Długa Utopia: recenzja

In Recenzje, Recenzje książek, RK 2016 by xpil0 Comments

„Długą utopię” Pratchetta / Baxtera zdecydowanie polecam!

Po wspaniałej pierwszej, nieudanej drugiej oraz całkiem niezłej trzeciej części, część czwarta serii zdecydowanie błyszczy.

Przyznaję, że czytałem po polsku, w tłumaczeniu Cholewy. Kolega czytał miesiąc wcześniej po angielsku i trochę kręcił nosem, więc może to kwestia wybitnego tłumacza, a może innych gustów czytelniczych. W każdym razie ja jestem końcówką serii zachwycony.

Mieszkańcy Długiej Ziemi rozwiązują problem Następnych. Albo raczej na odwrót: Następni rozwiązują problem przeprowadzając się na bardzo odległą Ziemię zachodnią, do której można dostać się tylko i wyłącznie za pomocą czułych punktów (inaczej mówiąc, Ziemie sąsiadujące z „kryjówką” Następnych są bardzo niebezpieczne i praktycznie nie da się tamtędy Przekroczyć).

Joshua Valiente dowiaduje się wielu szczegółów o swoich przodkach. Okazuje się, że w dziewiętnastowiecznej Anglii już było trochę ludzi potrafiących Przekraczać. Na tej bazie udało się stworzyć całkiem ciekawy i dość długi wątek historyczny, który dodaje całości smaczku.

Lobsang „umiera”, pozostawiając tyko jedną jednostkę mobilną, humanoidalną. Udaje człowieka i zamieszkuje na jednej z odległych Ziemi zachodnich, jako osadnik.

Okazuje się, że na tej właśnie Ziemi ukrywają się dziwne, żukopodobne istoty, z którymi przypadkiem spotykają się lokalne dzieciaki.

Końcem końców okazuje się, że owe „żuki” to przedstawiciele bardzo agresywnej, ekspansywnej cywilizacji, która dotarła na tą Ziemię w sposób tradycyjny (a więc, nie potrafią Przekraczać) spoza Układu Słonecznego i przerabiają tą konkretną Ziemię na energię do dalszej ekspansji. Aby uniemożliwić Żukom odkrycie Przekraczania i tym samym zdobycia przez nie całej Długiej Ziemi, Lobsang wpada na pomysł.

W efekcie ginie kilka głównych postaci, a Lobsang oddala się od zniszczonej planety jako satelita. Ma teraz do swojej dyspozycji cały Wszechświat i mnóstwo czasu do namysłu.

Całość czyta się bardzo dobrze. Nie ma przeładowania wątkami i szczegółami (jak miało to miejsce w części drugiej), nie ma przydługich opisów przyrody, kury, kaczki, drobiu ani drogi na Ostrołękę. Jest samo gęste.

Raz jeszcze: polecam.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz