Sfera? Jaka sfera?

xpil - 2012/10/12 - Recenzje książek /RK 2012 /

Z przykrością informuję, że wbrew temu co pisałem niedawno (tu i tu), recenzji „Sfery armilarnej” nie napiszę. Książka nie wciągnęła mnie w ogóle, a od jakiegoś czasu hołduję Zasadzie 50 Stron, która mówi: jeżeli po lekturze pierwszych pięćdziesięciu stron książka nie wciąga, należy przerwać lekturę i zająć się czymś przyjemniejszym.

Ewentualnych krzykaczy od razu uprzedzam, że nie zamierzam wieszać na „Sferze…” psów, ponieważ uważam całą serię za całkiem znośną i w miarę ciekawą. Niestety, czym dalej w las tym więcej drzew, w kolejnych tomach jest bardzo dużo faktów historycznych sprzed pięciuset lat, natomiast wątek fantastyczny się gdzieś tam rozmywa i ginie. Ja zaś w SF lubię, gdy S ma nie więcej niż 40% zawartości, F zaś szczelnie wypełnia resztę. W przypadku tej książki proporcje te są mocno zachwiane na korzyść S.

A tak przy okazji: sądzę, że zamiast karmić młodzież lekturami typu „Lalka” czy „Nad Niemnem”, o wiele skuteczniej byłoby uczyć historii takimi właśnie pozycjami. Z dużą radością przyjąłem fakt, że wśród lektur obowiązkowych w polskiej szkole jest któryś z tomów Pięcioksiągu Wiedźmińskiego (nie pamiętam w tej chwili który, ale to akurat bez znaczenia). CAŁY TOM a nie jakieś wyrwane z kontekstu ćwierć opowiadania (jak na przykład miało to miejsce w przypadku „Opowieści o pilocie Pirxie” Lema). Tak trzymać!

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
xpilvaldie68 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
valdie68
Gość
valdie68

Moja mama to nauczycielka nauczania początkowego, jej siostry, stryjenki, exżona i teściowie itp. Taka patologiczna rodzina. Więc wiem co piszę.

Lektury są teraz dużo gorsze niż za wychodzącej z głębin głębokiej komuny z lat 60-70-tych, bardziej są teraz komunizujące – indoktrynując..

xpil
Gość
xpil

Ja się od dziecka brzydziłem tym, co mi narzucano, niezależnie od tego, czy były to lektury obowiązkowe, zajęcia z religii czy reklamy Prusakolepu. W podstawówce nie przeczytałem większości lektur, podobnie zresztą jak w szkole średniej. I jakoś żyję…

%d bloggers like this: