Telefony, telefony…

Byłem gadżeciarzem. Brzmi to trochę jak wyznanie byłego narkomana… no ale byłem, naprawdę. W dawnych czasach zdarzało mi się wydawać na całkiem zbędne gadżety elektroniczne furę pieniędzy, które mógłbym przecież kulturalnie przepić albo rozpier… wydać w jakiś bardziej rozrywkowy sposób.

Potem mi przeszło. Najlepiej to widać po telefonach – zamiast rzucać się z obłędem w oczach na każdy nowy model, przez trzy ostatnie lata używałem sobie spokojnie starutkiej Nokii 2360, którą dostałem za darmo od operatora w zamian za podpisanie rocznego cyrografu.

Jakiś czas temu jednakowoż zainteresowałem się tematem smartfonów. Zwłaszcza, że pracuję w miejscu otoczonym srogimi ostrokołami, gdzie każdy najmniejszy nawet kawałek pakietu TCP jest najpierw oglądany ze trzy razy przez różne mądre boty a na koniec i tak ląduje w /dev/null fajerłola. A taki smartfon to internet w kieszeni.

Po kilku miesiącach ostrożnego orientowania się w tym gąszczu, zdecydowałem się kupić SGS. Akurat nowy model zaczął się pojawiać na horyzoncie więc jedynkę można było nabyć za niecałe 100€. Ino cyrograf z operatorem podpisać było trzeba, ale jako żem już parę cyrografów przeżył (i nadal oddycham) więc zaryzykowałem.

No i stwierdzam, że telefon jest całkiem fajny. Nie będę tu rozpętywał świętych wojen bo moja lepsza połówka używa srajfona (a jak wiadomo srajfon z szajsungiem pod jednym dachem to jakby wleźć Hindusowi do świątyni w buciorach i jeszcze głośno tupać). Niestety, długo się zabawką nie nacieszyłem bo ktoś się moim telefonem poczęstował. Pewnie można go teraz znaleźć na ebay-u za okazyjną cenę…

Tak więc, po trzech tygodniach zabawy szajsungiem, znów mam starą, poczciwą Nokię i jakoś żyję. Najbardziej to mi szkoda nie samego telefonu, nie tych wszystkich numerów kart kredytowych i pinów do banku co je tam miałem pozapisywane i musiałem w trybie pilnym zmieniać, nie haseł do ponad setki różnych serwisów online co je tam trzymałem (niby zaszyfrowane… ale różnie bywa) i musiałem potem zmieniać szybciutko – nie, najbardziej to mi szkoda bycia cały czas online. Android daje naprawdę fajne możliwości pod tym względem, są klienty wszystkich dużych sieci IM, wszystkich dużych portali społecznościowych – więc jak sobie człowiek jechał tramwajem, mógł rzucić okiem na to i owo. A tak, dupa.

No ale, jak już rzekłem, nowy SGS wychodzi na dniach (a może już wyszedł?) więc jak ktoś ma ochotę mnie znów okraść do będę pod Szpilką za tydzień o 19:30, z telefonem przy prawym uchu.

Smacznego!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz