Znów mnie tłumaczą…

„Bohater” – tłumaczenie na angielski.

Z uporem godnym lepszej sprawy właścicielka blogu „In Priciple Life Sucks” tłumaczy na angielski moje kolejne grafomańskie wypociny.

Tym razem padło na opowiadanko „Bohater”, które popełniłem niechcący w pewne listopadowe popołudnie 2015 roku. Czytaj dalej Znów mnie tłumaczą…

Tłumaczą mnie!

Tłumaczenie mojego opowiadania „Projekt” na angielski.

Jeżeli ktoś oglądał „Auta”, być może kojarzy ten cytat:

Guido, oni są chyba od Don Michaela Schumachero Ferrari, naprawdę! Prawdziwe Ferrari!!! Wal mnie Guido, wal w facciatę, to jest, to jest najszczęśliwszy dzień w moim życiu!

No więc właśnie. Walcie mnie w facjatę, komuś zachciało się nie tylko przejść przez mękę czytania jednego z moich niedawnych opowiadań, ale dodatkowo przetłumaczyć je na obcą mowę. Czytaj dalej Tłumaczą mnie!

Bohater – kulisy

Opowiadanko „Bohater”, które niedawno opublikowałem na łamach niniejszej namiastki pseudobloga, jest kolejnym z serii opowiadań ukazujących naszą wspaniałą, ziemską cywilizację we właściwej perspektywie. Jesteśmy tylko maleńkim ziarenkiem piasku dryfującym losowo przez niepojętą przestrzeń. Czytaj dalej Bohater – kulisy

Bohater

Środa, 25 listopada 2015 roku. Nevada, Strefa 51.

Kapral Kouska ziewnął. Patrol był nudny. Jak zwykle. A Kouska, po siedmiu godzinach obijania rzyci w Strykerze dotarł już w takie zakamarki własnej świadomości, że gdyby nie wizja rychłego końca patrolu, prawdopodobnie mógłby teraz pretendować do stanowiska jakiegoś świętego. Czytaj dalej Bohater

Projekt

Poniższe opowiadanko spotkało się z dość przychylnym odbiorem kilku znajomych blogerów. Zostało też przetłumaczone na angielski, tu więcej szczegółów: http://xpil.eu/38o


Projekt, początkowo zaplanowany na trzy, góra cztery miesiące, oddano do użytku dopiero po dwóch latach, a i tak spełzł na niczym. Pochłonął sześcioipółkrotność planowanego budżetu, a produkt końcowy trzeba było wywalić na śmietnik.

Całe szczęście, że Szef ma do nas cierpliwość. I kasę…
Czytaj dalej Projekt

Felicity

Poniższe mini-opowiadanko napisało mi się w jeden dzień. Nie mam pojęcia, skąd się wzięło. Żona twierdzi, że trzeba mnie wysłać na okresowe badanie psychiatryczne 😉 Żarcik z nazwą ustawy jest żywcem zerżnięty z Lema, ale może nikt nie zauważy… Czytaj dalej Felicity

Będzieje

„Będzieje” to lemowe określenie na dzieje, które dopiero się będą działy. Innymi słowy, historia przyszlości.

Niniejszy pastisz miał być utrzymany w klimacie tego wpisu, ale oczywiście temat się wyrwał spod kontroli i wyszło to, co wyszło.

Zapraszam do lektury. Czytaj dalej Będzieje

Błąd

Przedsłowie.

Opowiadanko „Błąd” z założenia miało być jednostronicową miniaturką o niefortunnym podróżniku w czasie. Jak już kilka razy wcześniej wspominałem, podróże w czasie to mój ulubiony element każdego porządnego opowiadania SF, o ile tylko jest sprawnie napisane i nie wpada w banał.

Niestety, opowiadanko trochę mi się rozrosło. Głównie dlatego, że od samego początku nie miałem dobrego pomysłu na wyjaśnienie śmierci głównego (i w zasadzie jedynego) bohatera, a bohater ów ginie w pierwszej scenie, więc wypadałoby jakoś tę śmierć potem objaśnić. Czytaj dalej Błąd

Fresk

Poniższy tryplecik był pisany w strzępkach wolnego czasu, na przestrzeni około czterech miesięcy. Brakuje mu spójności, pomysłu, stylu i sensu. Fabuła rwie się niczym sparciały kołnierz kurtki stryja Zenona na przednówku. Autor pisze na tematy, o których nie ma zielonego pojęcia. Nic nie pasuje i nic się nie zgadza. Niżej upaść już nie sposób. Witamy na blogu xpil.eu… Czytaj dalej Fresk

Krakowskie wspomnienie

Przydarzyła mi się dawno temu historia, którą dziś opowiem.

Od razu zaznaczę, że historia ta jest interesująca głównie dla mnie, ponieważ w niej uczestniczyłem i mam jej żywe wspomnienie. Dla Czytelników tego bloga będzie to po prostu kolejny, nudny wpis, na który nie warto marnować czasu 😉 Czytaj dalej Krakowskie wspomnienie

Bóg nie gra ze światem w kości

Niniejsze opowiadanie powstało w ramach walki z nudą na pokładzie samolotu. Jest to zdecydowanie najgorsze, a zarazem najbardziej abstrakcyjne z moich wszystkich dotychczasowych opowiadań. Próbuje pokazać nieco szerszą perpektywę na sens naszego ludzkiego istnienia 😉 Czytaj dalej Bóg nie gra ze światem w kości