Wyzwanie

W świecie blogów i blogerów istnieje dziwny zwyczaj wyzywania się nawzajem. Z tym, że ponieważ blogerzy próbują udawać kurtular… kulut… klutr… noż kulturwa jego mać, dobrze wychowanych, zamiast wyzywać się od najgorszych, wyzywają się na pytania.

Polega to na tym, że bloger zadaje kilka pytań innemu blogerowi, a tamten na nie – publicznie – odpowiada (lub nie…). Po czym pcha piłeczkę dalej, do kolejnego blogera. I tak się to turla, nabierając rozpędu na zasadzie lawiny, aż się skończą blogerzy zainteresowani odpowiadaniem.

Mi się dotychczas nie przytrafiło, żeby mnie ktoś wyzwał (w sposób opisany powyżej rzecz jasna, bo od ujów i innych robaczków byłem wyzywany nie raz i nie dwa). Aż do dziś – kiedy to dostałem rękawicą w twarz. Wyzwanie – ku swemu utrapieniu – przyjąłem, słowo się rzeko, kobyłka i tak dalej.

Aha, zostałem wyzwany po angielsku, ale odpowiem dwujęzycznie (zakładam, że część z moich pięciu Czytelników może nie znać języka Lengłidż).

Pytania nadeszły z blogu http://everydayisfridaytome.blogspot.co.uk/

Do dzieła!

Question #1: Do you have certain places at home for reading?

Nope. I read on a bus, a LUAS, when walking. Ages ago I used to read during the dinner but I dropped that habit at certain point. You focus either on your food or your book but not both.

Pytanie #1: Czy masz swoje ulubione miejsce do czytania w domu?

Nie. Czytam w autobusie, tramwaju, podczas spaceru. Dawno temu lubiłem też czytać podczas obiadu, ale potem mi przeszło. Jedzenie albo czytanie, wybór należy do ciebie…

Question #2: Bookmark or random piece of paper?

Neither. I stopped using bookmarks at the age of 5 when I realized that I didn’t actually need them. I simply remember where I finished and I pick up from there. Btw see what I have just done? As the most modest person in this part of the Milky Way, I just sneaked about my reading skills at the age of five. In fact, I started when I was four but that would be modesty-overkill so let’s get to the next question…

Pytanie #2: Zakładka czy świstek papieru?

Ani-ani. Nie używam zakładek od piątego roku życia, kiedy zdałem sobie sprawę, że ich nie potrzebuję. Po prostu zapamiętuję, gdzie skończyłem i potem podejmuję czytanie w tamtym miejscu. Nawiasem mówiąc proszę zauważyć, że jako najskromniejsza osoba w tej części Galaktyki, sprytnie przemyciłem tu informację o tym, że umiałem czytać w wieku pięciu lat. Prawda jest taka, że zacząłem w wieku lat czterech, ale to już by było przegięcie. Następne pytanie!

Question #3: Can you just stop reading or do you have to stop after a chapter / a certain amount of pages?

Can I stop a bus or a tram just because I am between chapters right now? I am not a freaking driver so the answer is no.

Pytanie #3: Umiesz przerwać lekturę w dowolnym miejscu, czy musisz doczytać do końca rozdziału / strony itd.?

A czy mogę zatrzymać autobus tylko dlatego, że jestem właśnie między rozdziałami? Może gdybym był kierowcą…

Question #4: Do you eat or drink while reading?

See my answer to Question #1.

Pytanie #4: Czy jesz lub pijesz przy czytaniu?

Patrz odpowiedź do Pytania #1

Question #5: Multitasking: Music or TV while reading?

Nope and nope. I don’t pee in my sanctuary. Besides, really, a TV on a bus? Regarding music, I tried singing once but that’s off the scope. Plus, it brings some bad memories. Not for me, of course. For the passengers of that tram…

Pytanie #5: Wielozadaniowość. Muzyka, telewizja w trakcie lektury?

Nie i nie. Nie sikam w świątyni. Poza tym, serio? Telewizor w autobusie? Co do muzyki, owszem, raz spróbowałem śpiewu. Ale to temat na kiedy indziej. Poza tym przywodzi złe wspomnienia. Nie mi. Pasażerom tamtego tramwaju…

Question #6: One book at a time or several at once?

It depends. Usually it’s at least two books at a time, one for each input channel (i.e. an audiobook for the car and visio-book for the bus/tram/walk/whatever). But sometimes it is three. Right now it is four (don’t ask).

Pytanie #6: Jedna książka na raz, czy kilka?

To zależy. Na ogół co najmniej dwie, po jednej na kanał (audiobook w samochodzie oraz patrzo-book w busie / tramwaju / na spacerze / lub czasopisma). Ale czasem trzy. W tej konkretnej chwili – cztery (nie pytaj…)

Question #7: Reading at home or everywhere?

Next question, please.

Pytanie #7: Czytasz w domu czy wszędzie?

Następne pytanie…

Question #8: Reading out loud or silently in your head?

I read a lot. With a limited lifespan and a huge hunger for book, I need to read fast. Ergo, no moving lips.

Pytanie #8: Czytasz głośno, czy po cichu?

Czytam dużo. Biorąc pod uwagę własną śmiertelność oraz ogromny głód na książki, muszę czytać szybko. A więc żadnego ruszania wargami.

Question #9: Do you read ahead or even skip pages?

Nope and nope, again. A book is a book. It was designed to be read in certain order.

Pytanie #9: Zerkasz w nieprzeczytane części książki? Przeskakujesz strony?

Raz jeszcze: nie i nie. Książka to książka. Została zaprojektowana tak, żeby czytać ją w określonej kolejności.

Question #10: Breaking the spine or keeping it like new?

I try to keep every book in a pristine condition. It usually works, unless my little one comes up and improves the book with his little destructive hands of doom… I love kids by the way.

Pytanie #10: Łamiesz kręgosłup czy wolisz, żeby wyglądał jak nowy?

To jest koszmarnie nieprawidłowe tłumaczenie angielskojęzycznej wersji pytania 😉 Ale zrobiłem to specjalnie, dla zgrywy. A trochę dlatego, że nie chciało mi się kombinować. Chodzi o czywiście nie o kręgosłup, tylko o grzbiet książki klejonej – czasem trzeba go rozgiąć, żeby dobrać się do literek blisko środka. Pytanie, czy warto?

Odpowiem, że chyba nie. Staram się zachować książkę w jak najlepszym stanie. Jednak czasem dorwie się do niej Młody, ze swoimi Łapskami Zagłady, i wtedy bywa różnie… Aha, przy okazji: kocham dzieciaki.

Question #11: Do you write in your books?

Nope. Remember Question #5? The one about pissing in your sanctuary? So, see, for me writing in a book is like pouring a bucket of a fresh, liquid excrements, into a high-speed fan. I can think of better usage of buckets. Or fans.
However, ocasionally, my little one comes up with a permenent marker. And then the fun begins…

Pytanie #11: Piszesz w książkach?

Nie. Pamiętasz Pytanie #5? To o sikaniu w świątyni? No więc jeśli chodzi o pisanie w książkach, to dla mnie tak, jakby wlać wiadro płynnego, świeżego gówna, prosto w szybkoobrotowy wentylator. Są lepsze sposoby wykorzystania wiader. I wentylatorów.
Aczkolwiek sporadycznie zdarza się, że do książki dorwie się Młody z markerem. Ach, zabawa…

 

I to już koniec pytań…

Zgodnie z zasadami, wyznaczam kolejnych blogerów do udzielenia odpowiedzi na dokładnie te same pytania.

Rękawica leci do:

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Wyzwanie"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
5000lib
Gość

Dziękuje za wyróżnienie. Naznaczenie, czy(li) rzucenie rękawicy na klawiaturę. Czy przypadkiem nie zgubiłeś pytania nr 2? Pozdrawiam, 5000,

Magdalena
Gość

Dzięki, szybko poszło ????

wpDiscuz