Sobole skórki

https://xpil.eu/YqAGq

Jadąc ostatnio autem dla zabicia czasu spróbowałem sobie odświeżyć liczebniki od 1 do 100 w różnych językach.

Nie jestem poliglotą, ale tak się jakoś złożyło, że umiem policzyć do dziesięciu po japońsku, bo za gówniarza trenowałem Shotokan. Umiejętności mordobijne uległy w międzyczasie atrofii, ale japońskie liczebniki wryły mi się między drugim a trzecim neuronem na stałe.

Umiem też liczyć po rosyjsku, bo jestem na tyle starej daty, że język naszych wschodnich sąsiadów wyssałem z obowiązkowym mlekiem polskiej edukacji. W odróżnieniu od większości rówieśników z podstawówki, język rosyjski zawsze bardzo mi się podobał: jest miękki, melodyjny i ma w sobie "to coś". Do dziś zostało mi może z 10% z tego, czego nauczyłem się w szkole, ale nadal mam frajdę ze słuchania (i rozumienia!) dialogów w tym języku między obcymi ludźmi; umiem też w miarę skutecznie rozszyfrować ichnią mowę pisaną, zarówno formalną, jak i potoczną.

Co do litewskiego, nie znam go prawie wcale; od babci nauczyłem się kiedyś - wyłącznie fonetycznie - początku litewskiego hymnu, który nota bene startuje tymi samymi słowy co panatadeuszowa "Inwokacja". Nauczyłem się też dwóch linijek dziecinnej kołysanki o wiewiórce oraz - meritum dzisiejszych rozważań - liczyć do tysiąca.

Niemieckiego uczyłem się formalnie około trzech miesięcy, na studiach było zamieszanie z lektorami i "jakoś tak wyszło", jednak z racji połączeń rodzinnych tudzież czytanego za dzieciaka do upadłego katalogu sprzedażowego firmy Quelle, znam też liczebniki niemieckie. Odrobinę pomógł też fakt, że mój pierwszy w życiu pecet miał DOS-a 3.30 w wersji Deutsch.

Co do liczebników włoskich to nie umiem ich zbyt dokładnie na pamięć, ale ponieważ pracowałem przez prawie pięć lat dla włoskiego klienta, coś tam jednak zostało.

Angielski pozostawiam bez komentarza, wiadomo.

Zostaje jeszcze dżoker tego wpisu, czyli język arabski. Liczebniki arabskie są mi znane mniej więcej tak dobrze, jak włoskie, czyli słabo - ale jednak coś tam liznąłem. Spędziłem około roku swojej kariery klepiąc kwerendy dla klienta z Arabii Saudyjskiej, siłą rzeczy trochę człowiek nasiąknął pojedynczymi słówkami.

Żeby było zabawniej, choć od ponad 20 lat mieszkam w Irlandii, nie znam zupełnie liczebników w tym języku. Na potrzeby tworzenia tego tekstu sprawdziłem sobie jednak w słowniku i okazuje się, że akurat Gaeilge (czytamy: "gejlge" / "głejlge" w zależności od dialektu) nie pasuje mi do wzorca, więc może to i lepiej, że o nim tutaj nie wspomnę. Słowem się nie odezwę!

Starczy jednak tego przechwalania się, przejdźmy do rzeczy, czyli do tytułowych sobolich skórek.

Otóż we wszystkich wymienionych tu językach (oprócz irlandzkiego, o którym sza, oraz japońskiego, bo tu umię tylko do dziesięciu) sposób wyprodukowania pełnych dziesiątek (20, 30, 40 itd. aż do 90) jest mniej więcej podobny: bierzemy pierwszą cyfrę i doklejamy do niej coś oznaczającego dziesiątkę. Nie zawsze jest to operacja "chirurgicznie czysta" (dwa-dzieścia, trzy-dzieści, pięć-dziesiąt), są drobne odstępstwa tu i tam, ale ogólna zasada pozostaje w mocy. W litewskim dodajemy końcówkę "dešimt", w angielskim "ty", we włoskim odziedziczone z łaciny "ti", "ta" lub "anta", a w niemieckim "zig". W arabskim końcówka "ون" ("ūn") lub "īn" ("ين") akurat nie oznacza "dziesięć" (włoskie -anta zresztą też nie), w dodatku prefiks dla arabskiego 20 nie oznacza dwójki, ale ogólna reguła pozostaje: doklejamy *coś* w miarę spójnego do części początkowej liczebnika.

Na tym tle rosyjskie czterdzieści wygląda wyjątkowo dziwnie. Jakoś tak wyszło, że starodawne, całkiem naturalnie brzmiące четыре десѧте (później: четыредесяте) zostało w pewnym momencie zastąpione przez сорок. Jak? Czemu?

Obrazek ukradnięty na bezczelnego z Wikipedii

Okazuje się, że dawno temu jednostką handlu sobolimi skórkami było właśnie czterdzieści sztuk. Standardową paczkę (a raczej worek) czterdziestu skórek określało się mianem сорокъ соболей. Potem skrócono to do сорокъ. Gdzieś po drodze sobole wypadły ze znaczenia, zostało samo czterdzieści. Wreszcie reforma ortografii z 1917 - 1918 roku usunęła po końcowych twardych spółgłoskach twardy znak, pozostawiając znane nam współcześnie сорок.

Nie jest to zagadnienie, które spędzałoby mi sen z powiek - jak widać potrzebowałem ponad pięciu dekad na tym padole, żeby się tematem zająć głębiej - ale teraz już Wiem i z braku lepszego laku dzielę się tą wiedzą z pleno titulo Czytelniactwem.

Ha!

https://xpil.eu/YqAGq

Dodaj komentarz

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]

Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.