Denerwujące rzeczy w Sieci, których nie robię na blogu

https://xpil.eu/QGJ2d

Czym człowiek starszy, tym bardziej zaznajomiony z tymi wszystkimi wkur...nerwującymi chorobami współczesnego Internetu. Zobaczmy co robię, a czego nie robię w moim kawałku Sieci.

Czego nie robię

Reklamy

Nigdy nie wyświetlałem tutaj żadnych reklam i nie planuję tego robić w przyszłości, bliższej czy dalszej. Blog jest moim hobby a nie źródłem dochodu.

Prośby o kasę

Czasami - bardzo, bardzo rzadko, ale zdarza się - piszę o jakiejś akcji charytatywnej, wtedy mogę tu wrzucić wpis z jakąś zbiórką czy linkiem do skarbonki. Od początku istnienia blogu zdarzyło się to może ze dwa albo trzy razy.

Śledzenie użytkowników

Ponieważ używam WordPress, formularz do komentowania pod postem może czasem używać ciasteczek do przechowania Twoich danych typu e-mail czy nazwa użytkownika. I to w zasadzie wszystko. Żadnego zbierania danych osobowych w celu serwowania lepszego kątętó.

Optymalizacja SEO

Mam głęboko z tyłu ilu ludzi tu zagląda, jak często i tak dalej. Dlatego nie stosuję żadnych tricków w celu oszukania wyszukiwarek, żeby kierowały ludzi na mój blog.

Pop-upy i animacje

Nie mam znienacka wyskakujących okienek typu "Pewnie jesteś tu pierwszy raz, zapisz się do mojego newslettera". Nie mam też animacji (z bardzo nielicznymi wyjątkami, kiedy animacja jest częścią wpisu a nie "szkieletu" strony).

Auto-wideo

... tudzież audio. Nigdy, przenigdy nie będę tu miał multimediów, które startują automatycznie zaraz po wejściu na stronę.

Ukrywanie dat wpisów

Niektóre portale nie publikują dat wpisów, w sumie nie wiem dlaczego. Uważam, że każdy tekst w publicznej Sieci powinien mieć wyraźną informację na temat tego, kiedy był opublikowany. Bo może wtedy nie był jeszcze kontrowersyjny, a dzisiaj już jest? Albo na odwrót?

"Przyklejone" elementy wizualne

Kiedyś miałem tutaj menu, które "śledziło" odwiedzającego poprzez przyklejenie się na stałe do górnej krawędzi okna przeglądarki. Ale wywaliłem. Na dłuższą metę to raczej denerwuje, w dodatku zjada na stałe drogocenną przestrzeń ekranową.

Tricki z paskiem przewijania

Niektóre strony próbują być oryginalne i "podmieniają" domyślne zachowanie paska przewijania na jakieś animacje, zoomy i inne udziwnienia. U mnie takiego czegoś nie znajdziesz.

Ikony do współdzielenia treści

Jeżeli ktoś chce się podzielić moim wpisem ze znajomym, musi skopiować adres z paska adresu i wkleić gdzie trzeba. Jedyne "ulepszenie", które może wspierać współdzielenie treści, to krótkie URL-e. Nie przeszkadzają, nie odwracają uwagi, nie pakują się między wódkę a zakąskę.

Brak kanału RSS

Brak braku - czyli że mam. Zawsze miałem, zawsze będę miał. Strony, którym znienacka znika kanał RSS, bo ich właściciele postanowili się "unowocześnić", znikają bez śladu z mojego czytnika. Jeżeli chcesz wywalić mój blog ze swojego czytnika, musisz to zrobić świadomie.

Prośby o włączenie powiadomień

Mój blog nie wysyła żadnych powiadomień przez przeglądarkę.

Ograniczanie dostępu w oparciu o lokalizację

Jeszcze do niedawna blokowałem wejścia z Chin, bo ichni chakieży próbowali non-stop wbić mi się na port ssh. Jednak od czasu uruchomienia VPN (Tailscale) po prostu wyłączyłem port ssh na interfejsie publicznym i zdjąłem blokadę Chińczykom. Można na mój blog wejść zewsząd, o ile oczywiście ktoś nie blokuje ruchu wychodzącego po drugiej stronie.

Konieczność założenia konta

Żeby mnie czytać czy nawet skomentować wpis, nie musisz zakładać konta na Gie, Ef czy Wu. Anonimowy podpis w zupełności wystarczy.

Daty względne

Swego czasu miałem przez chwilę taki ficzer, że wczorajsza data wpisu pokazywała się jako "Wczoraj" zamiast konkretnej daty. Ale to na dłuższą metę denerwujące, zwłaszcza jeżeli ktoś ściągnie sobie jakiś mój wpis do statycznego HTML-a, do późniejszego przeczytania.

Banery

Podobnie jak z animacjami, nie mam tutaj żadnych banerów reklamujących, namawiających itd.

Co robię

Ciasteczka

Mógłbym wyłączyć ciasteczka kompletnie. Ale jestem za leniwy, dlatego pozwalam WordPressowi coś tam zostawić, głównie przy okazji komentarza.

JavaScript

Aktualnie używana przeze mnie skórka (Write Pro) ma kilka minimalistycznych skryptów JS. Nie wywalę ich, bo mi się porozjeżdża. Zjada to, średnio, około 0.1 sekundy, więc nie ma tak naprawdę żadnego wpływu na wydajność.

Brak atrybutu ALT przy większości obrazków

Niestety, lenistwo sprawiło, że prawie żaden obrazek na moim blogu nie ma atrybutu ALT, a więc czytelnicy niedowidzący muszą sobie radzić dookoła.

Przynudzam

Z braku lepszych pomysłów wiele wpisów na tym blogu jest nudnych i nieciekawych.

Więcej grzechów nie pamiętam...

A Ty, Czytelniku, masz swój blog? Robisz tam jakieś denerwujące odwiedzających rzeczy?

https://xpil.eu/QGJ2d

15 komentarzy

  1. @Prośby o włączenie powiadomień
    Chciałbym, by była jakaś opcja w przeglądarce (FF), która umożliwi wyłączenie tego globalnie. Jeśli chcę z czegoś powiadomienie, to się zapiszę na ich RSS lub w ostateczności na listę malingową – nie potrzebuję jeszcze żadnych informacji w przeglądarce.

  2. W swoim blogerskim życiu miałem kilka ciekawych współpracy komercyjno-barterowej, zgodne z tematyką bloga. były reklamy, ale tylko przez dłuższą chwilę i w ramach testów, bo zarobek z tego żaden. a jeszcze trzeba było to wszystko prawilnie sie rozliczać.

    W temacie powiadomień czy popupów, to zmorą wszystkich blogerów z topki, były wszelkie zachęty do listy newsletterów i prośby o powiadomienia via push. Rozumiem ten zabieg typowo marketingowy, stworzenie audytorium od podstaw, ale to jest tak nachalne, ze rzadziej odwiedzam takie blogi. Dlatego cenię te minimalistyczne blogi, które nie są nawalone multimediami. Jeśli już, to linkują do nich, lub umożliwiają odtwarzanie ale po kliknięciu.

    I RSS. od dawna patrzę to, jaki blog i czy ma RSSy. Nigdy nie pogodziłem się z faktem, ze wiele topowych blogów celowo usuwało RSSy, który zabierał im ruch organiczny i nie zachęcał do wejścia na blog / fejsbukowy page.

    Podobnie jest z systemem komentarzy – niestety sam dyskryminowałem przez pewien okres – zachęcając do komentowania z poziomu mamuta czy maila. ale co niektórzy zachęcają poprzez wejscie na fejsbuka i zostawienie komentarzy pod wpisem na FB (tak robi np. Cichy Fragles).

    Nawet fajny temat wyszedł – dzieki za inspirację

    1. Jeszcze w miarę spoko, jak ktoś wskazuje gdzie komentować – choć szkoda, iż to komentarze za rejestrowanym dostępem.

      Gorzej, jak autor zachęcą do komentowania, ale tak naprawdę nie ma jednego miejsca komentowanania – bo przez zachęcanie ma na myśli wszystko FB, X, M, In itp – i oczywiście wszystko za rejestracją.

      Podoba mi się, na co natrafiłem na kilku blogach (chyba nawet przez chwilę u ciebie) iż system komentarzy, oprócz „natywnych” komentarzy wyświetlał też „komentarze” z multiwers (czy co to było, na co uciekało się z X, przed Blue).

  3. Przestań marudzić! Powiedz po prostu, którędy mam Ci wpłacić ten cholerny datek na kawę?

    A tak na serio:

    > Uważam, że każdy tekst w publicznej Sieci powinien
    > mieć wyraźną informację na temat tego, kiedy był
    > opublikowany.

    Amen, bracie! Gdybym był dyktatorem WWW, nakazałbym bezwzględne stosowanie dat na wszystkich stronach i przy wszystkich wpisach. Nakazałbym też, żeby przy każdym tekście widniał prawdziwy WIEK autora (poza tym autor może sobie pozostać anonimowy). Chodzi o to, że chcę wiedzieć, czy czytam opinie wymądrzającego się 16-latka, czy kogoś z większym bagażem wiedzy i doświadczeń.

    > Niektóre strony próbują być oryginalne i „podmieniają”
    > domyślne zachowanie paska przewijania na jakieś animacje,
    > zoomy i inne udziwnienia.

    Nie zapominajmy o stronach, które dodają wewnętrzne jawowe paski przewijania, tak jakby nie można było spojrzeć na standardowy scrollbar okna przeglądarki. Okej, rozumiem, że na komórkach i tabletów scrollbarów nie ma, ale tam z kolei przestrzeń ekranowa jest na tyle ograniczona, że należy unikać zbędnych dodatkowych elementów wizualnych.

    > Jednak od czasu uruchomienia VPN (Tailscale) po
    > prostu wyłączyłem port ssh na interfejsie publicznym
    > i zdjąłem blokadę Chińczykom.

    Xi Jinping lubi to. Ale w jaki sposób eseshujesz się teraz na swój serwer? Czy to wszystko nadal przebiega za pośrednictwem terminalu? Najpierw łączysz się z VPN-em, a potem SSH do serweru blogowego już działa jak trza?

    > Ale to na dłuższą metę denerwujące, zwłaszcza
    > jeżeli ktoś ściągnie sobie jakiś mój wpis do statycznego
    > HTML-a, do późniejszego przeczytania.

    Problem jest szerszy: Niektóre witryny raz na jakiś czas przebudowują całkowicie swoją strukturę katalogów, dokumentów i URL-ów. Potem wyświetla się 404, chociaż oczywiście pożądany artykuł gdzieś tam jest. I trzeba korzystać z wewnętrznej, zazwyczaj ch…..j wyszukiwarki.

    > Niestety, lenistwo sprawiło, że prawie żaden obrazek
    > na moim blogu nie ma atrybutu ALT

    Z tego, co pamiętam, piszesz swoje notki w WordPressowym edytorze i tam dodawanie ALT-ów rzeczywiście jest uciążliwe. W Markdownie zaś dodaje się je szybko, łatwo i przyjemnie; składnia wręcz do tego zachęca, bo inaczej pierwszy nawias kwadratowy będzie dziwnie pusty. Jeżeli jednak pokusisz się kiedyś o osobny feed z pełnymi tekstami swoich wpisów, zacznij ALT-y lepiej dodawać, żeby wpisy wyświetlały się ładnie w tekstowych czytnikach. 🙂

  4. >> (…) Ale w jaki sposób eseshujesz się teraz na swój serwer? Czy to wszystko nadal przebiega za pośrednictwem terminalu? Najpierw łączysz się z VPN-em, a potem SSH do serweru blogowego już działa jak trza?

    Dokładnie tak. Wszystkie moje Ważne Kumputry siedzą na stałe w sieci Tailscale i są tamtędy dostępne przez SSH (ew. RDP).

  5. Mam blog na własnym engine i w miarę solidnym serwerze, więc „nie ma nic” oraz jest tylko to co mi się w lenistwie zechce. Nie było i nie ma httpsa, ciasteczek, szerowania, liczników wejść, edycji komentarzy, JS chyba jest gdzieś jakaś 1 linia, ale nie pamiętam gdzie, jest jakiś RSS wyfermentowany pod zlewem, z jakiegoś zapomnianego powodu tagi pełnią funkcję kategorii, trackback/pingback miał być, ale popsuł się na samym początku, itd. itp.

    Alt przy obrazkach są, bo nadal mam idiotyczną ambicję, żeby blog walidował się na html 4.01, a bez tego nie da rady. Bardzo opcjonalne „konta” są, żeby chętni mogli być unikalni w tych kolosalnych rzeszach komentatorów. Mikroreklamy są, moich albo znajomych książek.

    W kwestii RSS pamiętajmy, że to raczej odbiorcy, a nie producenci kontentu spowodowali pośrednio, przez agregatory, fejsbuki i czytniki, wyłączanie RSSów, odbierających ruch stronom/blogom. Na przykład dla mnie, i chyba dla twórców RSS też, te 20 czy 15 lat temu RSS to był do ZAJAWEK, a nie do czytania całej TREŚCI blogów itp. W RSS element ITEM ma pole DESCRIPTION i LINK a nie ma TEXT czy w podobie. Stąd np. na początku dawałem w RSS skrót notki, jakieś 1000 znaków, żeby można było sprawdzić, czy w ogóle chce się daną notkę czytać, bo sam w takim celu używałem RSSa. Tylko że zaraz miałem wysyp narzekań „Ale czemu nie ma całych notek w RSS? Mam agregator/czytnik i chcę czytać notki, ale nie życzę sobie oglądać tego bloga.” (a potem „A czemu w RSS nie ma HTML z obrazkami itp? Mam lepszy agregator/czytnik potrafiący w HTMLa i chcę oglądać wszystko, a nie goły tekst notki.”). Dostosowałem to lata temu, ale wobec narzekań na zanikanie RSSów itp. może czas wrócić do skrótów, z wrodzonej złośliwości.

    W kwestii automatycznego startu multimediów, to chyba jest nieistniejący już problem z przeszłości i dość trudne obecnie; nie wiem jak w innych przeglądarkach ale w FF chyba wszelkie autostarty audio i wideo są domyślnie wyłączone, a żeby je włączyć, to trzeba się złapać lewą ręką przez prawe ramię, za lewą piętę.

  6. Amen Bracie – nic dodać, nic ująć. Był okres w mojej karierze, że poszedłem w teksty sponsorowane, miałem reklamy. Ale jak robi się coś hobbystycznie – niech to będzie czyste.

    Co do komentarzy to mam swoje jeszcze 3 grosze do dorzucenia, choć było też wspomniane przez kogoś. Na wstępie odrzuca mnie z każdego bloga, czy serwisu system komentarzy, który zmusza mnie do rejestracji i/lub jest spięty z jakimiś socialmediami. Nie wiem czemu, ale mam do tej pory odruch wymiotny na Disqus.

    1. Disqus na początku był nawet sensownym systemem komentarzy, nawet biorąc pod uwagę, reklamy w bezpłatnym tierze. Co innego teraz :/

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]

Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.