Długi Kosmos – jeszcze nie recenzja

Pisałem niedawno o "Długiej utopii" i użyłem tam - naiwnie - sformułowania "końcówka serii".

Tymczasem, jak to często bywa, seria wcale nie kończy się na części czwartej. Dosłownie chwilę temu wyszła piąta część "Długiej Ziemi", pod wiele mówiącym tytułem "Długi Kosmos". Jak na razie tylko po angielsku, ale jestem przekonany, że PeWuC spręży swoje... sprężacze, czy co tam tłumacze sprężają w takich sytuacjach - i że przełoży knigę na lechicki.

Ze wstępnych recenzji i opisów wiadomo już, że znów będzie się Działo. Tym razem na wszechświatową skalę.

Z szerokim uśmiechem ustawiam "Długi Kosmos" na końcu Długiej Kolejki Książek czekających na mą lekturę - i wracam na zmywak.

Hurra!

8 komentarzy

  1. No nie wiem. Jak śpiewali kiedyś klasycy “Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym”. Co będzie potem? Długi multiwszechświat?

    1. Jeżeli czytałeś poprzednie części, to powinieneś wiedzieć, że autorzy zostawili sobie parę furtek na dalszy ciąg.

      1. Oczywiście, że czytałem. Dlatego ośmielam się obawiać kolejnych części. Zwłaszcza, że Mistrz już nie żyje.

        1. Ja się tak zastanawiam, czy oni razem napisali jeszcze osiemdziesiąt części i teraz będą się one pokazywać rok po roku, czy Baxter dopisuje resztę we własnym zakresie. Hmmm.

        2. Z tym się zgadzam. Doświadczenie jednak uczy, że ciągnięcie serii na siłę nie kończy się dla niej dobrze. Pomijając Świat Dysku, który mógłby się ciągnąć i ciągnąć. Kolejna część jest. Widziałeś?

          1. Kolejna po “Długim Kosmosie”? Jakoś nie chce mi się wierzyć, bo “Długi Kosmos” dopiero co wyszedł, dosłownie paręnaście dni temu…

  2. Właście to co zniechęcało mnie to lektury książek fantasy, to seeeerie z podtytułem: “Końca nie widać”. Nie mylić z: “końca nie czytać”.

    1. Właśnie! Czytać czy nie czytać, tu pies pogrzebany. Nie mam nic przeciwko długiej serii, jeżeli się ją dobrze czyta…

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.