szewc z zespołem Tourette'a, postanowiłem operację wycofać, zdeszyfrować dysk i srać na te całe zabezpieczenia. Szukam więc w menu opcji do deszyfrowania dysku...

Nie ma.

Szukam na stronie producenta oprogramowania...

Jest! Jest! Da się!

Zaczynam czytać... mina mi rzednie. Otóż żeby zdeszyfrować partycję, trzeba przenieść z niej wszystkie dane gdzieś indziej, po czym skasować partycję i założyć ją od nowa.

No to fajnie. Nagle muszę znaleźć prawie terabajt pustego miejsca, następnie przewalić ten (prawie) terabajt w jedną i w drugą stronę.

Przez kolejnych parę godzin żonglowałem plikami, przerzucając je między różnymi dyskami USB, NAS i lokalnym systemowym C:, na którym było jeszcze ze sto giga pustego miejsca.

W ten oto sposób, dzień później, miałem sytuację opanowaną. Oprócz tego, lekcja na przyszłość: czytać dokumentację oprogramowania PRZED jego użyciem 🙂

Na deser zaszyfrowałem sobie partycję systemową. C: pozostało C: i wszystko działa jak należy (póki co (odpukać!))

W gruncie rzeczy te zabawy z szyfrowaniem są mi raczej niezbyt potrzebne, bo nie mam żadnych supertajnych danych - traktuję to bardziej na zasadzie treningu. W razie gdybym kiedyś musiał faktycznie coś pozabezpieczać, nie będzie niespodzianek.


6
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
xpilJacekxpilulinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ulinka
Gość

To Ty jakiś wybrakowany komputer masz jak nie masz stacji dyskietek 😛

Jacek
Gość
Jacek

Czym Ty to szyfrujesz? (że się tak podstępnie zapytam)

%d bloggers like this: