Maruda

Jestem osobnikiem na ogół pogodnym, z lekką inklinacją do melancholii. Jednak, jak już nadmieniałem niejednokrotnie, mierzi mnie głupota, tępota i umysłowe lenistwo – a już najbardziej w wydaniu masowym.

W dniu dzisiejszym (a więc, z punktu widzenia czasoprzestrzeni tego bloga, jakieś 4 dni temu) doznałem intensywnej kurwicy połączonej z trzęsawką wzdłużną, próbując bezskutecznie przez 5 minut znaleźć na stronie mojego operatora komórkowego numer kontaktowy do Biura Obsługi Klienta. Próbowałem zaglądać nawet w tak egzotyczne i nieprawdopodobne sekcje jak „Contact Us”, ale na próżno. Udało mi się znaleźć adres email, trzy konta twarzoksiążkowe, jedno ćwierkaczowe. Udało mi się nawet znaleźć numer do doładowań dla klientów „na kartę” (czyli pre-pay), który i tak znałem na pamięć, bo używałem go przez ostatnie dwa lata. Ale za cholerę nie mogłem znaleźć numeru do Biura Obsługi.

Dopiero intensywne guglanie, z wykorzystaniem całej serii prób i błędów, pomogło mi namierzyć ów magiczny numer (czyli 1909).

Tym samym jak się już dodzwoniłem (kolejne 8 minut czekania w kolejce), zamiast dwóch miałem do nich trzy sprawy. Po pierwsze kazałem sobie zdjąć blokadę na wykonywanie połączeń międzynarodowych (którą mi założyli w momencie przejścia na abonament – widać 6 lat to za mało żeby zdobyć ich zaufanie, pisałem o tym już wcześniej), po drugie wyraziłem swoje niezadowolenie z faktu, że za €35 miesięcznego abonamentu mogę zużyć zaledwie 250 MB transferu, podczas gdy pozostali operatorzy oferują 500MB (Vodafone), 1500 MB (Meteor) lub całkiem bez limitów (Three), i to za mniejsze pieniądze – niestety, jedyne co pani mogła mi zaoferować to sprzedać kolejny gigabajt za 12.5€, za co grzecznie acz stanowczo pogoniłem ją na najbliższe drzewo (licząc po cichu, że trafi na wielkiego, kolczastego kaktusa) – no i na koniec zgłosiłem sugestię, że skoro nie mają swojego numeru kontaktowego na głównej stronie, to mogliby go umieścić przynajmniej w sekcji „Contact Us”. Pani mi na to zripostowała, że mam ten numer zapisany na karcie SIM pod hasłem „Customer Support”. No tak, może kiedyś miałem, ale już nie mam. A strona główna operatora jest po to, żeby udzielać informacji a nie podnosić klientom poziom adrenaliny.

Tak więc, po raz kolejny nabrałem wstrętu i odrazy do mojego tlenionego operatora, czemu zamierzam od czasu do czasu dawać wyraz w takich postach jak ten tutaj. Czy się to komuś podoba czy nie.

Na rozjaśnienie nastroju, dawnym zwyczajem zapodam dziś krotochwilę na koniec. Kawał jest dość stary, ale bardzo sympatyczny:

Idą dwa zera przez pustynię. Spotykają ósemkę. Jedno zero do drugiego:
– Że też im się chce, w taki upał…

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Maruda"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
valdie68
Gość

One głupie były te zera.

Jeśli osiem przyjmiemy jako dwa zera jedno nad drugim to ta ósemka mogła spłodzić co najwyżej jakiegoś swojego pradziadka…

valdie68
Gość

Ale lubisz komentarze, nawet jeśli są nudne?

frytex
Gość

myślę, że z tym niepodawaniem numeru do biura obsługi to nie jest przypadek. trafiłem na to już kilkakrotnie, w różnych firmach. np. usiłując się dodzwonić do serwisu HP w polsce. oni prawdopodobnie liczą koszty i wyliczyli, że banda rozwydrzonych klientów zmuszająca firmę do utrzymywania ludzi przy telefonach to zbędne koszty. w związku z tym – serwis jest, aby nikt się nie czepiał, ale za to klientów w ten sposób zniechęca się do dzwonienia do niego.

mo
Gość

Lenistwo umysłowe ,powiadasz…

wpDiscuz