Z czasem nie ma żartów

Jak powszechnie wiadomo, czas płyniecitation needed.

Upływ czasu skonstatował już dawno temu znany grecki fizolof Pantarej swymi słynnymi słowy „Czas płynie i wszystko inne też płynie, czy coś”.

Od czasów starożytnych udało nam się odrobinę poprawić dokładność pomiaru czasu. Zamiast starodawnych zegarów z wahadłem, od których roiło się w moim domu rodzinnym (dziadek był hobbystą – zegarzystą i uwielbiał regulować, nakręcać, oliwić i obserwować te stare, głośno tykające stwory) teraz czas liczy się za pomocą wahadła atomowego:

  1. Bierzemy atom cezu w stanie podstawowym
  2. Schładzamy go do temperatury 0K (czyli około -273.14 stopni Celsjusza)
  3. Zaczynamy liczyć okresy promieniowania odpowiadające przejściom między poziomami F=3 oraz F=4 struktury nadsubtelnej stanu podstawowego owego atomu (zabijcie mnie, nie mam pojęcia co to znaczy ani również jak schłodzić cokolwiek do 0K – pewnie dlatego do dziś siedzę na zmywaku w Irlandii zamiast pracować głową i liczyć miliony na koncie)
  4. Doliczywszy do dziewięciu miliardów stu dziewięćdziesięciu dwóch milionów sześciuset trzydziestu jeden tysięcy siedmiuset siedemdziesięciu zatrzymujemy się, bierzemy ołówek i odhaczamy na kartce kolejną sekundę.

Jako ciekawostkę mogę tu dodać, że powyższa definicja sekundy, chociaż bardzo dokładna, może jednak zostać ulepszona. Taki atom cezu zmienia te swoje poziomy w tempie około 9.1 GHz, co odpowiada zakresowi częstotliwości mikrofalowych. Ostatnie badania dowodzą, że da się znaleźć lepsze media (lepsze w takim sensie, że mają wyższą częstotliwość drgań oraz są bardziej stabilne – czyli oferują mniejszy margines błędu). Mowa tu o jonach jodu lub strontu, które oferują dokładność pomiaru sekundy od dwóch do sześciu rzędów wielkości lepszą od słynnego atomu cezu. Póki co jednak atom cezu jest ciągle częścią oficjalnej definicji sekundy w układzie SI.

A teraz samo gęste, czyli nagroda dla tych, którzy dzielnie przebrnęli przez powyższe brednie w poszukiwaniu jakiejkolwiek sensownej treści. Otóż, moi państwo, rok 2016 (lub 2017, w zależności od tego, gdzie akurat będziemy przebywać) będzie dłuższy od „zwykłego” roku o sekundę!

Albowiem jest tak, że matula Ziemia popiernicza sobie wokół własnej osi w tempie dwudziestu trzech godzin, pięćdziesięciu minut i czterech sekund (pi x oko) na dobę, o czym zresztą już kiedyś wspominałem w ramach dokształcania czytelniczej gawiedzi w zakresie rozumienia lat przestępnych

Algo-rytm prze-stęp-NY

W związku z tym istnieją lata przestępne, ale nie tylko. Okazuje się bowiem, że wskutek działania różnych sił zewnętrznych (na przykład Księżyca, który powoduje pływy, które „zużywają” odrobinę energii obrotowej naszej planety) Ziemia spowalnia swój ruch obrotowy średnio o kilka milisekund dziennie (okolice 2-3 milisekund dziennie). Jest to proces nieregularny i nie da się go precyzyjnie przewidzieć. To oznacza, że raz na kilkaset dni czas „atomowy” (wynikający z układu SI oraz rozedrganego atomu cezu) rozjeżdża się z czasem gwiezdnym o całą sekundę. I trzeba tę sekundę dodać, żeby się zgadzało.

Owa dodatkowa sekunda nazywa się sekundą przestępną i zwyczajowo dodaje się ją na przełomie czerwca i lipca bądź też grudnia i stycznia.

W tym roku będzie miała miejsce ta druga sytuacja. A więc między godziną 23:59:59 w grudniu a godziną 0:00:00 w styczniu pojawi się jeszcze – na dokładnie jedną sekundę – godzina 23:59:60.

To znaczy, tak będzie w strefie UTC, czyli Greenwich. W Polsce będzie wtedy już rok 2017. A więc tam sekunda przestępna nastąpi 1 stycznia 2017 roku, między godziną 0:59:59 a 1:00:00 (w nocy). Nasze zegarki – o ile tylko posiadamy zegarki poinformowane o tym doniosłym fakcie – pokażą więc przez chwilę godzinę 0:59:60.

Dzięki temu będziemy mogli sobie pospać o całą sekundę dłużej!

Yay…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Z czasem nie ma żartów"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jaro
Gość

i z grawitacją

Stefek
Gość
Warszawa połowy lat 80. XX w. Tytułowy Pantarej to narkoman, który wraz ze swoim kumplem Zito dni spędza na włóczeniu się po mieście i zdobywaniu narkotyków oraz leków narkotycznych. Najczęściej, z braku pieniędzy, robi to za pomocą fałszowania recept i włamań do aptek. Pewnego dnia, kiedy jest na głodzie i nie ma już żadnych możliwości zdobycia towaru, włamuje się do szpitalnej apteki, gdzie „rozbija bank” – w szafie pancernej, do której znajduje klucze, natrafia na cały worek potrzebnych mu medykamentów (morfina itp.). Wraz z Zito ukrywa towar. Jednak Zito bierze więcej niż powinien i po kilkudniowym pobycie w szpitalu umiera.… Więcej »
Asia
Gość

Dopiero niedawno trafiłam na tę stronę i muszę przyznać, że uwielbiam Pański humor, no i nawet całkiem ciekawe tematy można tu znaleźć ☺

wpDiscuz