Ice Age: Collision Course. Recenzja.

Lody są fajne. Można przebierać w smakach, kolorach i kształtach. Można je lizać, gryźć lub też ciućkać na milion sposobów. A jak się człowiek nie pospieszy, to zaczyna z nich kapać i wtedy bez serwetki ani rusz.

A w skali globalnej?

Epoki lodowcowe przytrafiają się Ziemi raz na kilkadziesiąt tysięcy lat. Mówię tu o „małych” epokach lodowcowych, bo są też te większe, trwające miliony lat. Małe epoki lodowcowe to „oddech” Ziemi, co fajnie widać na poniżej animacji:

polar-ice-caps-breathing-earth-animation-01

Na tym zjawisku oparli swój pomysł twórcy serii animowanej „Epoka lodowcowa”, której piąta część pokazała się niedawno w kinach. Jako że wszyscy lubimy oglądać przygody Eli i Mańka, uderzyliśmy do pobliskiego kina i obejrzeliśmy sobie „Ice Age: Collion Course” z bliska.

Wrażenia?

Mieszane.

Tym razem fabuła kręci się wokół asteroidy, która ma uderzyć w Ziemię (za sprawą – jakże by inaczej – Scrata), a którą główni bohaterowie próbują od tego pomysłu odwieść.

Jest mnóstwo doskonałych gagów, zarówno językowych jak też wizualnych. Czasami wybuchałem głośnym śmiechem, żarty są naprawdę mocne.

Od strony wizualnej – zgodnie z oczekiwaniem – z odcinka na odcinek jest coraz lepiej. Tu nie ma niespodzianki, technologie komputerowe ewoluują i bajki sprzed dziesięciu lat wyglądają po prostu „gorzej” od dzisiejszych, które z kolei będą wyglądać „gorzej” od tych za lat dziesięć czy dwadzieścia.

Natomiast moje ogólne wrażenie jest takie, że twórcy próbują trochę wskrzeszać trupa. Brakuje świeżości. Dwa razy po prostu przysnąłem na minutkę czy dwie i pewnie bym przespał całość, gdyby nie uprzejma sójka w bok w wykonaniu mojej Lepszej Połówki. Nawiasem mówiąc tata dziewczynki siedzącej trzy miejsca dalej przespał większość filmu, więc nie byłem odosobniony 😉

Podsumowując: fanom serii bajka się raczej spodoba, jest dużo akcji, ogromna ilość scen z Wiewiórem (który tym razem spędza większość czasu na pokładzie statku kosmicznego Obcych), jest śmiesznie, jest błyskotliwie, chwilami jest strasznie – ale moim zdaniem czas, żeby 20th Century Fox postarali się o jakiś nowy hit. Jedyne, co przychodzi mi do głowy jako pomysł na (ewentualną) część szóstą serii to stworzenie Wszechświata (zapewne niechcący, w wykonaniu Scrata), ale tu już ocieramy się o Kreacjonizm 😉

Moja prywatna ocena: 4/5

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz