My, włamywacze…

In Samo życie by xpil4 Comments

Jakiś czas temu przydarzyła mi się przygoda z kłódeczką do bagażu – tutaj można sobie poczytać. Otóż nie dalej jak kilka dni temu miałem sytuację dość podobną, tylko tym razem w domowych pieleszach i bez pośpiechu.

Otóż nawiedziła nas na kilka dni ciotka z Polski. Jak to zwykle bywa, goście z zamożnego kraju przywożą nam często koce i leki, żebyśmy jakoś przetrwali tę straszliwą ekonomiczną irlandzką zawieruchę. Ciotka przywiozła wielką walizkę, którą на всякий случай zabezpieczyła kłódeczką z trzycyfrowym kodem.

Z przyczyn bliżej niewyjaśnionych kłódeczka nie dawała się otworzyć, pomimo tego, że wprowadzaliśmy poprawny kod. W następnej kolejności stwierdziliśmy, że czasu mamy dużo, więc trzeba po prostu cierpliwie spróbować każdej kombinacji (na trzech cyfrach jest ich tysiąc, średnio sekunda-dwie na jedną kombinację), pół godzinki i po krzyku.

Teoria zgadza się z praktyką tylko w teorii – w praktyce rozmija się z nią częstokroć na milę. Tak też było i w tym przypadku – spróbowaliśmy każdej z tysiąca kombinacji (na wszelki wypadek po dwa razy), po godzinie mieliśmy palce obolałe od prób otwarcia kłódki a przed oczyma mieniły nam się cyferki.

Myślę sobie, nic tylko dzwonić po ślusarza.

Ale potem myślę sobie, ślusarz weźmie pięć dych, a taka kłódeczka jest warta raptem parę groszy. A za pięć dych to dużo piwa można wypić. Szkoda piwa. Co mi szkodzi…

Wziąłem więc kombinerki, zacisnąłem na kłódeczce… rozległo się ciche trrrrach! połączone z jeszcze cichszym brzdęęęęk! (późniejsza analiza wykryła też śladowe ilości klik!) – i kłódeczka rozpadła się na dwie części.

Resztę dnia spędziłem na doszywaniu sobie kolejnej odznaki harcerskiej – tym razem był to Mały Włamywacz.

Jestem ze mnie bardzo dumny, co niniejszym obwieszczam, zarazem śmiejąc się w duchu ze wszystkich tych, którzy naiwnie sądzą, że taka kłódeczka w jakikolwiek sposób zwiększa bezpieczeństwo naszego bagażu. Zamiast tego w najbardziej złośliwym momencie zatnie się (na przykład gdy będziemy intensywnie próbować dostać się do środka w celu wyjęcia zeń srajtaśmy) i wtedy bez kombinerek ani rusz.

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "My, włamywacze…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Nosferat
Gość

Swisstool spirit – podręczny multitool Victorinoxa, noszę zawsze i wszędzie.

kasia.eire
Gość

Czuj czuj czuwaj!

Kasia
Gość

no to teraz pozostaje Ci jedynie skok na bank 🙂

wpDiscuz