“Dark”. Recenzja serialu.

Pierwszy odcinek “Dark” obejrzałem 3 września. Ostatni – dzień po Świętach Bożego Narodzenia. Trzy i pół miesiąca na dość krótki (bo 24-odcinkowy) serial.

Dziwne.

Dziwne, bo zazwyczaj albo serial się podoba i wtedy oglądam całość dzień po dniu, po kilka odcinków dziennie, albo się nie podoba i wtedy nie oglądam w ogóle.

“Dark” jest… inny.

Tytuł sugeruje, że jest mrocznie – i faktycznie, radosne sceny w “Dark” można policzyć na palcach jednej głowy. Jest ponuro. Wszystkim tym strasznym rzeczom, które przytrafiają się bohaterom towarzyszy dodatkowo doskonale dopasowane tło muzyczne.

“Dark” to thriller, a więc gatunek, którego staram się w miarę możliwości unikać.

Dlaczego więc obejrzałem go do końca?

Bo jest to serial o podróżach w czasie! A to temat, który zawsze mnie kręcił.

Z tym, że nie będzie tak, jak w “Więźniu Azkabanu”, gdzie grupka ludzi “na chwilę” przenosi się w czasie, żeby skorygować jakieś pojedyncze wydarzenie. Nie będzie też tak, jak w “Powrocie do przyszłości”, gdzie linia czasowa jest nieco bardziej skomplikowana, ale w miarę pod kontrolą bohaterów. Nie jest to wellsowy “Wehikuł czasu”, gdzie główny bohater zagląda jednorazowo w daleką przyszłość.

Nie.

“Dark” to niezwykle poplątana opowieść, której bohaterowie od samego początku kompletnie nie wiedzą o co chodzi. Seria tajemniczych zaginięć. Martwe ptaki. Ciało niezidentyfikowanego chłopca. Miłości, zdrady, morderstwa oraz wznosząca się w tle ponura konstrukcja pierwszej w Niemczech elektrowni atomowej.

Wspomniałem już, że to niemiecka produkcja? Nie? No to wspominam.

Całość akcji dzieje się w Winden, niewielkim miasteczku w południowo – zachodnich Niemczech. Miasteczku, które jako pierwsze otrzymało pozwolenie na budowę elektrowni atomowej.

O tym, że serial dotyczy podróży w czasie, nie dowiadujemy się od razu. Najpierw poznajemy wszystkich głównych bohaterów (a jest tego trochę: kilka rodzin, lokalni stróże prawa, szefostwo elektrowni – a to tylko początek) oraz ich wzajemne powiązania: kto jest czyim synem, wnukiem, mężem, żoną, kochanką, szefem, przyjacielem i tak dalej. Dopiero w okolicach drugiego czy trzeciego odcinka zaczynamy podejrzewać, że chodzi o jakieś paradoksy czasowe. W połowie pierwszego sezonu nie mamy co do tego żadnych wątpliwości, a pod koniec drugiego – o ile będziemy śledzić uważnie przebieg wydarzeń – będzie nam się wydawać, że w miarę wiemy o co chodzi. Przywykniemy do tego, że przyczyna często wyprzedza swój skutek, oraz do tego, że większość postaci jest grana przez dwójkę czy trójkę aktorów (dziecko – dorosły – starzec). W pewnym momencie nabrałem pewności, że w końcu wiem, o co chodzi (choć nie ukrywam, że sporo zależności między liniami czasowymi mi umknęło – to jest prawdziwy gąszcz).

Złudzenia rozwiewa całkowicie sezon trzeci, który wyjaśnia o co tak naprawdę chodzi. To znaczy aż do ostatniego odcinka, który pokazuje, że jednak chodziło o coś całkowicie innego 🙂

Tak więc widz jest wodzony za nos przez cały czas.

Za dużo powiedziałem?

Mam nadzieję, że nie.

Ogółem nie uważam tego czasu za stracony, chociaż przyznaję, że jeden czy dwa odcinki przejrzałem w trybie fast-forward. Aha, ważne: nie oglądajmy tego z dziećmi. Są tu bowiem liczne sceny pokazujące zarówno odbieranie życia jak też tworzenie nowego. Film jest w kategorii 15+ i lepiej się tego trzymać.

Moja prywatna ocena?

Pierwszy sezon i połowa drugiego: 10/10

Druga połowa drugiego i większość trzeciego: 7/10

Ostatni odcinek: 9/10.

Bardzo ciekawe recenzje serialu “Dark” popełnili też:

Zapisz się
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
2
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x