Podatki, podatki

Dziś krótko o podatkach.

Pomijając oczywisty fakt, że są one wynalazkiem Ciemnej Strony Mocy, oraz że prędzej człowiek umrze niż się od nich wywinie, chcę dziś napisać o stronie biurokratycznej zagadnienia. A także o tym, dlaczego emigracja daje człowiekowi więcej czasu na życie a mniej na nudne duperele 😉

Od czasu jak podjąłem swoją pierwszą (legalną) pracę, zawsze z podatków rozliczałem się sam. Na początku, kiedy internet jeszcze raczkował, nie było ogólnodostępnych, darmowych programów wspomagających roczne rozliczenie się z fiskusem, w związku z czym człowiek miał dwa wyjścia: zrobić to samemu lub zatrudnić kogoś, kto się na tym zna.

No więc, zawsze rozliczałem swoje podatki samodzielnie. Trochę z tym było zachodu raz do roku, ale nigdy nie zdarzyło mi się, żebym cokolwiek pokręcił. Może z jednym wyjątkiem, kiedy to robiłem rozliczenie koledze i wpisałem mu swój NIP a sobie – jego.

Tak więc, wiem, że się da to opanować bez wsparcia armii księgowych, ale wiem też, że zajmuje to sporo czasu. A pomyłki mogą być bolesne, skarbówka straszy czterocyfrowymi karami skarbowymi i w ogóle.

Do tego dochodzi jeszcze ulga podatkowa od darowizny – jako że oddaję krew regularnie, w Polsce miałem zawsze prawo do niewielkiej ulgi podatkowej, którą też trzeba było ująć.

Tak czy owak, trzeba było raz do roku zaorać, i to bez lipy. A jak to wygląda w Irlandii?

Ano, nie wygląda. Człowiek dostaje swój numer podatkowy, odpowiednik naszego NIP-u i PESEL-u w jednym (a nawet więcej, bo jak się zakłada własną firmę, numer ten staje się od razu naszym identyfikatorem VAT-owskim). Tak więc już tutaj widać znaczne uproszczenie względem kraju Orła. A to dopiero początek. Na koniec roku podatkowego bowiem, który nota bene pokrywa się się z rokiem kalendarzowym, człowiek jest rozliczony z podatku automagicznie, bez wypełniania jednej strony papieru, bez składania żadnych podpisów. Po prostu, jak się ma nadpłatę, dostaje się ją na konto, jak się ma niedopłatę, dostaje się z Revenue wypełniony formularz przelewu, z którym się idzie na pocztę bądź realizuje online i tyle.

A co z dodatkowymi ulgami podatkowymi, o których fiskus może nie wiedzieć? A co z dodatkowymi dochodami, od których koniecznie chcemy zapłacić podatek, a które pochodzą ze źródeł „nietypowych” i przez to nie są widoczne dla Revenue? Ano, wszystko robi się online. Zakłada się konto w Revenue, po dwóch dniach przychodzi pocztą PIN i od tej pory 100% rozliczeń można robić nie ruszając się z domu. Aplikacja online jest prosta w obsłudze a jednocześnie bardzo nowoczesna – udostępnia wszystkie możliwe ulgi podatkowe, podświetla na zielono te, które już mamy aktywne, na niebiesko te, które potencjalnie możemy mieć, a na szaro te, na które się na pewno nie łapiemy (bo np. jesteśmy za młodzi albo nie mamy grupy inwalidzkiej itd). Oprócz tego mamy cały czas dostęp do wszystkich swoich danych historycznych, możemy zaaplikować o zaległe ulgi (do 3 lat wstecz), możemy skorygować dane osobowe (np. po ślubie bądź przeprowadzce), albo poprosić o przysłanie do domu kopii rocznego rozliczenia podatkowego za dowolny rok.

Proste to, skuteczne i oszczędza mnóstwo czasu. Tak powinno być i u nas, ale przecież trzeba wykarmić armię urzędników.

Co do stawek podatkowych natomiast, to z roku na rok robi się coraz gorzej. Pojawiają się dodatkowe obowiązki podatkowe („income levy”), obniżają progi, podwyższają stawki. Bez rewolucji, ale co roku to samo brutto daje odrobinę mniejsze netto.

Przykłady:

1. 25,000 brutto rocznie daje 21,500 netto (22,400 rok wcześniej).

2. 100,000 brutto rocznie daje 59,150 netto (60,750 rok wcześniej)

(Powyższe przykłady są prawdziwe dla singli. Małżeństwa płacą ciut mniej podatku – po szczegóły kieruję na www.taxcalc.eu)

Jak widać, w 2010 zarabiało się efektywnie jakiś 1000€ więcej przy tym samym brutto. No ale jakoś trzeba dziurę budżetową łatać, Irlandia jest ponoć na trzecim miejscu w kolejce do bankructwa. Nie lubię podatków, ale cudów nie ma…

Oprócz uproszczonych podatków jest tutaj jeszcze parę innych rzeczy, które w Polsce przyprawiają o ból głowy, a tutaj się o nich zupełnie nie myśli.

Ale to już temat na kiedy indziej.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz