Lapisuj, a do wesela się zagoi

Urodziłem się w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych zeszłego stulecia. Nie dość, że miałem solidnie wklęśniętą jedną stronę czaszki (lekarze sugerowali wywalenie mnie do kosza z odpadami szpitalnymi, bo szanse na przeżycie były ich zdaniem zerowe), to w dodatku cierpiałem na zapalenie spojówek.

Czaszkę udało się jakoś naprostować (do dziś nie mam tej połowy mózgu, ale póki co nikt nie zauważył), co do zapalenia spojówek natomiast, ciągnęło się ono przez ponad dwadzieścia lat.

Przez ten cały czas żadnemu lekarzowi nie udało się postawić trafnej diagnozy (rodzajów oraz przyczyn zapalenia spojówek jest mnóstwo), ani tym bardziej wyleczyć te nieszczęsne, wiecznie ropiejące, załzawione oczy. Smarowali mi je różnymi specyfikami, wkrapiali rozmaite krople i inne świństwa. Eliminowali potencjalne źródła alergenów (a więc, pyłki, sierść zwierząt, pierze w poduszkach i co tam jeszcze), ale bezskutecznie.

W wieku lat mniej więcej siedemnastu odpuściłem sobie zagadnienie, stwierdzając, że skoro ludzie żyją bez rąk albo nóg, z zapalonymi spojówkami też jakoś przeżyję, a lekarzy mam już dość.

A jednak któregoś dnia, już będąc na studiach, z głupia frant polazłem do okulisty. A właściwie okulistki. Ta tylko rzuciła okiem i rzekła: lapisujemy!

Lapisowanie spojówek polega na tym, że się odgina (na patyczku wielkości zapałki) powiekę na zewnątrz, tak jakby wywracało się ją na lewą stronę, a następnie smaruje się tą wywróconą powiekę jakimś białym świństwem, za pomocą zwykłego wacika na patyku. Potem człowiek marudzi przez parę godzin, bo cholerstwo szczypie i swędzi, a drapać się nie wolno, a potem…

A potem następuje cud i dwudziestoletnia dolegliwość przechodzi jak ręką odjął 🙂

Gdybym w tamtych czasach miał dostęp do internetu, poszukałbym sobie tego nieszczęsnego lapisowania i ukręcił łeb sprawie w wieku lat sześciu albo ośmiu.

Na koniec dodam, zmieniając kompletnie temat, że moja kolekcja cytatów (to ten dynks na górze po prawej) rozrosła się niedawno o kilkanaście wypowiedzi George’a Carlina. Mój ulubiony to “Fighting for peace is like screwing for virginity”, ale jest też mnóstwo innych perełek. Szkoda, że facetowi się zeszło, bo był naprawdę nieprzeciętny. Najlepsze co mogę zrobić, żeby uczcić jego pamięć, to głosić te cytaty światu. A jest z czego wybierać 🙂


Zapisz się
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
6
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x