Flażolety

Dla początkujących gitarzystów: co to jest flażolet, gdzie występuje i jak go osiągnąć.

Flażolet to efekt możliwy do osiągnięcia podczas gry na instrumencie strunowym. Na przykład na gitarze (ale nie tylko).

Efekt analogiczny do flażoletu można uzyskać również w niektórych instrumentach dętych, przez przedęcie instrumentu, ale ja dziś nie o tym

Flażolet polega na tym, że zamiast pozwalać strunie drgać całą długością (struna otwarta), „blokujemy” strunę w połowie (lub jednej trzeciej, lub jednej czwartej itd.) jej długości przykładając do struny palec, a następnie wprawiamy ją w drganie (trącając palcem drugiej ręki). Dzięki temu struna zaczyna drgać z wyższą częstotliwością. A jak wiadomo wyższa częstotliwość to inny dźwięk. I efekt gotowy.

Najprostszy flażolet znajduje się w połowie długości struny. Przytykamy palec do struny na wysokości dwunastego progu i lekko trącamy strunę drugą ręką. Zamiast dźwięku E o częstotliwości, dajmy na to, 82.4 herców, dostaniemy dźwięk E o częstotliwości 164.8 herców.

Dodatkową cechą charakterystyczną flażoletu jest brzmienie kojarzące się trochę z dźwiękiem, jaki wydaje kieliszek wprawiony w drganie za pomocą zwilżonego palca przesuwanego po obwodzie. Nie do końca potrafię znaleźć odpowiednie określenie na ten rodzaj dźwięku, ale przymiotniki „okrągły”, „szklany” oraz „czysty” próbują się przebić do płata czołowego mojej namiastki mózgu.

Oczywiście przesunięcie o oktawę jest „nudne”, bo nie daje nam za bardzo pola manewru z linią melodyczną. Na szczęście można też „podzielić” strunę flażoletem na trzy części. W przypadku zwykłej gitary wystarczy przyłożyć palec do struny na wysokości siódmego progu.

Struna „podzielona” na trzy części drga z częstotliwością trzykrotnie wyższą od struny otwartej, co jak się okazuje odpowiada przesunięciu o dokładnie jedną kwintę (a konkretnie: o pełną oktawę oraz jedną kwintę). A w przewrocie – o kwartę. (Kwinta „w górę” odpowiada kwarcie „w dół” i odwrotnie). A więc struna E będzie dawać dźwięk H, struna A zabrzmi jak E, D – jak A, G – jak D, wreszcie struna H zabrzmi jak F# (fis).

Wszystko fajnie, tylko że – jak widać – z wyjątkiem struny H (druga od dołu) wszystkie pozostałe flażolety dają dźwięk, jaki możemy uzyskać bezpośrednio na innej strunie.

Z jednej strony to jest pewne ograniczenie. Z drugiej jednak pamiętajmy, że dzięki temu uzyskujemy dany dźwięk za pomocą innej struny, dzięki czemu struna „oryginalna” może zostać wykorzystana do innych celów (na przykład duszenia niewiernych albo powieszenia się z rozpaczy nad lekturą najnudniejszego blogu w tej części Drogi Mlecznej).

Trzeci flażolet (piąty próg) dzieli nam strunę na cztery równej długości segmenty. Jak nietrudno się domyślić jest to znów pełna oktawa od pierwszego flażoletu, czyli dwie pełne oktawy od struny otwartej. Nudy.

Czwarty flażolet (okolice czwartego progu – tak naprawdę odrobinę w lewo od czwartego progu) – tu coś się zaczyna dziać. Struna drgająca z częstotliwością pięciokrotnie wyższą od struny otwartej daje dźwięk przesunięty o dwie oktawy i jedną tercję od dźwięku podstawowego (otwartego). Wprawdzie ta jedna tercja nie jest idealna (przesunięcie względem idealnej tercji wynosi około dziesięciu procent), ale jest wystarczająco blisko, żeby nie brzmiało fałszywie.

Tercja – czyli seksta w przewrocie – daje nam na klasycznej gitarze następujące dodatkowe dźwięki: G#, C#, F#.

To już całkiem nieźle. Oprócz pięciu dźwięków na strunach otwartych mamy trzy dodatkowe. To pokrywa nam dwie trzecie wszystkich możliwych półtonów, czyli już można się rozbujać z komponowaniem.

Kolejne flażolety (szósty i ósmy) dają dodatkowo sekundę i wielką septymę, co powinno pozwolić na skompletowanie prawie wszystkich dwunastu półtonów.

Od strony technicznej flażolet na gitarze można uzyskać co najmniej na cztery różne sposoby:

  1. Najpowszechniejsza metoda: palcem lewej dłoni blokujemy strunę w punkcie węzłowym (próg 12, 7, 5, 4 itd…), palcem prawej dłoni (lub kostką) trącamy strunę.
  2. Metoda nieco trudniejsza, ale dająca więcej swobody: kciukiem lewej dłoni blokujemy strunę w punkcie węzłowym, a innym palcem lewej dłoni (lub kostką) trącamy tę strunę. Dzięki temu mamy prawą dłoń do dyspozycji dla innych strun.
  3. Najpierw trącamy otwartą strunę, a dopiero potem lekko przytykamy palec w punkcie węzłowym (czyli 12, 7, 5, 4 próg…), tłumiąc w ten sposób harmoniczną główną i pozostawiając tylko tą „flażoletową”.
  4. Metoda sprawdzająca się głównie na gitarze elektrycznej: stukamy w strunę w punkcie węzłowym (nie szarpiemy tylko właśnie stukamy, tak, żeby struna uderzyła punktem węzłowym w próg) i natychmiast podnosimy palec. W ten sposób mamy dwie pieczenie przy jednym ogniu: wprawiliśmy strunę w drganie a jednocześnie przyblokowaliśmy ją w punkcie węzłowym.

Największa trudność w opanowaniu flażoletów na gitarze polega jednak nie na tym, żeby „wyczuć” odpowiednio punkty węzłowe (poza progami 12, 7 i 5 pozostałe flażolety są zawsze odrobinę przesunięte względem progu, więc trzeba długo ćwiczyć, żeby trafić dokładnie w punkt węzłowy), ale na tym, że są one rozłożone nieintuicyjnie. Przy „normalnej” grze na gitarze wyższy próg oznacza wyższy dźwięk, a z flażoletami jest na odwrót: wyższy próg oznacza niższy dźwięk flażoletu, niższe progi to dźwięki wyższe (i to o ponad oktawę).

Na koniec link do utworu, który był inspiracją do powstania dzisiejszego wpisu: prawie całość melodii grana jest na flażoletach! Szacun.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz