Michael Connelly – krótka recenzja zbiorcza

Jakiś czas temu jeden z dawnych znajomych (nawiasem mówiąc większy mól książkowy ode mnie, co zawsze wydawało mi się niemożliwe) zainteresował mnie twórczością Michaela Connelly-ego. Jednak dopiero niedawno znalazłem dość czasu, żeby się za to zabrać – jak już zacząłem, nie mogłem się oderwać i przez ostatnie trzy tygodnie przeczytałem cztery jego powieści (i czytam piątą).

MC (będę tak pisał bo mi krócej) pisze powieści kryminalne. Dla mnie to swego rodzaju novum, bo rzadko wychodzę w swoich lekturach poza działkę SF / IT – tym razem jednak, wiedziony zaufaniem do gustu literackiego mojego znajomego, zaryzykowałem.

I nie zawiodłem się. Na pierwszy ogień poszła seria o Harrym Boschu, policjancie z Wydziału Zabójstw w Los Angeles. Do końca serii pozostało mi jeszcze dwanaście części, więc przede mną długie godziny dobrej rozrywki.

Nie będę tym razem zdradzał szczegółów fabuły ani opisywał postaci – po prostu polecam w ciemno całą serię. Jeżeli ktoś lubi dobre powieści detektywistyczno-kryminalne, nie zawiedzie się z całą pewnością. Smaczku dodaje fakt, że MC pracował przez wiele lat w LA jako dziennikarz specjalizujący się w sprawach kryminalnych, miał więc wielu znajomych i kolegów w tamtejszej policji, dzięki czemu jego książki tchną autentycznością. Podobno niektóre postaci mają prawdziwe nazwiska policjantów, dziennikarzy i innych osób, które MC poznał osobiście w czasie swojej kariery dziennikarskiej.

Dotychczas przeczytałem (w takiej kolejności): „Schody Aniołów”, „Cmentarzysko”, „Czarne echo” i „Kanał”. Czytam teraz „Muzykę z kufra”. Trochę nie po kolei, ale nie szkodzi. Co prawda akcja całej serii jest poukładana chronologicznie, jednak powiązania między poszczególnymi częściami są na tyle luźne, że można je czytać w przypadkowej kolejności bez obawy o utratę przyjemności z lektury. Całkiem jak u Pratchetta albo Gerritsen (nie wiem, czy MC byłby szczęśliwy widząc swoje nazwisko w sąsiedztwie tej dwójki pisarzy, ale szansa, że trafi on kiedykolwiek na tego bloga jest mniejsza niż prawdopodobieństwo obudzenia się w trakcie oglądania obrad Sejmu).

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Michael Connelly – krótka recenzja zbiorcza"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
butter
Gość

kryminał to też prawie IT:
– są obiekty [śledztwa]
– są metody [dochodzeniowe]
– są procedury [policyjne]
– są klasy [wyższe / niższe]
– jest dziedziczenie. [z reguły po zmarłych]
itd…